Kilka dni temu pracownicy jednego z warszawskich biurowców (policja nie zdradza, o który chodzi) zajrzeli do szafki, w której sprzątaczki przechowywały swoje rzeczy. Jedna z nich została właśnie zwolniona, więc postanowiono opróżnić jej przegródkę. Znajdowała się tam pokaźna i ciężka torba. Pracownik, który zajrzał do środka, zamarł: w środku była m.in. amunicja i materiał wybuchowy. Wezwano policję.
Funkcjonariusze dokładnie policzyli i spisali wszystko, co było w torbie: 575 sztuk amunicji myśliwskiej, 1,5 kg prochu.
Niedługo potem przesłuchiwali już 29-letnią Annę S., która zostawiła torbę w swojej szafce.
Kobieta zapewniła ich, że nie wiedziała, co jest w środku. - Dostałam ją na przechowanie od znajomego - zeznała.
Mundurowi pojechali więc do "znajomego". To 41-letni Sławomir G. W jego mieszkaniu odkryli kolejne rzeczy: telewizor, aparat fotograficzny oraz kolekcję monet.
Okazało się, że Sławomir G. w czerwcu 2009 r. brał udział we włamaniu do mieszkania na
Żoliborzu, którego właścicielem jest wieloletni myśliwy. To właśnie stamtąd zabrał amunicję i proch, który potem oddał na przechowanie zaprzyjaźnionej sprzątaczce.
Policjanci zatrzymali też trzy inne osoby zamieszane w kradzież. U jednej z nich, 32-letniego Daniela K., odnaleźli obraz z datą 1905 r., sygnowany podpisem Józefa Chełmońskiego. Trwa badanie, czy rzeczywiście wyszedł spod pędzla znanego malarza.
Przeczytaj także: Ukradł maszynkę do mięsa i chciał sprzedać części
