Południowy
Żoliborz został wczoraj niemal odcięty od stacji
metra i Dworca Gdańskiego. O dwa tygodnie wcześniej zamknięto tymczasową kładkę nad torami, którą chodzili piesi. - Miejski koordynator ds. remontów nie dotrzymał kolejnej obietnicy. Nie wiem, dlaczego miasto nie wytyczy przejścia przez tory - denerwuje się żoliborski radny PiS Grzegorz Hlebowicz.
Ratusz zmienił harmonogram prac przy Dworcu Gdańskim w związku sobotnimi uroczystościami żałobnymi na pl. Piłsudskiego. Zrezygnował z wyburzania wiaduktu nad ul. Słomińskiego. - By nie tracić czasu, poleciliśmy wykonawcy rozpoczęcie innych prac. Stąd decyzja o demontażu wiaduktu nad torami PKP - mówi Tomasz Kunert, rzecznik koordynatora ds. remontów.
Żeby przebić się na drugą stronę linii kolejowej, trzeba teraz korzystać z przejścia podziemnego odległego o 250 m w stronę Wisły. Od Dworca Gdańskiego do skrzyżowania ul. gen. Zajączka i Mickiewicza szybkim krokiem idzie się teraz ok. 12 minut. Wiele osób wczoraj nie wiedziało jednak, jak się przebić przez tory. - Kluczę już tu 10 minut. Podobno zamknęli przejście górą. Jak mam się dostać się na Żoliborz? - pytała Marta Ciechomska, która stała bezradnie z wózkiem dziecięcym na peronie Dworca Gdańskiego. Oznakowanie dojścia do odległego przejścia podziemnego rzeczywiście jest kiepskie. Żółte tablice stanęły tylko przy zamkniętych schodach na wiadukt. W dodatku w okolicy brakuje informacji o uruchomionej wczoraj linii autobusowej Z-5, która ma dowozić pasażerów na Żoliborz. Niewielki autobus prawie w 10 min przemierza niewielki dystans między Dworcem Gdańskim a szkołami przy ul. gen. Zajączka. Dalej zmierza do pl. Wilsona, gdzie zawraca. Niektórzy dziwią się jednak, że autobus nie zatrzymuje się przy pl. Grunwaldzkim, gdzie można by się przesiąść do tramwajów. - Przeanalizujemy tę propozycję - mówi Igor Krajnow, rzecznik
ZTM. Na drugą stronę linii PKP najszybciej przebijali się wczoraj młodzi ludzie, którzy nie bacząc na zakazy, szli po torach.
Rozbiórka wiaduktu nad ul. Słomińskiego zacznie się w najbliższy piątek o godz. 10. Do rana w poniedziałek trzeba będzie zamknąć tory tramwajowe. Wczoraj okazało się jednak, że na ul. Słomińskiego utrzymany zostanie ruch w obu kierunkach - ma się odbywać po jednym pasie na objeździe wokół rozbieranego wiaduktu - ulicami Alka Dawidowskiego i Bonifraterską.
Przeczytaj także: Zamknięta przestrzeń powietrzna nad Warszawą