Stał nad ul. Słomińskiego przez ponad 60 lat, ostatnio groził zawaleniem, w sobotę rano nie powinno być po nim śladu - firma Intercor błyskawicznie rozbiera w weekend wiadukt przy Dworcu Gdańskim.
Ta skomplikowana operacja inżynierska zaczęła się punktualnie o godz. 10 w piątek. Potrwa 60 godzin. Po porannym szczycie komunikacyjnym zamknięto przejazd ulicą Słomińskiego. Teraz samochody w drodze między mostem Gdańskim a rondem Babka odbijają jednym pasem w Bonifraterską i wracają ul. Alka Dawidowskiego. Początkowo nawet nie było korków, ale po południu ruch niepotrzebnie blokowała sygnalizacja świetlna na rzadko używanym przejściu dla pieszych.
Do pracy od razu zabrały się ekipy tramwajarzy. W kilka godzin opuszczono przewody trakcji elektrycznej i zabezpieczono tory z jezdnią przed spadającym gruzem. Na górze koparka zaczęła pruć nawierzchnię wiaduktu. Wywoziły ją trzy wielkie ciężarówki. Po południu do akcji wkroczył sprzęt do kruszenia betonu i cięcia stalowych zbrojeń.
- Z niszczeniem konstrukcji nośnej nie ma większych problemów. W sobotę do rana nie powinno być po niej śladu. Najgorszy do rozebrania będzie przyczółek od strony Żoliborza. To zwarta, gruba bryła - mówił nam w piątek pod wieczór Rafał Garncarek, kierownik robót z firmy Intercor.
Okolicznych mieszkańców uprzedzał, że nocą mogą mieć głośno. Nie ma jednak innego wyjścia. Do rana w poniedziałek wszystko musi być gotowe. Samochody wrócą na jeden pas ul. Słomińskiego w stronę ronda Babka. Do mostu Gdańskiego znowu będą jeździć dwoma pasami przez ul. Alka Dawidowskiego i Bonifraterską.
Tramwajom na wysokości rozebranego wiaduktu zostanie jednotorowa mijanka. Przygotowana już wcześniej w weekend musi być podłączona do ruchu. Andrzej Franków, wicedyrektor Zarządu Transportu Miejskiego, zapowiada, że od poniedziałku tramwaje będą tu jeździć stadami raz w jedną, raz w drugą stronę (tak jak autobusy podczas zeszłorocznego remontu na moście Śląsko-Dąbrowskim). W sobotę i niedzielę kursują objazdami: jedynka - Trasą W-Z do Towarowej, czwórka - mostem Gdańskim i ul. Andersa, 16 i 28 - Międzyparkową i Stawkami do al. Jana Pawła II.
Piesi krążą po budowie
Robotnicy rozbierający wiadukt skarżą się, że nie sposób upilnować pieszych, którzy przechodzą tuż obok manewrujących maszyn. Piesi zaś desperacko szukają drogi między stacją metraDworzec Gdański a południowym Żoliborzem. Ta legalna przez odległe przejście pod torami kolejowymi w weekend jeszcze bardziej się wydłużyła - trzeba dodatkowo omijać burzoną konstrukcję. Mało kto wie o nowej linii Z-5, która zatrzymuje się przy wyjściu z metra i dowozi pasażerów na ul. gen. Zajączka. ZTM szykuje dla niej nowy przystanek, by w drodze powrotnej umożliwić przesiadkę do tramwajów na pl. Grunwaldzkim.
Mimo patroli SOK-istów wiele osób wybiera najkrótszą drogę - przez tory kolejowe. Wydeptały tu sobie aż trzy trasy. Przedzierają się przez budowę podziemnego korytarza, który połączy Żoliborz ze stacją metra. Widać już trzy czwarte jego stropu i ścian, brakuje ok. 30 m pod trzema ostatnimi torami PKP, które najpierw trzeba zdemontować. Żeby to zrobić, konieczne jest ułożenie nowych przy dwóch powstających już peronach. Stoją też szyby przyszłych wind i schodów prowadzących do podziemi. Przejście powinno być gotowe we wrześniu.
Najlepszy sposób, by dostać się teraz w okolice Cytadeli, to podjechać metrem do stacji Plac Wilsona i wrócić stamtąd jednym z trzech autobusów: 116, 157 albo Z-5. Kłopoty komunikacyjne w tej części Warszawy zmniejszą się po oddaniu pierwszego wiaduktu przy Dworcu Gdańskim pod koniec października.
Rondo Babka i Stołeczna są! i będą!A że piesi przechodzą przez tory było do przewidzenia. Tylko ktoś, kto jest urzędnikiem mógł pomyśleć, że wystarczy zabronić przejścia. Idiotyczna droga »
Lubisz Żoliborz?
Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka