Poznali swojego lokatora. Był martwy od 5 lat

Małgorzata Zubik, Piotr Machajski
09.02.2012 aktualizacja: 2012-02-08 21:56
A A A Drukuj
Policja Fot. Sergiusz Pęczek / AG
Rok? Pięć lat? Wciąż nie wiadomo, jak długo w mieszkaniu przy Okopowej leżały zwłoki lokatora. W międzyczasie dzielnica rozwiązała z nim umowę najmu i założyła sprawę o eksmisję, bo nie płacił czynszu. Nikt nie sprawdził, czy mężczyzna żyje
Na najważniejsze pytania w tej sprawie wciąż nie ma odpowiedzi. - Czekamy na przeprowadzenie sekcji zwłok - mówi prok. Marta Białobrzeska, szefowa wolskiej prokuratury.

Makabrycznego odkrycia dokonali pracownicy Zarządu Gospodarowania Nieruchomościami w asyście strażników miejskich. W mieszkaniu wysokiego bloku przy ul. Okopowej 20 (nieopodal Kaczej) znaleźli zwłoki starszego mężczyzny. Wszystko wskazuje na to, że zmarły to Andrzej J., rocznik 1926.

Ile czasu mógł leżeć w mieszkaniu? Nie wiadomo. Śledczy na razie opierają się na tym, co usłyszeli od sąsiadów i w administracji. Niewykluczone, że nawet od pięciu lat. Bo mniej więcej wtedy Andrzej J. był widziany po raz ostatni i także wtedy przestał płacić czynsz. - Ze względu na stan zwłok nie mamy jednak stuprocentowej pewności, że znalezione zwłoki to lokator mieszkania - zaznacza prok. Białobrzeska. - Niezbędne będą badania DNA.

Z tym może być jednak problem, bo zmarły nie miał dzieci ani żadnych bliskich. Policja już dostała zadanie poszukiwania członków dalszej rodziny.

Na razie nic nie wskazuje też na to, że mężczyzna padł ofiarą przestępstwa. - Mieszkanie było zamknięte od środka. Zwłoki leżały na łóżku w naturalnej pozycji. Nie było żadnych śladów plądrowania. Znaleźliśmy m.in. pieniądze - mówi oficer wolskiej komendy.

Nie wiadomo, jak długo jeszcze zwłoki pozostałyby nieodkryte, gdyby nie ogólnomiejska akcja "Poznaj swojego najemcę". Zarządziła ją w 2008 r. prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, która zmobilizowała dzielnice do wysyłania urzędników w teren. Pisaliśmy o niej w "Gazecie": urzędnicy wyposażeni w specjalne pełnomocnictwa przychodzą do lokatorów mieszkań komunalnych i wypytują, kto zajmuje mieszkanie, oglądają umowę, sprawdzają, czy nie ma nielegalnego podnajmu. W ramach tej właśnie akcji zapukali do mieszkania przy ul. Okopowej. - To bardzo smutna, wstrząsająca sytuacja - przyznaje Monika Beuth-Lutyk, rzeczniczka Woli. Informuje, że lokator nie płacił czynszu od września 2007 r. W następnym roku urzędnicy wszczęli więc procedurę windykacyjną. Po wezwaniach do zapłaty zaległości rozwiązali z nim umowę najmu i zażądali wydania mieszkania. To nie poskutkowało, więc skierowali sprawę do sądu - o eksmisję. Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami o wszystkich tych działaniach informował lokatora listownie. Być może szkielet w mieszkaniu odkryłby dopiero komornik, gdyby nie to, że jesienią zmieniła się prywatna firma, która z ramienia zarządu wspólnoty administrowała budynkiem. - Poprzednia nie sygnalizowała, że nie może wejść do mieszkania - opowiada Monika Beuth-Lutyk. - Dopiero nowa firma zgłosiła, że nie może tego zrobić. A chciała wymienić piony gazowe. Dopiero pismo z prywatnej firmy sprawiło, że ZGN w ramach akcji "Poznaj swojego najemcę" posłał swoich pracowników do mieszkania na Okopowej. Nikt nie otwierał, dlatego przeprowadzono komisyjne wejście do mieszkania, w asyście straży miejskiej. Po lokatorze został już jednak tylko szkielet.

A sąsiedzi? Według ich relacji Andrzej J. był samotnikiem.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Woli
Najnowsze wiadomości z Warszawy