Znicze na przystanku, gdzie zabili policjanta. Rocznica
10.02.2012
aktualizacja: 2012-02-10 13:18
Dziś druga rocznica śmierci podkom. Andrzeja Struja, policyjnego wywiadowcę zamordowanego przez dwóch nastoletnich bandytów
ZOBACZ TAKŻE
- Pościg za hondą i strzelanina (13-02-12, 08:00)
- Chciał zabić policjanta? "Nóż wysunął mi się z rękawa" (13-01-12, 14:00)
- Samobójstwo policjanta na służbie (10-01-12, 08:43)
By uczcić śmierć bohaterskiego policjanta jego koledzy przyjechali dziś na miejsce, w którym zginął. Zapalili znicze i uczcili pamięć o nim minutą ciszy. Później pojechali też na Cmentarz Północny, gdzie funkcjonariusz jest pochowany.
O śmierci policjanta pamiętali też szefowie policji. Pod kapliczką, na której jest tablica upamiętniająca tragiczne wydarzenie znicze zapalili dziś także nadinsp. Marek Działoszyński, Komendant Główny Policji oraz nadinsp. Mirosław Schossler, Komendant Stołeczny Policji.
To była zbrodnia, która wstrząsnęła całą Polską. 10 lutego 2010 przed południem podkom. Andrzej Struj wracał z zakupów. Na przystanku tramwajowym Fort Wola zwrócił uwagę na podpitego wyrostka, który głośno przeklinał, a następnie cisnął komórką o chodnik. Gdy zobaczył, że policjant na niego patrzy, krzyknął w jego kierunku. Struj (był wtedy na urlopie) pokazał mu policyjną legitymację i wsiadł do tramwaju, który akurat przyjechał. Wówczas bandyta cisnął metalowym wkładem kosza na śmieci w tramwaj. Szyba rozbiła się, Struj wysiadł i obezwładnił chuligana. Ale wówczas z pomocą przyszedł mu kolega. Odciągnął funkcjonariusza, a wtedy ten, który rozbił szybę, zza paska wyciągnął długi nóż i zadał policjantowi przynajmniej pięć ciosów. Andrzej Struj zmarł dwie godziny później w szpitalu. Mateusz Nowak (zadawał ciosy) został skazany na 25 lat więzienia, Piotr Równy (trzymał policjanta) na 15 lat więzienia. Ten wyrok jest już prawomocny, choć obrońcy złożyli już kasację do Sądu Najwyższego.
Andrzej Struj pracował w policji przez 15 lat. Był wywiadowcą. Po służbie aktywnie działał na internetowym forum policyjny ifp.pl, gdzie posługiwał się nickiem Ands.
Osierocił dwie córki.
O śmierci policjanta pamiętali też szefowie policji. Pod kapliczką, na której jest tablica upamiętniająca tragiczne wydarzenie znicze zapalili dziś także nadinsp. Marek Działoszyński, Komendant Główny Policji oraz nadinsp. Mirosław Schossler, Komendant Stołeczny Policji.
To była zbrodnia, która wstrząsnęła całą Polską. 10 lutego 2010 przed południem podkom. Andrzej Struj wracał z zakupów. Na przystanku tramwajowym Fort Wola zwrócił uwagę na podpitego wyrostka, który głośno przeklinał, a następnie cisnął komórką o chodnik. Gdy zobaczył, że policjant na niego patrzy, krzyknął w jego kierunku. Struj (był wtedy na urlopie) pokazał mu policyjną legitymację i wsiadł do tramwaju, który akurat przyjechał. Wówczas bandyta cisnął metalowym wkładem kosza na śmieci w tramwaj. Szyba rozbiła się, Struj wysiadł i obezwładnił chuligana. Ale wówczas z pomocą przyszedł mu kolega. Odciągnął funkcjonariusza, a wtedy ten, który rozbił szybę, zza paska wyciągnął długi nóż i zadał policjantowi przynajmniej pięć ciosów. Andrzej Struj zmarł dwie godziny później w szpitalu. Mateusz Nowak (zadawał ciosy) został skazany na 25 lat więzienia, Piotr Równy (trzymał policjanta) na 15 lat więzienia. Ten wyrok jest już prawomocny, choć obrońcy złożyli już kasację do Sądu Najwyższego.
Andrzej Struj pracował w policji przez 15 lat. Był wywiadowcą. Po służbie aktywnie działał na internetowym forum policyjny ifp.pl, gdzie posługiwał się nickiem Ands.
Osierocił dwie córki.
-
Re: Znicze na przystanku, gdzie zabili policjanta
jhbsk
10.02.12, 14:55
Siedzą. I jeszcze posiedzą.»
Najnowsze wiadomości z Woli
Najnowsze wiadomości z Warszawy






