Neon z dawnych czasów na Nowolipkach
13.02.2012
aktualizacja: 2012-02-12 18:21
fot. materiały prasowe
Spieszę donieść o znalezisku w sercu Muranowa, czyli na Nowolipkach. Dom nr 13 (róg Karmelickiej) jest czteropiętrowy, ale wygląda na wyższy, jako że stoi na charakterystycznym dla tutejszego pejzażu wzniesieniu - pisze nasza czytelniczka
ZOBACZ TAKŻE
- Uratuj słynny neon: płacisz za wstęp ile chcesz (03-03-12, 07:00)
- Znany neon trafił do nowego klubu na Powiślu (07-01-12, 14:49)
Parter zajmują przeróżne sklepy i zakłady usługowe. Nad jednym z wejść ciągle jeszcze wisi bardzo zniszczony neon Mydła - piękną kursywą. Jest oczywiście nieczynny. Poniżej jest drugie słowo: Farby - prostymi, drukowanymi literami, w których można się dopatrzyć różnych kolorów. Stojąc twarzą do niego, po prawej stronie mamy fryzjera z solarium, a po lewej - zacny magazyn z dywanami, chodnikami (również z metra), tkaninami obiciowymi itp., gdzie jeszcze ciągle można przynieść coś do "obrzucenia". Drogeria owszem, też tu jest, ale kilka wejść dalej na prawo, czyli to nie do niej należał neon.
I na tym właściwie mogłabym skończyć (bo wołanie o ratunek rozumie się samo przez się), gdyby nie moja dusza historyka literatury. Otóż najpiękniejsze dla mnie jest to, że neon ten jest jakby sygnałem z zaświatów. Bo na przedwojennych Nowolipkach, na tym właśnie odcinku była prawdziwa mydlarnia, do której wchodziło się po schodkach. Jej właścicielkami były panny Ziemskie, lubiące - gdy nie było klientów - obserwować z ich szczytu życie ulicy. Można się o tym dowiedzieć już z pierwszego rozdziału "Dziewcząt z Nowolipek" (1935) Poli Gojawiczyńskiej - powieści, która ma zasługę w utrwaleniu tego, po czym - zdawałoby się - nie ma już śladu. Zanim na Nowolipki dotarła elektryczność, w sklepie panien Ziemskich "pierwsze miejsce zajmował ogromny rezerwuar z naftą", a gdy komuś w trakcie prania zabrakło mydła, bo "się źle obliczył", zawsze mógł - jak szewcowa - wpaść do panien Ziemskich po kawałek na kredyt. (Ja, choć młodsza od Dziewcząt o 10 lat, pamiętam z Saskiej Kępy mydlarnie z krojonym mydłem.) I teraz, kiedy tak stoję przed domem na Nowolipkach 13, nie widzę jego brzydoty, tylko "pobożne, zapięte pod szyję panny Ziemskie", a wokół nich gwarne życie.
Izabela Jarosińska
I na tym właściwie mogłabym skończyć (bo wołanie o ratunek rozumie się samo przez się), gdyby nie moja dusza historyka literatury. Otóż najpiękniejsze dla mnie jest to, że neon ten jest jakby sygnałem z zaświatów. Bo na przedwojennych Nowolipkach, na tym właśnie odcinku była prawdziwa mydlarnia, do której wchodziło się po schodkach. Jej właścicielkami były panny Ziemskie, lubiące - gdy nie było klientów - obserwować z ich szczytu życie ulicy. Można się o tym dowiedzieć już z pierwszego rozdziału "Dziewcząt z Nowolipek" (1935) Poli Gojawiczyńskiej - powieści, która ma zasługę w utrwaleniu tego, po czym - zdawałoby się - nie ma już śladu. Zanim na Nowolipki dotarła elektryczność, w sklepie panien Ziemskich "pierwsze miejsce zajmował ogromny rezerwuar z naftą", a gdy komuś w trakcie prania zabrakło mydła, bo "się źle obliczył", zawsze mógł - jak szewcowa - wpaść do panien Ziemskich po kawałek na kredyt. (Ja, choć młodsza od Dziewcząt o 10 lat, pamiętam z Saskiej Kępy mydlarnie z krojonym mydłem.) I teraz, kiedy tak stoję przed domem na Nowolipkach 13, nie widzę jego brzydoty, tylko "pobożne, zapięte pod szyję panny Ziemskie", a wokół nich gwarne życie.
Izabela Jarosińska
Najnowsze wiadomości z Woli
Najnowsze wiadomości z Warszawy



