Polityczne podchody pod pomnik obok Muzeum Powstania
21.11.2009
aktualizacja: 2009-11-20 23:30
Fot. Andrzej Bogacz / AG
Kombatanci chcą postawić przy Muzeum Powstania Warszawskiego pomnik upamiętniający 180 tys. cywilnych ofiar. Dyrektor jest niechętny. - To się nie mieści w etosie Powstania, na którym PiS zbija polityczny kapitał - komentują w PO
ZOBACZ TAKŻE
- To już pewne: Kazimierz Deyna stanie przed stadionem (20-11-09, 09:00)
- W maju w Warszawie stanie kopia pomnika Kościuszki (04-01-10, 14:27)
- Lata płyną, a powstańców przybywa (09-01-10, 18:00)
- Nowe pomniki w Warszawie: Kościuszko, Napoleon (30-11-09, 10:00)
- Za co ratusz płaci prywatnym kancelariom? (23-11-09, 09:00)
- Doda i Maciej Płażyński popierają ustawę o parytetach (21-11-09, 17:05)
- Pomnik Reagana zagrożony. Wszystko przez kryzys i Barracka Obamę (27-10-09, 08:00)
- 5 rzeźbiarzy powalczy o projekt kontrowersyjnego pomnika (24-10-09, 13:00)
- Zwyzywali radnych za pomnik KL Warschau (23-10-09, 09:00)
- Postawią pomnik innemu KL Warschau (08-10-09, 11:00)
- Zbadaj serce przy pomniku Kopernika (22-09-09, 00:00)
- Zdecyduj, który pomnik najbrzydszy (28-08-09, 16:26)
Temat pojawił się przed obchodami 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Cztery sztandarowe organizacje kombatanckie wybrały się do Jana Ołdakowskiego, dyrektora muzeum i posła PiS, prosić o wystawienie pomnika cywilnej ludności, która zginęła w 1944 r.
- My, powstańcy, mamy wiele pomników. Te, które są, już nam wystarczą. Uhonorowanie należy się wreszcie cywilnym ofiarom Powstania - twierdzi Wojciech Militz "Bystry", który walczył w mokotowskim Pułku "Baszta". W delegacji byli też przedstawiciele Związku Powstańców Warszawskich, Światowego Związku Żołnierzy AK i Klubu Kawalerów Virtuti Militari.
- To było jeszcze przed Godziną W - precyzuje powstaniec. - Przyjął nas jeden z pracowników, przekazaliśmy mu treść tablicy przyszłego pomnika. Piszemy tam m.in. o 180 tys. mieszkańców Warszawy zamordowanych przez SS, Wehrmacht, niemiecką żandarmerię, zbombardowanych i spalonych.
"Pamiętamy o kilkuset tysiącach ludzi wywiezionych do obozów koncentracyjnych lub przymusowo wysiedlonych - zdanych na tułaczkę. Składamy hołd ludności cywilnej, która ofiarnie wspomagała powstańców bohatersko walczących o wolność i honor Narodu Polskiego" - napisali kombatanci.
- Liczyliśmy na to, że do października pomnik będzie gotowy - mówi Wojciech Militz.
Funeralna pamięć
Ponieważ od lipca z projektem pomnika nic się nie działo, powstańcy poszli do radnych. Wsparcie obiecała im rządząca Warszawą Platforma Obywatelska. Mniej entuzjazmu do upamiętniania śmierci 180 tys. warszawiaków ma dyrektor muzeum Jan Ołdakowski. - Martyrologia, szczególnie zbiorowa, źle wychodzi na pomnikach - ocenia. - Taką formą trudno jest opisać tragedię i głębię emocji. Mamy więc dzieła religijno-historyczne albo zbyt dosłowne. Realistyczne pomniki hekatomby nie służą budowaniu wspólnoty, bo trudno taką znaleźć z ludźmi, którzy tragedię przeżyli.
Muzeum Powstania stawia na pamięć "branżową". - Chodzi o grupy zawodowe. Na przykład lekarze upamiętniają u nas lekarzy, prawnicy - poległych w Powstaniu prawników. Taka forma nie rani, ale łączy - uważa dyr. Ołdakowski. W parku przy Muzeum stawiano też jednak pomniki na polityczne zamówienie prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Tym sposobem z okazji wizyty prezydenta Azerbejdżanu upamiętniono nawet Azerów, którzy walczyli po stronie niemieckiej.
Rozmawiamy o lipcowej propozycji kombatantów. Jan Ołdakowski mówi, że Muzeum musiało się zmierzyć się z dwoma, konkurencyjnymi projektami pomników. Poza żołnierzami AK o pamięć cywilów upomnieli się społecznicy ze "środowiska reprezentującego rzeź Woli".
- Było spotkanie, uznaliśmy, że proponowane przez komitety pomniki - Bezimiennego Warszawiaka i Ku Czci Bezimiennego Poległego Warszawiaka - to jeden temat. Prosiliśmy, aby społecznicy uzgodnili to między sobą - komentuje dyrektor. Co gorsza - jak mówi - oba projekty reprezentowały "styl pomników ze skwerów", w Muzeum Powstania wykluczony.
- Pojawił się pomysł anioła. A upamiętnienie u nas może mieć wyłącznie formę prostopadłościanu o wymiarach 90 na 90 na 220 cm. Takie reguły ustalił projektant muzeum - przypomina Jan Ołdakowski.
Dziś niczego jeszcze nie przesądza - o 180 tys. cywilnych ofiar Powstania może opowiadać marmurowa płyta, a nawet walec. - Chodzi przecież o symbol - tłumaczy, po czym dzieli się ogólnym spostrzeżeniem: - W Polsce mamy problem funeralnej ekspresji. Ale muzeum nie zmieni zasad.
Wojciech Militz jest zaskoczony. - Stronę artystyczno-wykonawczą pozostawiliśmy miastu i muzeum, które miały go sfinansować. My wyobrażamy sobie tablicę wmontowaną w głaz. Nic więcej - mówi.
Część muzealna nie wypaliła
Jest też problem z pieniędzmi, a z nim kolejna zasada ustalona przez załogę Muzeum Powstania: placówka nie finansuje pomników. Tymczasem ani środowiska AK, ani kombatanci z Woli nie zebrali funduszy.
- Nie jesteśmy od załatwiania pieniędzy. Możemy pomóc od strony organizacyjnej przy zdobywaniu kompletu pozwoleń - mówi Jan Ołdakowski i dodaje, że wróci do tematu, jeśli komitety spełnią warunki, które dostały od muzeum. AK-owcy nie chcą jednak wspólnego projektu pomnikowego.
- Zachowanie może dziwić. Szczególnie że na prośbę powstańców obchody 65. rocznicy Powstania były hołdem złożonym cywilnym ofiarom - komentuje Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy. Kombatanci postulowali, aby o ofierze ludności cywilnej Warszawy wspominano w rocznicowych przemówieniach i homiliach. Poprosili też miasto o wybicie medalu poświęconego warszawiakom, którzy ucierpieli w 1944 r. - Udało się wszystko, poza częścią muzealną. Nie zbudowaliśmy pomnika, nie doszło też do proponowanej przez nas wystawy w Muzeum Powstania, która miała opowiadać o cywilnych ofiarach 1944 r. - mówi Wojciech Militz. Inni kombatanci też są rozżaleni.
- Nie mieliśmy pojęcia, że coś takiego ma miejsce - mówi Jarosław Jóźwiak. - Pani prezydent chce wyjaśnień od dyrekcji muzeum. Od rozstrzygania o pomnikach jest rada miasta i prezydent Warszawy - przypomina.
- My, powstańcy, mamy wiele pomników. Te, które są, już nam wystarczą. Uhonorowanie należy się wreszcie cywilnym ofiarom Powstania - twierdzi Wojciech Militz "Bystry", który walczył w mokotowskim Pułku "Baszta". W delegacji byli też przedstawiciele Związku Powstańców Warszawskich, Światowego Związku Żołnierzy AK i Klubu Kawalerów Virtuti Militari.
- To było jeszcze przed Godziną W - precyzuje powstaniec. - Przyjął nas jeden z pracowników, przekazaliśmy mu treść tablicy przyszłego pomnika. Piszemy tam m.in. o 180 tys. mieszkańców Warszawy zamordowanych przez SS, Wehrmacht, niemiecką żandarmerię, zbombardowanych i spalonych.
"Pamiętamy o kilkuset tysiącach ludzi wywiezionych do obozów koncentracyjnych lub przymusowo wysiedlonych - zdanych na tułaczkę. Składamy hołd ludności cywilnej, która ofiarnie wspomagała powstańców bohatersko walczących o wolność i honor Narodu Polskiego" - napisali kombatanci.
- Liczyliśmy na to, że do października pomnik będzie gotowy - mówi Wojciech Militz.
Funeralna pamięć
Ponieważ od lipca z projektem pomnika nic się nie działo, powstańcy poszli do radnych. Wsparcie obiecała im rządząca Warszawą Platforma Obywatelska. Mniej entuzjazmu do upamiętniania śmierci 180 tys. warszawiaków ma dyrektor muzeum Jan Ołdakowski. - Martyrologia, szczególnie zbiorowa, źle wychodzi na pomnikach - ocenia. - Taką formą trudno jest opisać tragedię i głębię emocji. Mamy więc dzieła religijno-historyczne albo zbyt dosłowne. Realistyczne pomniki hekatomby nie służą budowaniu wspólnoty, bo trudno taką znaleźć z ludźmi, którzy tragedię przeżyli.
Muzeum Powstania stawia na pamięć "branżową". - Chodzi o grupy zawodowe. Na przykład lekarze upamiętniają u nas lekarzy, prawnicy - poległych w Powstaniu prawników. Taka forma nie rani, ale łączy - uważa dyr. Ołdakowski. W parku przy Muzeum stawiano też jednak pomniki na polityczne zamówienie prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Tym sposobem z okazji wizyty prezydenta Azerbejdżanu upamiętniono nawet Azerów, którzy walczyli po stronie niemieckiej.
Rozmawiamy o lipcowej propozycji kombatantów. Jan Ołdakowski mówi, że Muzeum musiało się zmierzyć się z dwoma, konkurencyjnymi projektami pomników. Poza żołnierzami AK o pamięć cywilów upomnieli się społecznicy ze "środowiska reprezentującego rzeź Woli".
- Było spotkanie, uznaliśmy, że proponowane przez komitety pomniki - Bezimiennego Warszawiaka i Ku Czci Bezimiennego Poległego Warszawiaka - to jeden temat. Prosiliśmy, aby społecznicy uzgodnili to między sobą - komentuje dyrektor. Co gorsza - jak mówi - oba projekty reprezentowały "styl pomników ze skwerów", w Muzeum Powstania wykluczony.
- Pojawił się pomysł anioła. A upamiętnienie u nas może mieć wyłącznie formę prostopadłościanu o wymiarach 90 na 90 na 220 cm. Takie reguły ustalił projektant muzeum - przypomina Jan Ołdakowski.
Dziś niczego jeszcze nie przesądza - o 180 tys. cywilnych ofiar Powstania może opowiadać marmurowa płyta, a nawet walec. - Chodzi przecież o symbol - tłumaczy, po czym dzieli się ogólnym spostrzeżeniem: - W Polsce mamy problem funeralnej ekspresji. Ale muzeum nie zmieni zasad.
Wojciech Militz jest zaskoczony. - Stronę artystyczno-wykonawczą pozostawiliśmy miastu i muzeum, które miały go sfinansować. My wyobrażamy sobie tablicę wmontowaną w głaz. Nic więcej - mówi.
Część muzealna nie wypaliła
Jest też problem z pieniędzmi, a z nim kolejna zasada ustalona przez załogę Muzeum Powstania: placówka nie finansuje pomników. Tymczasem ani środowiska AK, ani kombatanci z Woli nie zebrali funduszy.
- Nie jesteśmy od załatwiania pieniędzy. Możemy pomóc od strony organizacyjnej przy zdobywaniu kompletu pozwoleń - mówi Jan Ołdakowski i dodaje, że wróci do tematu, jeśli komitety spełnią warunki, które dostały od muzeum. AK-owcy nie chcą jednak wspólnego projektu pomnikowego.
- Zachowanie może dziwić. Szczególnie że na prośbę powstańców obchody 65. rocznicy Powstania były hołdem złożonym cywilnym ofiarom - komentuje Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy. Kombatanci postulowali, aby o ofierze ludności cywilnej Warszawy wspominano w rocznicowych przemówieniach i homiliach. Poprosili też miasto o wybicie medalu poświęconego warszawiakom, którzy ucierpieli w 1944 r. - Udało się wszystko, poza częścią muzealną. Nie zbudowaliśmy pomnika, nie doszło też do proponowanej przez nas wystawy w Muzeum Powstania, która miała opowiadać o cywilnych ofiarach 1944 r. - mówi Wojciech Militz. Inni kombatanci też są rozżaleni.
- Nie mieliśmy pojęcia, że coś takiego ma miejsce - mówi Jarosław Jóźwiak. - Pani prezydent chce wyjaśnień od dyrekcji muzeum. Od rozstrzygania o pomnikach jest rada miasta i prezydent Warszawy - przypomina.
Przeczytaj także: Jak nazwać Most Północny? Są nowe propozycje
-
Polityczne podchody pod pomnik obok Muzeum Pows...
xs550
21.11.09, 19:32
Martyrologii nigdy za wiele! Prosimy jak najwiecej pomnikow, muzeow i innych takich wszedzie i na kazdym rogu! »
-
Polityczne podchody pod pomnik obok Muzeum Pows...
borys_wars
21.11.09, 21:01
Problem z upamiętnieniem ofiar cywilnych nie jest problemem politycznym. Ale GW musi zawsze zrobić jakąś agitkę i z każdego problemu zrobić problem polityczny. Nawet jeżeli się chce cały »
-
Myślałem, że zadaniem muzeum jest pokazanie
thook
21.11.09, 21:30
historii takiej jaka była, a nie sterowanie pamięcią potomnych. Coraz bardziejwygląda to tak jak za czasów jedynie słusznego systemu kiedy towyretuszowywało się ze zdjęć tych, których »
Najnowsze wiadomości z Woli
Najnowsze wiadomości z Warszawy


