Remont na Powązkach przerwany. Kierowcy stoją w korkach
16.12.2009
aktualizacja: 2009-12-16 08:21
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Skandaliczny finisz ciągnącego się już drugi rok remontu wiaduktu na Powązkowskiej. Firma Skanska rozkopała kawałek ulicy, po czym zabrała maszyny. A kierowcy stoją w korkach
ZOBACZ TAKŻE
- Hieny cmentarne atakują. Znów kradzież na Powązkach (26-01-10, 11:00)
- Wstrzymana budowa ekspresówki przy lotnisku (17-12-09, 08:00)
- Koniec budowy: dwie jezdnie z Warszawy aż do Radomia (16-12-09, 16:22)
- Mała ulga dla zakorkowanych Stegien (16-12-09, 15:58)
- Pękła rura na Kabatach. Objazdy autobusów (15-12-09, 21:08)
- Strażacka otwarta przed końcem roku? (15-12-09, 17:50)
- Absurd z Pragi: światła tak nowoczesne, że tworzą korki (15-12-09, 16:58)
- Poślizg z przetargiem na obwodnicę. Na razie dwudniowy (15-12-09, 08:00)
- Komunikacja: otwierają nowy wiadukt, 111 wraca z objazdu (15-12-09, 08:00)
- Napiszcie coś, bo to nie mieści się już w głowie. Ulica jest zwężona, a nie ma ani jednego robotnika. Ile to jeszcze będzie trwało? - pyta pan Andrzej z Bielan, który jeździ Powązkowską do pracy. Podkreśla, że inne ulice w okolicy też są zakorkowane, bo trwa np. budowa węzła komunikacyjnego u zbiegu Trasy AK i al. Prymasa Tysiąclecia.
Byliśmy na Powązkowskiej wczoraj rano. Połowa jezdni w pobliżu skrzyżowania z Tatarską i IV Bramy Cmentarza Powązkowskiego jest rozgrzebana i przysypana śniegiem. Porzucone betonowe elementy, zamarznięte bajora i pryzmy ziemi. Obok wolno suną samochody i autobusy. "Dziękujemy za bezpieczną jazdę" - głosi napis na planszy ustawionej przez firmę Skanska.
Jej biuro mieści się nieopodal. Z tablicy informacyjnej dowiadujemy się, że na budowie może pracować najwyżej 70 osób. Kręci się jednak tylko dwóch robotników w pomarańczowych kamizelkach. - Proszę na górę, tam wszyscy są - zapraszają do baraku. W środku kolejne dwie osoby. I to już rzeczywiście wszyscy.
- To wygląda jak w Polsce Ludowej. Robią już drugi rok, rozchrzanili nam ulicę i poszli sobie do domu - obserwuje Wojciech Trzciński, właściciel jednego z zakładów kamieniarskich naprzeciwko Cmentarza Powązkowskiego. Razem z kwiaciarniami teraz są oddzielone niebieskim blaszanym płotem. Wciąż wiszą tu komunikaty, które Skanska zostawiła "w trosce o bezpieczeństwo w okresie 1-2 listopada", dodając, że "liczy na wyrozumiałość". - Wytyczyli wtedy przejścia dla ludzi i na tym się skończyło, bo zaraz wywieźli cały sprzęt i nic się od tamtej pory nie dzieje - mówi Jacek Ciok z kwiaciarni. - Tragedia! Przez całe lato nie mieliśmy klientów. Obroty spadły nam o 60 proc. - oblicza Wojciech Trzciński. - Nie ma dojazdu dla dostawców i klientów. Modlimy się już tylko, żeby się to wszystko wreszcie skończyło - dodaje pan Ciok.
Winnych bałaganu na Powązkowskiej oczywiście nie ma. Sławomir Ramski, menedżer kontraktu z firmy Skanska, chwali się nawet, że remont... został wykonany przed terminem. Chodzi o rozbiórkę i odbudowę pobliskiego wiaduktu nad torami kolejowymi - Skanska miała na to czas do 31 grudnia, a przejazd udostępniła na Wszystkich Świętych. Przy okazji drogowcy odkryli jednak, że w fatalnym stanie jest wodociąg ułożony pod jezdnią jeszcze przed wojną. Ustalili, że przydałoby się go wymienić razem z 280-metrowym odcinkiem Powązkowskiej. - Nie mogę jednak sam sobie zlecić tego remontu, czekamy na jego projekt - mówi Sławomir Ramski.
Małgorzata Gajewska z Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych potwierdza, że na Powązkowskiej Skanska na razie "nie może niczego dotknąć". I wylicza biurokratyczne wymogi, które trzeba wypełnić, by udrożnić ten kawałek ulicy - oprócz projektu potrzebna jest decyzja o lokalizacji celu publicznego, a potem zmiana pozwolenia na budowę. ZMID liczył nawet na przyspieszenie całej procedury, ale urząd miasta stwierdził, że byłoby to niezgodne z prawem. Nowy termin zakończenia prac na Powązkowskiej to 30 kwietnia 2010 r.
Byliśmy na Powązkowskiej wczoraj rano. Połowa jezdni w pobliżu skrzyżowania z Tatarską i IV Bramy Cmentarza Powązkowskiego jest rozgrzebana i przysypana śniegiem. Porzucone betonowe elementy, zamarznięte bajora i pryzmy ziemi. Obok wolno suną samochody i autobusy. "Dziękujemy za bezpieczną jazdę" - głosi napis na planszy ustawionej przez firmę Skanska.
Jej biuro mieści się nieopodal. Z tablicy informacyjnej dowiadujemy się, że na budowie może pracować najwyżej 70 osób. Kręci się jednak tylko dwóch robotników w pomarańczowych kamizelkach. - Proszę na górę, tam wszyscy są - zapraszają do baraku. W środku kolejne dwie osoby. I to już rzeczywiście wszyscy.
- To wygląda jak w Polsce Ludowej. Robią już drugi rok, rozchrzanili nam ulicę i poszli sobie do domu - obserwuje Wojciech Trzciński, właściciel jednego z zakładów kamieniarskich naprzeciwko Cmentarza Powązkowskiego. Razem z kwiaciarniami teraz są oddzielone niebieskim blaszanym płotem. Wciąż wiszą tu komunikaty, które Skanska zostawiła "w trosce o bezpieczeństwo w okresie 1-2 listopada", dodając, że "liczy na wyrozumiałość". - Wytyczyli wtedy przejścia dla ludzi i na tym się skończyło, bo zaraz wywieźli cały sprzęt i nic się od tamtej pory nie dzieje - mówi Jacek Ciok z kwiaciarni. - Tragedia! Przez całe lato nie mieliśmy klientów. Obroty spadły nam o 60 proc. - oblicza Wojciech Trzciński. - Nie ma dojazdu dla dostawców i klientów. Modlimy się już tylko, żeby się to wszystko wreszcie skończyło - dodaje pan Ciok.
Winnych bałaganu na Powązkowskiej oczywiście nie ma. Sławomir Ramski, menedżer kontraktu z firmy Skanska, chwali się nawet, że remont... został wykonany przed terminem. Chodzi o rozbiórkę i odbudowę pobliskiego wiaduktu nad torami kolejowymi - Skanska miała na to czas do 31 grudnia, a przejazd udostępniła na Wszystkich Świętych. Przy okazji drogowcy odkryli jednak, że w fatalnym stanie jest wodociąg ułożony pod jezdnią jeszcze przed wojną. Ustalili, że przydałoby się go wymienić razem z 280-metrowym odcinkiem Powązkowskiej. - Nie mogę jednak sam sobie zlecić tego remontu, czekamy na jego projekt - mówi Sławomir Ramski.
Małgorzata Gajewska z Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych potwierdza, że na Powązkowskiej Skanska na razie "nie może niczego dotknąć". I wylicza biurokratyczne wymogi, które trzeba wypełnić, by udrożnić ten kawałek ulicy - oprócz projektu potrzebna jest decyzja o lokalizacji celu publicznego, a potem zmiana pozwolenia na budowę. ZMID liczył nawet na przyspieszenie całej procedury, ale urząd miasta stwierdził, że byłoby to niezgodne z prawem. Nowy termin zakończenia prac na Powązkowskiej to 30 kwietnia 2010 r.
Przeczytaj także: Ratusz: Jeszcze więcej buspasów w Warszawie
-
Remont na Powązkach przerwany. Kierowcy stoją w...
d_ost
16.12.09, 09:18
Rzeczywiście, to ci niespodzianka - wodociąg ułożony przeszło 70 lat temu wymaga remontu! CZy rzeczywiście w tym celu trzeba było go najpierw odkopać? Przecież to oczywiste, że taka staroć »
-
Jak z rondem na Marynarskiej.
warzaw_bike_killerz
16.12.09, 10:48
A teraz udowodnijcie, ze PO robi to jednak sprawniej. »
-
Urząd miasta stwierdził...
pis_to_pic
16.12.09, 12:16
Śmiać się czy płakać, co jest niezgodne z prawem? Wydanie odpowiednichdecyzji? To że urzędnicy tworzą beznadziejnie ścieżki proceduralne, papierek Apozwala na papierek b, papierek A i B »
Najnowsze wiadomości z Woli
Najnowsze wiadomości z Warszawy


