Ostatnia interwencja "Andsa" - nigdy nie odpuszczał

Piotr Machajski, Grzegorz Miecznikowski
10.02.2010 aktualizacja: 2010-02-11 10:10
A A A Drukuj
Znicze obok przystanku Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
  • Znicze obok przystanku 'Fort Wola'
  • 18-letni Mariusz N., który śmiertelnie dźgnął policjanta na przystanku tramwajowym
  • Przystanek 'Fort Wola', na którym zginął policjant
  • Po zabójstwie policjanci zebrali się na przystanku, gdzie zginął ich kolega
Mł. asp. Andrzej Struj został w środę zasztyletowany przez pijanego chuligana. - Jakim był policjantem? Nigdy nie odpuszczał - mówi jego kolega.


Godz. 10, przystanek tramwajowy Fort Wola, obok centrum handlowego przy ul. Połczyńskiej. Mateusz N. (niespełna 18-letni, ale już świetnie znany policji) łapie kosz na śmieci i rzuca w szybę przejeżdżającego tramwaju linii 26. Z wagonu wybiega jakiś mężczyzna i dopada chuligana. - Chłopak zaczął bluzgać i grozić mężczyźnie - opowiada sprzedawca z pobliskiego kiosku.

Zaczyna się szamotanina. Z boku nie widać dokładnie, co się dzieje. Nagle mężczyzna przysiada na chodniku, krwawi.

Bandyta rzuca się do ucieczki. Dostrzega go nadkomisarz Dariusz Krząstek, wiceszef ochockiej komendy, który akurat tamtędy przejeżdża. Wyskakuje z auta i obezwładnia 18-latka.

Tymczasem na przystanku jest już pogotowie ratunkowe. Karetka zabiera ciężko rannego mężczyznę do szpitala. Przy torach zostaje kilka kropel krwi, w śmietniku opatrunki.

Lekarze nie dają rady. Dwie godziny później umiera. Wcześniej komenda stołeczna potwierdza: to był nasz człowiek, policyjny wywiadowca, 42-letni mł. asp. Andrzej Struj, w służbie od 15 lat.

"Nie zapomnimy Cię"

- Nie mogę się po tym wszystkim pozbierać - mówi jego kolega z wydziału wywiadowczo-patrolowego stołecznej policji. - Pytasz, jakim był policjantem? Właśnie takim. Nigdy nie odpuszczał. Pokazał to do samego końca - dodaje.



Andrzej Struj służył w policji od 15 lat. - Stara gwardia, bardzo doświadczony chłopak. Kiedyś jeździł za złodziejami samochodów - opowiada policjant, który nieraz miał z nim wspólne patrole. Andrzej Struj pracował w cywilu, jeździł nieoznakowanym radiowozem. Specjalizacja: zatrzymania przestępców na gorącym uczynku. Przed laty był członkiem sławnej grupy "Puma" zajmującej się ściganiem gangów samochodowych.

Jego koledzy napisali na stronie internetowej wydziału:

"Ciężko cokolwiek pisać, gdy łzy cisną się do oczu...

...wspaniały przyjaciel, człowiek o wielkim poczuciu humoru, zawsze pogodny i uśmiechnięty. Lubił pracę w policji, oddawał jej całe swe serce. Nigdy nie odpuścił żadnemu przestępcy, nawet po służbie. Dziś zapłacił za to najwyższą cenę.

» Strusiu «, nie zapomnimy Cię".

- W domu mu się nie układało. W zeszłym roku rozwiódł się ze swoją żoną, zresztą też policjantką. To także jest cena, jaką się płaci za to, że w robocie dajesz z siebie wszystko - mówi jeden z jego kolegów. Andrzej Struj osierocił dwie kilkuletnie córki.

Przyznał się

A co z nastoletnim bandytą? Trafił do komendy. W środę rozmawiali z nim wolscy policjanci, ale oficjalne przesłuchanie odłożono do czwartku, bo Mateusz N. był pod wpływem alkoholu. Wstępnie jednak wiadomo, że przyznał się do zadania kilku ciosów nożem. Policja wygrzebała go ze śniegu na miejscu zbrodni.

Jedyna wątpliwość jest taka, czy na przystanku był sam, czy z kumplem. Świadkowie (ich wersje się różnią) mówili o dwóch uciekających osobach, ale możliwe, że tą drugą był przypadkowy pasażer z tramwaju wystraszony całą sytuacją.

Mateusz N. mimo młodego wieku ma bogatą kartotekę. Był kilkakrotnie zatrzymywany przez policję m.in. za niszczenie mienia, znieważanie policjantów, a ostatnio za napad i udział w bójce.

Struś, czyli Ands

Andrzej Struj swoją ostatnią interwencję podjął na urlopie. Do służby miał przyjść w najbliższą sobotę.

Szef stołecznej policji wystąpił już do Prezydenta RP o nadanie zmarłemu policjantowi Krzyża Zasługi za Dzielność (a Lech Kaczyński zrobił to od razu), a do szefa MSWiA o pośmiertne awansowanie na wyższy stopień oraz nadanie złotej odznaki Zasłużony Policjant.

- Otoczyliśmy rodzinę opieką psychologiczną. Z naszej strony jest wola wszelkiej pomocy, także finansowej - podkreśla podinsp. Maciej Karczyński, rzecznik komendy stołecznej. Szczegóły mają zostać uzgodnione z bliskimi.

- Wiemy, że to był świetny, wielokrotnie nagradzany policjant. Podjęto już decyzję o przyznaniu mu pośmiertnie nagrody - mówi Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza. Chodzi o 30 tys. zł.

Przez kolegów z pracy nazywany "Strusiem", w internecie był znany pod nickiem "Ands". Był jednym z najaktywniejszych uczestników internetowego forum policyjnego (ifp.pl) i jego moderatorem. By uczcić pamięć po zabitym koledze, forum zostało wczoraj wyłączone. Można było jedynie wpisywać się w dziale "Zapalmy świeczkę".

Przeczytaj także: Sprawcy brutalnego napadu ujęci - użyli paralizatora





Podziel się

Najnowsze wiadomości z Woli
Najnowsze wiadomości z Warszawy