Jak PO manipulowała przy rondzie dla Tybetu
21.04.2010
aktualizacja: 2010-04-20 19:41
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Decydujące głosowanie, które zaprzepaści szansę na rondo Wolnego Tybetu w Warszawie, szykują radni Platformy Obywatelskiej. - Stchórzyli po protestach ambasady Chin - oburza się opozycja.
ZOBACZ TAKŻE
- Tybetańczycy jak kiedyś Polacy. Bronią języka [zdjęcia] (02-11-10, 18:32)
- Na Woli wmurują tablicę na cześć Dalajlamy (21-10-10, 11:00)
- PO nie chce swojego aktywnego radnego. Za Wolny Tybet (21-09-10, 09:00)
- Radni obiecali Wolny Tybet. Minęło półtora roku i nic (13-05-10, 06:00)
- Rondo Tybetu coraz bliżej. Ale nie "wolnego" (11-05-10, 07:00)
- Plac dla Jacka Kuronia, a co z rondem Wolnego Tybetu? (18-03-10, 23:00)
- Wolność Tybetu schowana do szuflady - radni się boją (19-12-09, 11:00)
- Jaka nazwa dla Tybetu? Zgoda na rondo, ale... (26-08-09, 09:00)
- Wola nie będzie dotować graffiti na rondzie Tybetu (29-03-11, 10:00)
- Jest rondo Tybetu. Ale nie "Wolnego" (13-05-10, 16:34)
SERWISY
Ta sprawa mocno poróżniła stołecznych polityków, przy czym podziały można znaleźć także wewnątrz poszczególnych frakcji. Gdy niektórzy radni SLD od początku ostrzegali, by kontrowersyjną nazwą nie drażnić Chińczyków, Bartosz Dominiak z SdPl nawoływał do zachowania "cywilnej odwagi". Na pomysł ronda Wolnego Tybetu u zbiegu ul. Kasprzaka i al. Prymasa Tysiąclecia na Woli wpadł radny PO w tej dzielnicy Michał Kubiak. Po półtora roku wydaje się mocno zdegustowany tym, co postanowili jego klubowi koledzy z Rady Warszawy. Na najbliższej sesji chcą przegłosować nazwę: "rondo Tybetu".
Uchwałę opatrzono numerem 2622. Nad tym, co się stało z drukiem o 1085 numerów wcześniejszym - tu nazwa brzmiała jeszcze: "rondo Wolnego Tybetu" - rządząca miastem Platforma przechodzi do porządku dziennego. - On zniknął w tajemniczych okolicznościach - mówi Piotr Cykowski z fundacji Inna Przestrzeń wspierającej Tybetańczyków okupowanych przez Chiny.
W odpowiedzi dla fundacji przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska (PO) stwierdziła, że wniosek radnego z Woli nie spełniał wymogów, bo podpisało go za mało samorządowców. Pod dokumentem widnieją cztery nazwiska, o jedno więcej, niż wymagały przepisy jesienią 2008 r. Od lutego 2009 r. obowiązują jednak nowe - podpisów musi być przynajmniej pięć. Zebrali je radni PiS, którzy przejęli inicjatywę w sprawie ronda Wolnego Tybetu. Kiedy chcieli wprowadzić projekt pod głosowanie Rady Warszawy, większość go odrzuciła. - Państwo z PiS powtarzają, że składali ten wniosek, ale tak się nie stało. Sprawa po prostu nie uzyskała wystarczającego poparcia - powiedziała nam wczoraj Ewa Malinowska-Grupińska.
- Jak zwykle bezczelna, wykrętna odpowiedź - komentuje radny Maciej Maciejowski z PiS. A jego klubowy kolega Michał Grodzki dodaje: - Na najbliższej sesji spróbujemy zrobić to samo. Jest taki opór w Platformie przeciw rondu Wolnego Tybetu, że inaczej się nie da.
Co ciekawe, początkowo klub PO w Radzie Warszawy z entuzjazmem przyjął taką właśnie nazwę. W 2008 r. był gotowy przegłosować ją w kilka tygodni, byleby zdążyć przed wizytą Dalajlamy. Decyzję uprzedziły protesty ambasady Chin i upomnienia polskiego MSZ. Od tej pory radni PO starali się, jak mogli, by zamieść sprawę pod dywan. Miesiącami zwlekali z decyzjami.
Teraz "rondo Tybetu" ma być zatwierdzone mimo braku opinii rady Woli, która nie zdążyła się zebrać w ciągu wymaganych 30 dni. - Projekt uchwały dostaliśmy dzień po poprzedniej sesji. Zdążyliśmy tylko negatywnie zaopiniować ją w naszej komisji oświaty i kultury - mówi radny Michał Kubiak. - Bo my nie wstydzimy się słowa "wolność".
- To nie kwestia wstydu czy lęku, bo nie baliśmy się uhonorować Dalajlamy tytułem honorowego obywatela Warszawy - odpiera Ewa Malinowska-Grupińska. - Dla mnie mocniejszym określeniem jest "rondo Tybetu". Dodawanie do nazw przymiotników po prostu je osłabia.
Uchwałę opatrzono numerem 2622. Nad tym, co się stało z drukiem o 1085 numerów wcześniejszym - tu nazwa brzmiała jeszcze: "rondo Wolnego Tybetu" - rządząca miastem Platforma przechodzi do porządku dziennego. - On zniknął w tajemniczych okolicznościach - mówi Piotr Cykowski z fundacji Inna Przestrzeń wspierającej Tybetańczyków okupowanych przez Chiny.
W odpowiedzi dla fundacji przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska (PO) stwierdziła, że wniosek radnego z Woli nie spełniał wymogów, bo podpisało go za mało samorządowców. Pod dokumentem widnieją cztery nazwiska, o jedno więcej, niż wymagały przepisy jesienią 2008 r. Od lutego 2009 r. obowiązują jednak nowe - podpisów musi być przynajmniej pięć. Zebrali je radni PiS, którzy przejęli inicjatywę w sprawie ronda Wolnego Tybetu. Kiedy chcieli wprowadzić projekt pod głosowanie Rady Warszawy, większość go odrzuciła. - Państwo z PiS powtarzają, że składali ten wniosek, ale tak się nie stało. Sprawa po prostu nie uzyskała wystarczającego poparcia - powiedziała nam wczoraj Ewa Malinowska-Grupińska.
- Jak zwykle bezczelna, wykrętna odpowiedź - komentuje radny Maciej Maciejowski z PiS. A jego klubowy kolega Michał Grodzki dodaje: - Na najbliższej sesji spróbujemy zrobić to samo. Jest taki opór w Platformie przeciw rondu Wolnego Tybetu, że inaczej się nie da.
Co ciekawe, początkowo klub PO w Radzie Warszawy z entuzjazmem przyjął taką właśnie nazwę. W 2008 r. był gotowy przegłosować ją w kilka tygodni, byleby zdążyć przed wizytą Dalajlamy. Decyzję uprzedziły protesty ambasady Chin i upomnienia polskiego MSZ. Od tej pory radni PO starali się, jak mogli, by zamieść sprawę pod dywan. Miesiącami zwlekali z decyzjami.
Teraz "rondo Tybetu" ma być zatwierdzone mimo braku opinii rady Woli, która nie zdążyła się zebrać w ciągu wymaganych 30 dni. - Projekt uchwały dostaliśmy dzień po poprzedniej sesji. Zdążyliśmy tylko negatywnie zaopiniować ją w naszej komisji oświaty i kultury - mówi radny Michał Kubiak. - Bo my nie wstydzimy się słowa "wolność".
- To nie kwestia wstydu czy lęku, bo nie baliśmy się uhonorować Dalajlamy tytułem honorowego obywatela Warszawy - odpiera Ewa Malinowska-Grupińska. - Dla mnie mocniejszym określeniem jest "rondo Tybetu". Dodawanie do nazw przymiotników po prostu je osłabia.
Przeczytaj także: Nowe rondo przy Płowieckiej zdało egzamin. Prawie
-
Jak PO manipulowała przy rondzie dla Tybetu
zegrz
21.04.10, 09:21
PO strzela sobie w stopę przed wyborami?»
-
Jak PO manipulowała przy rondzie dla Tybetu
ogabignac
21.04.10, 09:47
Bardzo niebezpieczne są takie popisy domorosłych polityków. Dla własnejpopularności gotowi wkładać Polsce kołek w szprychy.»
-
Jak PO manipulowała przy rondzie dla Tybetu
ewa-316
21.04.10, 14:50
Mdłości człowieka ogarniają, od tych wojen o bzdury, kogo to obchodzi, zajmnijcie się wreszcie tym co ważne dla miasta, choćby dziurami w ulacach, będzie większy z was pożytek !!!»
Najnowsze wiadomości z Woli
Najnowsze wiadomości z Warszawy


