Nowa aleja Brandysów wśród pochylonych macew
06.09.2010
aktualizacja: 2010-09-06 21:10
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Na Cmentarzu Żydowskim przy ul. Okopowej otwarto w poniedziałek odrestaurowaną aleję. Jej fundatorami są nieżyjący już dziś Maria i Kazimierz Brandysowie. Poświęconą im tablicę wmurowano w nawierzchnię chodnika.
ZOBACZ TAKŻE
- Zbliża się wielkie kwestowanie. Ile remontów w tym roku? (26-10-10, 06:00)
- Centrum Chopinowskie zalane wodą, przeciekają dachy (04-09-10, 13:00)
- Huta Warszawa: wielkie widowisko na 30-lecie strajku (03-09-10, 11:00)
- Jasna 6: czytelnicy oburzeni zgodą na szklane pudło (03-09-10, 10:00)
- Społecznicy murem za konserwator zabytków (02-09-10, 11:00)
Do niedawna była to zwykła gruntowa droga, łącząca Aleję Główną cmentarza przy Okopowej z kwaterami, w których wciąż chowa się zmarłych. Podczas pogrzebów pełni rolę traktu dojazdowego. Po każdym deszczu koła samochodów i buty żałobników grzęzły tu w błocie. Dzięki darowiźnie Marii i Kazimierza Brandysów udało się utwardzić betonową kostką prawie 70-metrowy odcinek. Koszt inwestycji wyniósł prawie 30 tys. zł.
- Państwo Brandysowie życzyli sobie, żeby ich darowizna służyła poprawie stanu żydowskich zabytków - mówiła na wczorajszej uroczystości otwarcia alei i odsłonięcia tablicy fundatorów Monika Krawczyk, dyrektor generalny Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego.
Pisarz Kazimierz Brandys i jego żona tłumaczka Maria Zenowicz-Brandys opuścili Polskę w końcu lat 70. On zmarł w 2000 r., ona - siedem lat później. Ich prochy zostały rozsypane na paryskim cmentarzu Pere-Lachaise. Zgodnie z wolą Marii Brandys, prawa autorskie do twórczości męża przeszły na Fundację Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Dochód ze sprzedaży książek Kazimierza Brandysa ma wspierać ratowanie cmentarzy i synagog.
Na uroczystości obecni byli przyjaciele i znajomi fundatorów. - Jestem szczęśliwa z tej alei i tablicy z nazwiskiem Brandysów. Mam nadzieję, że oni też się cieszą - mówiła Agnieszka Grudzińska, która przyjaźniła się z Brandysami w Paryżu. - Myślę, że oboje byliby wzruszeni - dodał pisarz Jacek Bocheński.
Barbara Toruńczyk, redaktor naczelna "Zeszytów Literackich", zwróciła uwagę, że tablica z nazwiskiem Brandysów na tym cmentarzu może być dla niektórych zaskoczeniem. Przypomniała jednak, że Kazimierz Brandys w ostatnim okresie twórczości pisał o swoim żydowskim pochodzeniu. - Ten temat u niego powracał pod koniec życia - mówiła.
- Państwo Brandysowie życzyli sobie, żeby ich darowizna służyła poprawie stanu żydowskich zabytków - mówiła na wczorajszej uroczystości otwarcia alei i odsłonięcia tablicy fundatorów Monika Krawczyk, dyrektor generalny Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego.
Pisarz Kazimierz Brandys i jego żona tłumaczka Maria Zenowicz-Brandys opuścili Polskę w końcu lat 70. On zmarł w 2000 r., ona - siedem lat później. Ich prochy zostały rozsypane na paryskim cmentarzu Pere-Lachaise. Zgodnie z wolą Marii Brandys, prawa autorskie do twórczości męża przeszły na Fundację Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Dochód ze sprzedaży książek Kazimierza Brandysa ma wspierać ratowanie cmentarzy i synagog.
Na uroczystości obecni byli przyjaciele i znajomi fundatorów. - Jestem szczęśliwa z tej alei i tablicy z nazwiskiem Brandysów. Mam nadzieję, że oni też się cieszą - mówiła Agnieszka Grudzińska, która przyjaźniła się z Brandysami w Paryżu. - Myślę, że oboje byliby wzruszeni - dodał pisarz Jacek Bocheński.
Barbara Toruńczyk, redaktor naczelna "Zeszytów Literackich", zwróciła uwagę, że tablica z nazwiskiem Brandysów na tym cmentarzu może być dla niektórych zaskoczeniem. Przypomniała jednak, że Kazimierz Brandys w ostatnim okresie twórczości pisał o swoim żydowskim pochodzeniu. - Ten temat u niego powracał pod koniec życia - mówiła.
Najnowsze wiadomości z Woli
Najnowsze wiadomości z Warszawy


