PO nie chce swojego aktywnego radnego. Za Wolny Tybet

Jarosław Osowski, Jan Fusiecki
21.09.2010 aktualizacja: 2010-09-20 21:05
A A A Drukuj
Michał Kubiak zasłynął z walki o rondo Wolnego Tybetu. PO początkowo pomysł poparła, ale wycofała się po naciskach polskiego MSZ i chińskiej ambasady Fot. Tomasz Wawer / AG
Platforma Obywatelska nie wpisała na listy wyborcze jednego ze swych najaktywniejszych radnych. Michał Kubiak naraził się staraniami o rondo Wolnego Tybetu i zwalczaniem absurdów komunikacyjnych.
SERWISY
Jego nazwiska nie znaleźliśmy wśród kandydatów PO w listopadowych wyborach do samorządu. Ani do rady Woli, w której działał, ani do Rady Warszawy. Do Michała Kubiaka telefonujemy z pytaniem, co się stało. Nie chce nic powiedzieć, prosi o kilka dni zwłoki. - Prowadzę rozmowy ostatniej szansy - mówi.

Barwny i nieprzewidywalny

- To barwna postać, ale jego koledzy w radzie mówili, że w działaniach zespołowych radzi sobie średnio. A klub radnych musi działać jak zgrana drużyna - podkreśla Małgorzata Kidawa-Błońska, szefowa warszawskiej PO. Jeden z wysokich rangą działaczy Platformy w mieście podkreśla, że Michał Kubiak podpadł władzom partii, bo "myślał globalnie", a jako radny dzielnicowy "powinien przede wszystkim myśleć i działać lokalnie". - Był nielojalny, kwestionując przebieg drugiej linii metra. Ratusz wydał już pozwolenia na budowę, a on chciał przesuwać stacje. Mamy zastrzeżenia co do jego przewidywalności. Z tego, co wiem, nigdzie nie pracuje, a radny to nie zawód - stwierdza inny działacz warszawskiej PO.

To pierwsza kadencja Kubiaka w samorządzie. - Prowadzę firmę, która działa sezonowo, więc w pracę radnego zaangażowałem się na poważnie - opowiada. - Piszę listy, składam interpelacje, wydzwaniam, przypominam, że coś miało być załatwione, a nie jest. Co tydzień interweniowałem, żeby przedłużyć zielone światło na rondzie u zbiegu Górczewskiej i al. Prymasa Tysiąclecia, bo skręcający tam kierowcy nawzajem się blokowali. Udało się po dwóch latach, zielone pali się o sześć sekund dłużej - cieszy się radny Kubiak.

Najwięcej czasu zajmowała mu walka z absurdami komunikacyjnymi. Doprowadził do ustawienia barierek między jezdniami Górczewskiej, żeby piesi przestali przez nie przebiegać (wcześniej był śmiertelny wypadek). Wymyślił, by mieszkańcy sami zdecydowali w ankietach, czy chcą włączenia Muranowa do strefy płatnego parkowania (ogromne zainteresowanie, tylko jeden głos sprzeciwu). Zabiegał, by z Młynarskiej i Obozowej znikły przystanki tramwajowe, gdzie pasażerowie muszą wychodzić na jezdnię.

Czy rzeczywiście blokował budowę drugiej linii metra? - Chodzi o odcinek od ronda Daszyńskiego w stronę Bemowa, który dopiero jest w planach. Metro chce przesunąć jedną ze stacji z ruchliwego punktu przesiadkowego koło dawnego PDT-u przy Wolskiej - odpowiada. O tym absurdzie wielokrotnie pisała też "Gazeta".

Jednostronnie zakochany w PO

Michał Kubiak najbardziej zasłynął z konsekwentnej walki o rondo Wolnego Tybetu u zbiegu al. Prymasa Tysiąclecia i ul. Kasprzaka. Jego pomysł poparł najpierw cały klub PO w radzie Woli, potem pozostali radni dzielnicowi. Początkowo wywołał też entuzjazm w radzie miasta, która spieszyła się z głosowaniem na przyjazd Dalajlamy. Nagle - po naciskach ambasady chińskiej i polskiego MSZ - Platforma zmieniła front: przez kilkanaście miesięcy zamiatała sprawę pod dywan, w końcu przegłosowała nazwę "rondo Tybetu".

- Nie chce mi się wierzyć, żeby po 20 latach odrodzonego samorządu wyrzucało się z roboty za słowo "wolny" - mówi Michał Kubiak. - Staram się przekonać kolegów, że nie jestem taki straszny. Jeśli większość uzna, że się mylę, to może i powinienem zrezygnować z polityki. Przyszedłem do Platformy, kiedy jeszcze nie była u władzy. Nie ma dla mnie alternatywy programowej. Jeśli nie wpuszczą mnie na listy, pozostanę zakochany w PO, choćby jednostronnie.

- Jeszcze nie wszystko stracone - zapewniła nas wczoraj Małgorzata Kidawa-Błońska. - Ostateczną decyzję w sprawie miejsca Michała Kubiaka na listach wyborczych podejmiemy za dwa tygodnie.

Komentarz
Sprawa "Ronda Wolnego Tybetu" to jedna z większych kompromitacji warszawskiej Platformy w ostatnich latach. Żałosny oportunizm wobec urzędników MSZ, krętactwa i kłamstwa wobec wyborców. Pozbycie się człowieka, który walczył o "Rondo Wolnego Tybetu", to jak najbardziej stosowna puenta tej historii. W "zgranych drużynach" nie należy się wychylać.

Jak szybko degeneruje się partia władzy. Przylepiają się do niej cwaniacy w rodzaju Pawła Dulskiego, zajmującego się podejrzanymi interesami lokalowymi, a pozbywa się autentycznych społecznych działaczy. Tacy przecież zawsze będą mieli jakieś niewygodne pomysły.
Seweryn Blumsztajn



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Woli
Najnowsze wiadomości z Warszawy