Na Woli odsłonięto tablicę ku czci Tybetańczyków
24.10.2010
aktualizacja: 2010-10-24 21:37
Henryk Wujec: Nam udało się wygrać z komunizmem bez przemocy. Teraz musimy pomóc Tybetańczykom
ZOBACZ TAKŻE
- "Tybetańczycy, pamiętamy" - protest pod ambasadą Chin (10-03-11, 20:06)
- Rondo Tybetu będzie galerią na urodziny Dalajlamy (05-07-10, 20:27)
- Przeciw faszyzmowi i Dmowskiemu protestują wymoczki (04-11-10, 09:00)
- Tybetańczycy jak kiedyś Polacy. Bronią języka [zdjęcia] (02-11-10, 18:32)
- Pani prezydent będzie na rondzie Tybetu (22-10-10, 11:00)
- Mnisi tybetańscy z wizytą w Blue City (28-06-10, 15:41)
- Jest rondo Tybetu. Ale nie "Wolnego" (13-05-10, 16:34)
SERWISY
Trzy flagi powiewały wczoraj u zbiegu ul. Kasprzaka i al. Prymasa Tysiąclecia: polska, stołeczna i Wolnego Tybetu. "10 marca 1959 r. na ulicach Lhasy wybuchło powstanie w obronie tybetańskiej tożsamości. Zginęło w nim co najmniej 86 tys. Tybetańczyków" - głosi napis na pierwszej tego typu tablicy w Europie. I choć żaden przechodzień nie dowie się z niej, przeciwko komu wybuchło powstanie i kto do dziś uciska Tybetańczyków, społeczność tybetańska i fundacja Inna Przestrzeń są zadowoleni. Mieszkający od lat w Polsce lekarz Yeshi Lhosar mówił: - W imieniu tych rozsianych po świecie i tych w Tybecie, dziękuję.
- To pierwsze społeczne rondo w Polsce - cieszył się Witold Hebanowski z Innej Przestrzeni. - I drugie miejsce po Dharamsali, które upamiętnia los bohaterów tybetańskiego powstania. Mam nadzieję, że ta tablica doczeka Tybetu wolnego.
- Warszawa jest miastem wolności i ma ducha niezłomnego. Wierzymy, że Tybetańczycy też będą mogli kształtować tożsamość, pielęgnować swoją kulturę i być niezależni - mówiła prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Na uroczystości odsłonięcia tablicy zjawili się tłumnie warszawiacy i mieszkający w Polsce Tybetańczycy, którzy odśpiewali hymn swojego kraju i wręczyli organizatorom tybetańskie białe szarfy kataki - symbol wdzięczności i błogosławieństwa. Z murów dookoła uśmiechali się buddyjscy mnisi i Dalajlama - kolorowe graffiti malowane przez członków grupy 3fala, to dopiero początek. Docelowo wokół ronda ma powstać ma otwarta społeczna Galeria Tybetańska.
Na wietrze powiewały też flagi z dwoma śnieżnymi lwami zakazane przez chiński rząd po 1959 r., tak jak zdjęcia Dalajlamy i symbole tybetańskiej niepodległości. - My już zapomnieliśmy, że można ludzi wsadzać do więzień za posiadanie flagi albo zdjęcia - mówił radny PO Michał Kubiak, który wpadł na pomysł "ronda Wolnego Tybetu" (za nieustępliwość partia wykreśliła go z listy kandydatów w wyborach). - Kiedy dwa lata temu zacząłem starania o nazwę ronda, nie sądziłem, że to będzie tak długa droga - dodał. Po protestach ambasady Chin Rada Warszawy przegłosowała ostatecznie rondo Tybetu.
- Tybet musi być wolny. Jego obecność na arenie międzynarodowej mogłaby wnieść wiele w budowanie światowego pokoju - mówił Henryk Wujec, wysłannik prezydenta RP i były Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Tybetu. Przesłanie do warszawiaków wysłał Dalajlama: "Głęboko doceniam dalsze gesty solidarności i poparcia dla nas okazywane przez mieszkańców i władze Warszawy. Otwarcie tego ronda postrzegam jako uznanie dla tybetańskich pokojowych i sprawiedliwych zmagań o uzyskanie prawdziwej autonomii dla narodu tybetańskiego w granicach konstytucji Chińskiej Republiki Ludowej".
- To pierwsze społeczne rondo w Polsce - cieszył się Witold Hebanowski z Innej Przestrzeni. - I drugie miejsce po Dharamsali, które upamiętnia los bohaterów tybetańskiego powstania. Mam nadzieję, że ta tablica doczeka Tybetu wolnego.
- Warszawa jest miastem wolności i ma ducha niezłomnego. Wierzymy, że Tybetańczycy też będą mogli kształtować tożsamość, pielęgnować swoją kulturę i być niezależni - mówiła prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Na uroczystości odsłonięcia tablicy zjawili się tłumnie warszawiacy i mieszkający w Polsce Tybetańczycy, którzy odśpiewali hymn swojego kraju i wręczyli organizatorom tybetańskie białe szarfy kataki - symbol wdzięczności i błogosławieństwa. Z murów dookoła uśmiechali się buddyjscy mnisi i Dalajlama - kolorowe graffiti malowane przez członków grupy 3fala, to dopiero początek. Docelowo wokół ronda ma powstać ma otwarta społeczna Galeria Tybetańska.
Na wietrze powiewały też flagi z dwoma śnieżnymi lwami zakazane przez chiński rząd po 1959 r., tak jak zdjęcia Dalajlamy i symbole tybetańskiej niepodległości. - My już zapomnieliśmy, że można ludzi wsadzać do więzień za posiadanie flagi albo zdjęcia - mówił radny PO Michał Kubiak, który wpadł na pomysł "ronda Wolnego Tybetu" (za nieustępliwość partia wykreśliła go z listy kandydatów w wyborach). - Kiedy dwa lata temu zacząłem starania o nazwę ronda, nie sądziłem, że to będzie tak długa droga - dodał. Po protestach ambasady Chin Rada Warszawy przegłosowała ostatecznie rondo Tybetu.
- Tybet musi być wolny. Jego obecność na arenie międzynarodowej mogłaby wnieść wiele w budowanie światowego pokoju - mówił Henryk Wujec, wysłannik prezydenta RP i były Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Tybetu. Przesłanie do warszawiaków wysłał Dalajlama: "Głęboko doceniam dalsze gesty solidarności i poparcia dla nas okazywane przez mieszkańców i władze Warszawy. Otwarcie tego ronda postrzegam jako uznanie dla tybetańskich pokojowych i sprawiedliwych zmagań o uzyskanie prawdziwej autonomii dla narodu tybetańskiego w granicach konstytucji Chińskiej Republiki Ludowej".
Najnowsze wiadomości z Woli
Najnowsze wiadomości z Warszawy








