Dlaczego lubię Stadion Dziesięciolecia?

Mikołaj Łoziński
01.07.2007 aktualizacja: 2007-07-02 11:50
A A A Drukuj
Mikołaj Łoziński - pisarz, fotograf, autor ksiązki 'Reisefieber' Fot. Adam Kozak / AG
  • Handel na koronie stadionu miał się skończyć 30 czerwca, ale kupcy już wiedzą, że mogą zostać jeszcze co najmniej miesiąc
Młody pisarz Mikołaj Łoziński opisuje swoje wędrówki po Jarmarku Europa. I trochę mu żal świata który niedługo zniknie
1.

Może jestem tu ostatni raz. Stadion się kończy, mało towarów, mało sprzedających, mało kupujących. Niedługo zniknie. Handlarze się rozjadą, niektórzy przeniosą, inni wrócą do swoich krajów. Parę lat później Jarmark Europa kompletnie zginie ze zbiorowej miejskiej pamięci. I zastanawiam się tylko, czemu mi smutno, kiedy o tym myślę. Czemu polubiłem to wielonarodowościowe targowisko?

2.

Najczęściej wchodzę od ronda Waszyngtona. Droga lekko pod górę. Zaczynają się ludzie i metalowe budy.

- Papierosy?

Kręcę głową. Nie po to tu przychodzę. Ale staję na chwilę.

- Oryginalne papierosy!

Podoba mi się polski z ormiańskim akcentem.

- Filmy, muzyka, programy?

Ostatnio kupiłem tu tylko nieprawdziwe rybki z Wietnamu. Pływają teraz u mnie w kuchni na lodówce. Zawsze parami, równym rytmem, przy plastikowej szybie akwarium. Nie karmię ich, na noc wyłączam z prądu. Proste w obsłudze. Trochę głośne.

3.

Dla mnie Stadion to jedyne miejsce w Warszawie, gdzie mogę poczuć się jak obcokrajowiec - 15 min od domu. Teleportować się na chwilę do Wietnamu, Pakistanu, Senegalu, Rosji. Wciągają ludzkie twarze, obce języki, zapachy i atmosfera lekkiego niebezpieczeństwa, która każe pilnować portfela.

4.

Przechodzę obok Pana Sznurówki - chodzącej reklamy swojego towaru. Wygląda, jakby pod spodem, pod długimi sznurówkami we wszystkich kolorach, nie miał nic na sobie. Sznurówki spadają mu nawet na oczy. Odgarnia je z twarzy.

Dochodzę do korony Stadionu. Na tle opuszczonej murawy Afrykańczycy sprzedają spodnie polskim dresiarzom.

- Bardzo eleganckie - polecają dresy męskie i damskie w jednym.

Sami są lepiej ubrani.

Dresiarze schodzą przymierzyć na ogromną i pustą widownię stadionu.

- Zdjąć simlocka?

Skręcam w prawo - w świat podróbek markowych butów, spodni, kurtek, majtek. Świat wietnamskiego, rosyjskiego, ormiańskiego i innych języków, które razem z towarami jakoś tu dotarły: samolotami, statkami, pociągami, autobusami, samochodami.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy