Do wyeliminowania rażącego błędu ortograficznego wzywają komisja nazewnicza Rady Warszawy i Zespół Nazewnictwa Miejskiego. Ulica Barburki, równoległa do Płowieckiej, ma niecałe pół kilometra i 41 adresów. Na wszystkich starych i nowych tabliczkach w oczy rzuca się litera "u".
- To nie my jesteśmy temu winni. Niech się wstydzą ci mędrcy, co tak ponazywali ulice w PRL-u. Przed wojną była tu Halicka, przez "h" - podkreśla Marian Bareński spod numeru 32. A jego sąsiedzi, państwo Nowotniakowie, wolą, żeby zostało tak, jak jest - po przeszło 50 latach wszyscy się już przyzwyczaili. Listonosz się nie myli, raz dziwili się tylko w wydziale ochrony środowiska, ale się im jakoś wyperswadowało.
Za to w przychodni rejonowej przy ul. Strusia, gdzie na szafce z kartami chorób też jak byk widać napis: "ulica Baburki", młoda rejestratorka robi wielkie oczy z innego powodu. - A Barburka przez "u" to w ogóle błąd? - pyta.
- Nie jest to błąd aż tak rażący. Są bardziej drastyczne, ale nie powiem jakie - wzbrania się rzecznik Wawra Andrzej Murat. Bo urząd i dzielnicowi radni z komisji samorządowej całym sercem popierają lokatorów z pechowej ulicy. Andrzej Murat przekonuje, że kiedyś obowiązywała pisownia "Barburka". Co ma więc teraz powiedzieć dzieciom z tej ulicy ich nauczycielka w szkole? - Że już się pisze przez "ó", a dzieci jakoś dadzą sobie radę - stwierdza pan rzecznik.
Dyskusje w sprawie Barbórki, które językoznawcy toczyli w latach 50. i 60., pamięta prof. Danuta Cieślikowa z Komisji Nazw Miejscowości przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Radzi jednak, by teraz dostosować wawerską ulicę do obowiązujących reguł.
- Wszystko można poprawić, tylko czyim kosztem? - pyta Edward Kalwarczyk, przewodniczący osiedla Marysin Południowy. - Trzeba uszanować wolę mieszkańców i ich kieszenie. Bo kto im zwróci koszty wymiany wszystkich dokumentów?
A jaka jest wola mieszkańców, pokazało niedawne referendum. W ankiecie wzięło udział 32 z 41 właścicieli domów przy ul. Barburki i oto wyniki: 21 za nazwą z "u", pięciu - za zmianą na "ó", a sześciu nie miało zdania.
- Jak można w ogóle nad tym głosować? - zastanawia się Olga Johann, wiceprzewodnicząca Rady Warszawy, która zasiada w komisji nazewniczej. - To żenujące. Trzeba nauczyć Polaków pisać zgodnie z polską ortografią, bo to wychodzi tylko na zdrowie. Dlatego ul. Barburki zmienimy na Barbórki prawdopodobnie już na pierwszej sesji po wakacjach.
W kolejce na podobne zmiany czekają ewentualnie ulice: Pory na Stegnach (powinno być Pora) i Astry w Zbójnej Górze, gdzie na końcu również przydałaby się litera "a".
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna