Czyn społeczny, czyli osiedlowy aktyw w akcji

Grzegorz Lisicki
13.04.2008 aktualizacja: 2008-04-13 22:11
A A A Drukuj
Obywatel Adam Rosiński (pierwszy z prawej) zainicjował czyn społeczny w Szkole Podstawowej nr 279 przy ul. Cyrklowej. Młodzież szkolna ochoczo przyłączyła się do akcji Fot. Kuba Atys / AG
Był 12 kwietnia 1961 r., kiedy z ziemi Kraju Rad w niebo wzbiła się rakieta z pierwszym człowiekiem na pokładzie. Ten triumf radzieckiej nauki uczcili w sobotę czynem mieszkańcy Przyczółka Grochowskiego, nowoczesnego warszawskiego osiedla z wielkiej płyty
ZOBACZ TAKŻE
Wstępem do rocznicy sukcesu Jurija Gagarina była całoroczna zbiórka makulatury przeprowadzona przez młodzież szkolną. Spieniężenie surowców wtórnych pozwoliło uzyskać środki na zakup sadzonek świerków, dębów, wiązów i ozdobnych jabłonek. Łącznie 650 sztuk. Apel organizatorów czynu spotkał się z wielkim odzewem społeczeństwa Grochowa. W sobotnie południe w wybudowanej na tysiąclecie państwa polskiego szkole podstawowej nr 279 przy ul. Cyrklowej stawił się aktyw mieszkańców osiedla i kwiat młodzieży szkolnej. Przybyło też grono pedagogiczne, które nadzorowało przebieg czynu społecznego. Nie zabrakło też absolwentów tej zasłużonej placówki oświatowej. - Przyszedłem z sentymentu, bo kończyłem tę szkołę tak jak moja żona Nina - mówił, wspierając się na szpadlu, Andrzej Szarata. Naukę w tej szkole rozpoczął w 1972 r., dwa lata po objęciu przez Edwarda Gierka przywództwa PZPR. W sobotę powrócił jak za dawnych lat. - Miałem 15 lat, jak chodziłem na czyny społeczne. Ja grabiłem, inni kopali - z łezką w oku wspominał pan Andrzej.

Nieco dalej, przy alejce prowadzącej do wejścia, przyszłość narodu sadziła świerki. Radek Kowalski z 4b wykopał dołek, z worka wysypał czarną próchnicę i włożył sadzonkę. Później zasypał i ubił ziemię. Obok niego z wielkimi grabiami Patrycja Wysocka i Kamila Wiśnik z 1a. - Lubię WF, matmę i grabienie - zdradziła reporterowi Patrycja.

- Staram się, by okoliczne społeczeństwo uczestniczyło w życiu naszej placówki - powiedziała Zofia Filip, dyrektor szkoły nr 279 i organizator czynu społecznego. W tym celu na szkolnym boisku co roku organizuje festyn dla mieszkańców. Aktyw rodzicielski topi smalec i piecze ciasta, które później są sprzedawane w czasie festynu. Dzieci odgrywają przedstawienia - w zeszłym roku była "Pyza na polskich dróżkach".

Szkoła ukradkiem wprowadziła elementy kapitalizmu - pieniądze zarobione ze sprzedaży produktów zasilają jej kasę. - Rok temu kupiliśmy komputery i wyremontowaliśmy toalety nauczycielskie - tak usprawiedliwia ten postępek dyrektor Filip.

Sobotni czyn społeczny okazał się wielkim sukcesem. Na szkolnym podwórku uwijało się z łopatami kilkadziesiąt osób. - Szacuję, że społeczeństwo zjawiło się w liczbie ponad 100 osób - mówił Adam Rosiński, który pomagał rozpropagować akcję. Dla wszystkich, którzy wyrobili 100 proc. normy, była specjalnie przygotowana grochówka z wkładką mięsną.

Podziel się

  • Czyn społeczny to git myśl! robot_humano 14.04.08, 12:11

    Czyn społeczny to git myśl! Jak dzieciak wykopie dół zasadzi drzewo i zagrabi teren wokół to do głowy mu nie przyjdzie by to zniszczyć a i drugiemu zwóci uwagę.»

Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy