Chcą MIG-a na Skwerku Berku

Grzegorz Lisicki
28.12.2008 aktualizacja: 2008-12-28 20:30
A A A Drukuj
Maciek Pawłowski (z lewej) studiuje politologię, a Karol Kowalczyk socjologię. Obu mieszkańcy wybrali do rady osiedla Fot. Grazyna Jaworska / AG
Wymyślili słynny skwerek, chcą wybudować boisko do nogi i siatkówki. Do tego naprawili krzywy chodnik i utwardzili błotnistą uliczkę - tak działa rada osiedla, w której połowa radnych to studenci
"Cała władza w ręce rad" - tak można powiedzieć, przyglądając się pracy 15 mieszkańców tworzących radę osiedla Kinowa między al. Waszyngtona a al. Stanów Zjednoczonych. Ma nietypowy skład - prawie połowa jej członków to długoletni mieszkańcy osiedla, w większości emeryci i dwie osoby pod pięćdziesiątkę. Druga połowa rady jest od nich młodsza o kilkadziesiąt lat. - Trzeba było coś zrobić z osiedlem. Dla mnie i dla moich dzieci, bo na pewno będą tu mieszkać - mówi Maciek Pawłowski, wiceprzewodniczący rady. Ma 22 lata i studiuje politologię. - Gdy byliśmy mali, bawiliśmy się na placach zabaw. Później je zlikwidowano. Bramki z boisk sprzedano na złom. Poznikały ławki - wylicza wady osiedla jego kolega, radny Karol Kowalczyk, 23-letni student socjologii. Oprócz nich w radzie zasiada jeszcze kilku kolegów. Żaden nie ma więcej niż 25 lat.

Działalność rozpoczęli w czerwcu 2006 r., po wyborach do rad osiedla - organu pomocniczego rad dzielnic. Wybrali ich sąsiedzi - każdy z nich otrzymał po kilkadziesiąt głosów. Ciułali je, rozmawiając z sąsiadami i rozwieszając własnoręcznie wykonane plakaty.

Ustalili listę priorytetów: po pierwsze, urządzić skwer przy ul. Rozłuckiej. Przy wsparciu jednego z burmistrzów Pragi-Płd. wystarali się o niepotrzebne już zabawki z modernizowanego parku Znicza. Później w dzielnicowym ratuszu wychodzili budowę ogrodzenia. A na końcu wymyślili, że skwer musi dostać nazwę - tak narodził się pomysł konkursu na nazwę. Wygrał Skwerek Berek (taką nazwę zgłosiły dzieci z przedszkola) . Załatwili też remont kilkudziesięciu metrów krzywego chodnika przy ul. Turbinowej, tuż obok Skwerka Berka. Później wzięli się za pobliską ulicę Bełchatowską. - Błoto, kałuże, auta szorowały podwoziami w koleinach - opowiada Karol. Urzędnicy odmówili jednak wyasfaltowania ulicy. - Ale rada załatwiła, że ją chociaż utwardzą - mówi Maciek. I rzeczywiście, wiosną zjawili się robotnicy z maszynami - dziś uliczka ma nawierzchnię z mocno ubitego żwiru.

Dwa puste miejsca na osiedlu rada chce zamienić na boiska - między blokami zamierzają urządzić plac do siatkówki, a przy węźle drogowym w al. Stanów Zjednoczonych boisko do futbolu. Władze dzielnicy pod naciskiem mieszkańców obiecały milion złotych na budowę porządnego boiska.

Sporo jest jeszcze do zrobienia. - Poprzednie rady dzielnic w ramach walki z chuligaństwem i pijaństwem zlikwidowały wszystkie ławki na osiedlu - mówi Karol Kowalczyk. Teraz emeryci skarżą się, że nie ma gdzie usiąść. Na razie udało się ustawić kilka ławek. Trwają starania o następne. Później przyjdzie czas na remonty placów zabaw i chodników.

Jakie korzyści mają młodzi z takiej działalności? - Rada dzielnicy przyznała nam pieniądze na materiały biurowe. Wychodzi 10 zł miesięcznie na łebka - śmieje się Maciej Pawłowski. To jedyna korzyść materialna wynikająca z działalności w radzie. Są też gratulacje od mieszkańców. - Choć bywa, że ktoś marudzi, że za mało zrobiliśmy. Ale to nasza pierwsza kadencja, wciąż uczymy się, jak działać - mówi Karol. Ostatnim pomysłem rady jest przywrócenie na Skwerek Berek samolotu MIG, który w roli gigantycznej zabawki stał tam do lat 80. Później w planach mają drugą kadencję w osiedlowej radzie. - Ja będę myślał też o kandydowaniu do rady dzielnicy, a później zobaczymy - zapowiada Maciek Pawłowski.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy