O człowieku, który się bankowi nie kłaniał
28.01.2009
aktualizacja: 2009-01-27 18:47
Fot. MARZENA HMIELEWICZ
Młody mieszkaniec Grochowa wypowiedział wojnę lokalnemu oddziałowi bankowego potentata - Citi Handlowego. - Oni brudzą i niszczą, a płacę za to ja - mówi Wiktor Sybilski.
ZOBACZ TAKŻE
- Polskie firmy nadal płacą słabiej (04-02-09, 07:50)
- Zdrożeje Stadion Narodowy? (28-01-09, 08:00)
- Hospicjum z mozaiką (27-01-09, 21:36)
- Czy magisterka zmieni stolicę? (27-01-09, 07:00)
- Zwinęli megareklamę z budynku przy rondzie ONZ (27-01-09, 00:00)
- Ptakoliczenie - hobby jak każde inne (26-01-09, 06:00)
Ulotki były wszędzie: na latarniach, przystankach, szafkach elektrycznych, rynnach i niebieskich słupkach systemu informacji. Na ulotce reklama "Pożyczki konsolidacyjnej" i zdjęcie obowiązkowo szczęśliwej rodziny, która w radosnym uniesieniu świętuje otrzymanie kredytu. Niżej logo banku Citi Handlowy i oddzierane "języczki" z numerami telefonów. - W zeszłym roku takie ulotki pojawiły się w naszej dzielnicy falami, kilka razy - mówi Wiktor Sybilski, mieszkaniec jednej z kamienic przy ul. Grochowskiej na Pradze Południe. Na szczęście nietrudno było ustalić, kto stoi za rozlepianymi gdzie popadnie ulotkami - na każdej wyraźnie wydrukowano adres i telefon placówki, która mieści się przy ul. Garibaldiego 4 (to wieżowiec przy rondzie Wiatraczna). Ale interwencja telefoniczna nic nie dała. - Pani zdziwiła się, bo przecież "wszyscy tak się reklamują". Wtedy Wiktor uzbrojony w nożyczki wybrał się na spacer po Grochowie, a później z torbą pełną zerwanych ulotek pojawił się w placówce Citi Handlowego przy Garibaldiego 4. - Spytałem, gdzie mogę zostawić ich śmieci. I gdy kierownik, nie podnosząc głowy znad papierów, powiedział, że gdzie chcę, wytrząsnąłem wszystkie ulotki nad jednym z pustych biurek - opowiada Wiktor. - Skończyło się awanturą.
Wiktor postanowił też napisać do banku, opisując całe zajście. - Spytałem też, dlaczego tak bogaty bank, który ze wszystkich sił stara się zrobić wrażenie swoim profesjonalizmem, zniża się do tak prostackiej, a wręcz chamskiej reklamy - zastanawia się Wiktor, pokazując zdjęte z ulic ulotki. Są ich dwa rodzaje - kolorowe z drukarni i takie same, ale dla oszczędności odbijane na ksero na różnokolorowym papierze. Wszystkie jednak rozklejane są taką samą metodą. - Na chamską taśmę klejącą, która przy odklejaniu odchodzi razem z farbą. W ten sposób naganiając sobie nowych klientów, bank Citi Handlowy niszczy np. miejskie słupki informacji, a za naprawę lub wymianę płacę ja z moich podatków - denerwuje się Wiktor. Na dodatek pracownicy Citi Handlowego, rozklejając takie ulotki, łamią prawo. - To wykroczenie zagrożone grzywną. Ciekawe, że bank toleruje łamanie prawa przez swoich pracowników - podkreśla Wiktor.
Citi Handlowy przysłał mu napisaną korporacyjnym slangiem odpowiedź w której zapewnia, że bank podjął działania, "które pozwolą uniknąć podobnych zdarzeń w przyszłości". - Któregoś dnia w listopadzie wyszedłem z domu i oczom nie mogłem uwierzyć. Na latarniach znowu wisiały reklamówki Citi Handlowego z ronda Wiatraczna - denerwuje się Wiktor. I znowu napisał list do banku, który przysłał uprzejmą odpowiedź. - Tym razem zapewniali, że zobowiążą pracowników do usunięcia ulotek - opowiada Wiktor.
Na Grochowskiej i innych ulicach dochodzących do ronda Wiatraczna wciąż bez trudu można znaleźć reklamy Citi Handlowego. Tym razem Wiktor postanowił pójść po pomoc do prasy. - Może "Gazeta" spowoduje, że Citi Handlowy przestanie w końcu robić śmietnik z miasta?
Wiktor postanowił też napisać do banku, opisując całe zajście. - Spytałem też, dlaczego tak bogaty bank, który ze wszystkich sił stara się zrobić wrażenie swoim profesjonalizmem, zniża się do tak prostackiej, a wręcz chamskiej reklamy - zastanawia się Wiktor, pokazując zdjęte z ulic ulotki. Są ich dwa rodzaje - kolorowe z drukarni i takie same, ale dla oszczędności odbijane na ksero na różnokolorowym papierze. Wszystkie jednak rozklejane są taką samą metodą. - Na chamską taśmę klejącą, która przy odklejaniu odchodzi razem z farbą. W ten sposób naganiając sobie nowych klientów, bank Citi Handlowy niszczy np. miejskie słupki informacji, a za naprawę lub wymianę płacę ja z moich podatków - denerwuje się Wiktor. Na dodatek pracownicy Citi Handlowego, rozklejając takie ulotki, łamią prawo. - To wykroczenie zagrożone grzywną. Ciekawe, że bank toleruje łamanie prawa przez swoich pracowników - podkreśla Wiktor.
Citi Handlowy przysłał mu napisaną korporacyjnym slangiem odpowiedź w której zapewnia, że bank podjął działania, "które pozwolą uniknąć podobnych zdarzeń w przyszłości". - Któregoś dnia w listopadzie wyszedłem z domu i oczom nie mogłem uwierzyć. Na latarniach znowu wisiały reklamówki Citi Handlowego z ronda Wiatraczna - denerwuje się Wiktor. I znowu napisał list do banku, który przysłał uprzejmą odpowiedź. - Tym razem zapewniali, że zobowiążą pracowników do usunięcia ulotek - opowiada Wiktor.
Na Grochowskiej i innych ulicach dochodzących do ronda Wiatraczna wciąż bez trudu można znaleźć reklamy Citi Handlowego. Tym razem Wiktor postanowił pójść po pomoc do prasy. - Może "Gazeta" spowoduje, że Citi Handlowy przestanie w końcu robić śmietnik z miasta?
Polecamy: Bazar na salonach Warszawy, czyli o tym co można kupić na Krakowskim Przedmieściu.
-
a co z domami publicznymi i agencjami towarzyskimi
rezoon
29.01.09, 02:42
citibank ... gadanie ... to mały pikuś. Wystarczy wybrać się samochodem docentrum i zostawić go na 2-3 godziny. Czasami pornoulotek jest tyle, żepotrzeba dwóch garści na ich »
-
Poparcie z Łodzi!
grupa.pewnych.osob.lodz
29.01.09, 10:20
W Łodzi udało się City zniechęcić do reklam w ten ordynarny sposób.Jak? Takie wizyty jak opisane w artykule, przyklejanie ich ulotek na szybachplacówek City. Telefony do nich, UMŁ i straży »
-
Wystarczy otworzyć skup takich ulotek
polld74
29.01.09, 12:50
Gdzieś przy straży miejskiej, Straż będzie je zbierała płacąc jakieś pieniądze za każdą szt. potem odesłać właścicielowi + mandat za śmiecenie razy ilość ulotek.»
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy


