Hodują wielkiego sztucznego konia
22.05.2009
aktualizacja: 2009-05-21 22:46
Fot. Filip Klimaszewski / AG
Kobyła Niepodległości powstaje z niczego. Ale już niedługo w dumnym marszu zwycięstwa przedefiluje Krakowskim Przedmieściem podczas happeningu "Gazety" z okazji rocznicy odzyskania wolności
"Pańskie oko konia tuczy" - chciałoby się przypomnieć przysłowie, spoglądając przez płot na posesję przy ul. Ogórkowej przy Wale Miedzeszyńskim. Na betonowym podwórzu hodują wielkiego sztucznego konia. Na razie to szlachetne zwierzę przypomina tylko szkielet. Bez przerwy dmucha na niego i chucha trójka hodowców: Barbara Mroczek, artystka, Leszek Chomik, rzeźbiarz, i Marek Gawryszewski, ślusarz.
Ich przygoda z koniem zaczęła się, gdy na podwórko dotarło ze składu budowlanego 70 m stalowych rur. Później z warsztatu pana Marka wyjechał ciężki sprzęt: spawarka, piła tarczowa i siekiera. Sprzęt był niezbędny, by dobrze wyhodować konia, czyli pociąć i zespawać rury. Te złożyły się na szkielet wysokiego na ponad cztery metry wierzchowca. - Płeć żeńska, kobyła - precyzuje na wszelki wypadek Leszek Chomik, bo na razie szkielet nie ma żadnych cech płciowych.
Wczoraj po południu ekipa hodowców kończyła jego montaż. Ukoronowaniem trzydniowej harówki było przyspawanie chabecie metalowego łba.
Całe zwierzę, osadzone na lawecie na kółkach, musi być gotowe do 30 maja. Tego dnia Krakowskim Przedmieściem przejdzie kolorowy korowód zwycięstwa, a na jego czele przedefiluje właśnie biała Kobyła Niepodległości. Po drodze orszak minie dziesięć bram z 20 ekranami przypominającymi wydarzenia minionych dwóch dekad. Objaśni je jadący na kobyle wodzirej. W tej roli Kazimierz Kaczor. Zasiądzie na specjalnie zamontowanym fotelu, bardzo wygodnym, wyjętym z audi.
I tak od bramy do bramy korowód dojdzie do pl. Zamkowego. Tam będzie czekać gorąca kuroniówka. Rozkoszując się jej smakiem, będziemy obserwować pichcenie w gigantycznym garze innego dania - potrawy a la polonaise. Jej tajemne składniki będą dosypywać znani aktorzy. Jakie? To jeszcze tajemnica Piotra Cieplaka, pomysłodawcy i reżysera happeningu.
Na razie przy Ogórkowej goły szkielet kobyły czeka na pokrycie... styropianem. - Czy styropian na Kobyle Niepodległości to symbol etosu? - pytamy. - Raczej symbol małej wagi, ulotności myśli i rozumu - żartuje Leszek Chomik. I uspokaja, że kobyła nie pokaże się tylko w styropianie, pokryje ją jeszcze skóra. Boki, nogi i zad przysłonią zadrukowane strony "Gazety". A na łbie specjalna tkanina z meszkiem.
Ponieważ nie godzi się, by Kobyła Niepodległości sama kroczyła naprzód, pociągnie ją mały fiat, który kobyła ma władczo przydeptywać kopytem. Fiat już przyjechał z Otwocka. Był w kolorze zielonym, ale przemalowano go na czerwono. Zieleń wciąż widać jednak w środku i pod maską. W ten sposób auto mimowolnie symbolizuje sojusz robotniczo-chłopski, szczęśliwie wzbogacony obecnością kobyły.
Na oglądanie tych atrakcji zapraszamy w sobotę 30 maja wieczorem. Orszak wyruszy spod pomnika Kopernika.
Ich przygoda z koniem zaczęła się, gdy na podwórko dotarło ze składu budowlanego 70 m stalowych rur. Później z warsztatu pana Marka wyjechał ciężki sprzęt: spawarka, piła tarczowa i siekiera. Sprzęt był niezbędny, by dobrze wyhodować konia, czyli pociąć i zespawać rury. Te złożyły się na szkielet wysokiego na ponad cztery metry wierzchowca. - Płeć żeńska, kobyła - precyzuje na wszelki wypadek Leszek Chomik, bo na razie szkielet nie ma żadnych cech płciowych.
Wczoraj po południu ekipa hodowców kończyła jego montaż. Ukoronowaniem trzydniowej harówki było przyspawanie chabecie metalowego łba.
Całe zwierzę, osadzone na lawecie na kółkach, musi być gotowe do 30 maja. Tego dnia Krakowskim Przedmieściem przejdzie kolorowy korowód zwycięstwa, a na jego czele przedefiluje właśnie biała Kobyła Niepodległości. Po drodze orszak minie dziesięć bram z 20 ekranami przypominającymi wydarzenia minionych dwóch dekad. Objaśni je jadący na kobyle wodzirej. W tej roli Kazimierz Kaczor. Zasiądzie na specjalnie zamontowanym fotelu, bardzo wygodnym, wyjętym z audi.
I tak od bramy do bramy korowód dojdzie do pl. Zamkowego. Tam będzie czekać gorąca kuroniówka. Rozkoszując się jej smakiem, będziemy obserwować pichcenie w gigantycznym garze innego dania - potrawy a la polonaise. Jej tajemne składniki będą dosypywać znani aktorzy. Jakie? To jeszcze tajemnica Piotra Cieplaka, pomysłodawcy i reżysera happeningu.
Na razie przy Ogórkowej goły szkielet kobyły czeka na pokrycie... styropianem. - Czy styropian na Kobyle Niepodległości to symbol etosu? - pytamy. - Raczej symbol małej wagi, ulotności myśli i rozumu - żartuje Leszek Chomik. I uspokaja, że kobyła nie pokaże się tylko w styropianie, pokryje ją jeszcze skóra. Boki, nogi i zad przysłonią zadrukowane strony "Gazety". A na łbie specjalna tkanina z meszkiem.
Ponieważ nie godzi się, by Kobyła Niepodległości sama kroczyła naprzód, pociągnie ją mały fiat, który kobyła ma władczo przydeptywać kopytem. Fiat już przyjechał z Otwocka. Był w kolorze zielonym, ale przemalowano go na czerwono. Zieleń wciąż widać jednak w środku i pod maską. W ten sposób auto mimowolnie symbolizuje sojusz robotniczo-chłopski, szczęśliwie wzbogacony obecnością kobyły.
Na oglądanie tych atrakcji zapraszamy w sobotę 30 maja wieczorem. Orszak wyruszy spod pomnika Kopernika.
Przeczytaj także: Świętuj wolność z Gazetą podczas spaceru
-
To będzie kobyła na miarę naszych czasów...
introligator_snu
22.05.09, 11:16
kobyła na miarę naszych możliwości !!!»
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy


