Koniec z ciągłym zmienianiem tras w komunikacji

Jarosław Osowski
27.08.2009 aktualizacja: 2009-08-27 16:16
A A A Drukuj
Warszawski autobus Fot. Aleksander Prugar / AG
Ratusz przestraszył się gniewu zniecierpliwionych pasażerów i przed przyszłorocznymi wyborami możliwe są tylko drobne korekty w rozkładach jazdy
SERWISY

Przeczytaj blog o komunikacji autora tego artykułu



Ze źródeł w Zarządzie Transportu Miejskiego "Gazeta" dowiaduje się, że urzędnicy wycofują się z jakichkolwiek rewolucji w komunikacji. Ostatnie duże zmiany czekają warszawiaków w poniedziałek, bo zaczyna się rok szkolny. W październiku, po uporaniu się z remontami torów, ZTM zamierza jeszcze tylko dokończyć zapowiadane na naszych łamach porządki w trasach tramwajów. I na tym koniec.

Ciężko się przyzwyczaić

- Docierały do nas sygnały, że zbyt często chcemy coś poprawiać i ludzie są już tym zmęczeni. Nie zdążą się przyzwyczaić do jednej zmiany, a już jest następna - mówi nasz rozmówca z ZTM. Doszło do tego, że pewni dotychczasowej trasy na 100 proc. mogą być już tylko pasażerowie metra.

- Rzeczywiście zrobił się straszny bałagan. Nawet myślałam, czy nie złożyć w tej sprawie interpelacji. Gdyby wyborca spytał mnie, jak się gdzieś dostać, nie potrafiłabym odpowiedzieć. U mnie na Puławskiej na prawie każdym tramwaju widzę informację "Trasa zmieniona" - mówi radna Maria Szreder (PO). Podkreśla, że stabilność systemu komunikacji miejskiej jest niezwykle ważna. A np. na Stalowej ciągle zmieniają się tramwaje: 4, 23 i 32. Od września wraca tam akurat 23.

W ostatnich dwóch latach urzędnicy starali się wprowadzać zmiany w kolejnych dzielnicach według zasady: mniej linii, za to częściej kursujących. To sprawdziło się np. na Tarchominie, w Ursusie czy na Ursynowie. Jednak już na Bielanach i Żoliborzu ZTM musiał kilka razy korygować własne propozycje, bo nie wszystkie okazały się trafione.

Kompletną porażkę poniósł w Wawrze, którego mieszkańcy od zeszłego roku słyszą, że nowymi ulicami pojadą mikrobusy. W sierpniu ZTM miał przedstawić kolejną wersję ich tras, ale tego nie zrobi. Podczas konsultacji rady poszczególnych osiedli w Wawrze zgłosiły wykluczające się żądania. Zdarzało się, że nawet mieszkańcy jednej ulicy nie mogli dojść do porozumienia, czy chcą, by koło ich domów jeździł autobus. Tak było w Marysinie Wawerskim.

- Konsultacje, które miały włączyć i przekonać pasażerów do naszych planów, ujawniły niepokojącą tendencję - ocenia rzecznik ZTM Igor Krajnow. - Osoby, którym proponowane zmiany się podobają, nie dają nam o tym znać. W większości odzywają się tylko protestujący, którzy nie potrafią spojrzeć poza własne podwórko.

Lepiej się przesiadać

Jak to wygląda, przekonaliśmy się na wtorkowym posiedzeniu komisji samorządowej w radzie Wawra. Przedstawiciele kolejnych części dzielnicy domagali się, by układ linii w dzielnicy został po staremu, za to autobusy kursowały częściej, a najlepiej bezpośrednio do centrum.

- To niemożliwe. Nie mamy tyle taboru. Bez sensu jest pchać linie z każdego osiedla na peryferiach do Śródmieścia, gdzie są korki i rozkłady jazdy stają się fikcją. Choć pasażerom może się to wydawać niewygodne, lepiej dla nich, kiedy linie są krótsze, kursują regularnie, często i wtedy nie trzeba długo czekać na przesiadkę - przekonuje urzędnik ZTM. W Wawrze rewolucji więc nie będzie i powstanie tylko jedna nowa linia kursująca raz na pół godziny.

Moratorium na duże zmiany tras potrwa "kilkanaście miesięcy". Termin akurat pokrywa się z wyborami do ratusza jesienią przyszłego roku. Potem ZTM zamierza wrócić do przerwanych porządków m.in. w Wawrze i Rembertowie.

Radna Maria Szreder, choć uważa, że zmian jest za dużo, nie jest przekonana do aż tak fundamentalnego stanowiska: - W centrum powinni przystopować, ale na peryferiach, które wciąż się rozbudowują, potrzebnych zmian nie powinno się przerywać.

Informator o powakacyjnych zmianach komunikacji - w sobotniej "Gazecie" i na stronie warszawa.gazeta.pl.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy