Jak wyglądał 1. dzień najdłuższego buspasa

Karolina Kocberska, Grzegorz Lisicki, Aleksandra Muzińska
23.09.2009 aktualizacja: 2010-08-10 15:34
A A A Drukuj
Policja Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
  • Korek na Trasie Łazienkowskiej
  • Korek na Trasie Łazienkowskiej 22 września 2009
  • Odpowiedzialny za transport wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz w godzinę pokonał na rowerze 20 km z domu w Starej Miłośnie do ratusza na pl. Bankowym
  • Dzień bez samochodu
Zanim autobusy dobrnęły do pasa namalowanego tylko dla nich wzdłuż Trasy Łazienkowskiej, utknęły w monstrualnych korkach. Straż miejska sfotografowała wczoraj aż 600 kierowców, którzy chcieli sobie skrócić jazdę nowym, najdłuższym w Warszawie buspasem.
SERWISY
SONDAŻ
Co sądzisz o obchodzeniu Europejskiego Dnia Bez Samochodu?

To świetny pomysł. Z tej okazji przesiadam sie do komunikacji miejskiej
Pomysł jest OK, ale ja cenię wygodę. Wybieram podróż własnym samochodem
Mam w nosie ekologię i takie głupie święta
Nie dotyczy mnie to. Nie mam samochodu

Jak wypadła jego inauguracja w Europejskim Dniu Bez Samochodu, dziennikarze "Gazety" obserwowali od rana. Przejazd linią 525 z Międzylesia do stacji metra Politechnika zajmował 1,5 godziny. - Według rozkładu na ten odcinek mam 30 minut - mówił pan Zygmunt, kierowca autobusu.

Z pętli przy Centrum Zdrowia Dziecka wyruszyliśmy o 7.20. Na Płowieckiej i Ostrobramskiej utknęliśmy w olbrzymich korkach, ale buspasem jechało się szybko i płynnie. Z przystanku Przyczółek Grochowski do Politechniki dotarliśmy w zaledwie 10 minut. Zdarzali się wprawdzie kierowcy, którzy zajeżdżali nam drogę, ale nie było ich zbyt wielu. Na całym odcinku Trasy Łazienkowskiej nie zauważyliśmy ani jednego radiowozu. - W poniedziałek na tym odcinku Trasy Łazienkowskiej stałem w korku, dziś jadę bez problemu - dziwił się pan Zygmunt.

Pasażerowie też byli zadowoleni. - To duże usprawnienie dla komunikacji - chwaliła Małgorzata, która linią 525 jeździ codziennie do pracy. - Byłoby dobrze, gdyby takich buspasów istniało w Warszawie więcej. Tylko że tu powinno stać kilka patroli policji i pilnować porządku - dodał pan Paweł.

Godzina z głowy

O godz. 7.50 reporterka "Gazety" startuje w samochodzie z ronda Wiatraczna. Korek zaczyna się kawałek dalej - przed skrzyżowaniem z Ostrobramską z trzech pasów zostaje tylko jeden. Niecierpliwi próbują zjeżdżać na Kinową przez chodniki i pasy zieleni. Stoją zablokowane autobusy, które muszą się przebić z lewej strony na prawą, żeby dostać się do nowego buspasa. Po drodze zjeżdżają na niego dziesiątki samochodów. Kierowcy autobusów przeganiają ich, trąbiąc. Wzdłuż całej Trasy Łazienkowskiej rano nie widać ani jednego radiowozu. Przejazd lewym pasem do Pomnika Lotnika trwa godzinę, środkowym - 30 min dłużej przez kierowców dołączających z zakorkowanego Wału Miedzeszyńskiego i Wisłostrady. Inni wybierają alternatywne trasy. Dlatego tuż przed godz. 8. korkuje się też most Poniatowskiego i Saska Kępa.

Gdzie była policja

Z przystanku u zbiegu Wolskiej i al. Prymasa Tysiąclecia odjeżdżamy o godz. 7.41. Już kilka metrów dalej rozklekotany ikarus linii 523 utyka w korku. Dojazd do następnego skrzyżowania z ul. Kasprzaka zajmuje trzy zmiany świateł. Ale kolejka samochodów posuwa się w miarę szybko - już osiem minut później meldujemy się w tunelach nieopodal Dworca Zachodniego. O godz. 8.03 utykamy jednak w korku na ul. Grzymały-Sokołowskiego. Zdziwieni pasażerowie wyglądają przez okna. Autobus sunie powoli i w końcu utyka na środku skrzyżowania Grójeckiej z Wawelską. Tu zaczyna się nowy buspas i szybsza jazda. W ekspresowym tempie mijamy Torwar i Wisłę. Już o godz. 8.16 jesteśmy na wysokości Saskiej. - Buspas przyda się w tę stronę po południu - komentuje pan Janusz, kierowca 523.

"Gazeta" ustaliła, że przez cały poranek dyżurowała na nim policja i dwa radiowozy straży miejskiej z fotoradarami. - Nasz urobek to 620 wykroczeń w 4,5 godziny. Trwają analizy zdjęć, winnym grozi stuzłotowy mandat i jeden punkt karny - mówi rzeczniczka strażników Monika Niżniak. Mundurowi zapowiadają, że będą na Trasie Łazienkowskiej codziennie.

Komentarz
Kierowcy wieszali wczoraj psy na miejskich urzędnikach, którzy konsekwentnie wytyczają w Warszawie kolejne buspasy. Nie ma jednak innego wyjścia. Nasze miasto ma ich tylko ok. 30 km, łącznie z najnowszym na Trasie Łazienkowskiej. Potentaci w Berlinie czy Madrycie - więcej niż 100 km. Owszem, tam jest gęsta sieć metra i po kilka obwodnic, ale zanim się ich doczekamy, bez buspasów Warszawa zatka się na amen.
Za kilka dni po wczorajszym bałaganie nie powinno być śladu - kierowcy znajdą sobie nowy dojazd do pracy (polecam Trasę Siekierkowską), część - miejmy nadzieję - przekona się jednak do komunikacji. Ratusz powinien się jednak zastanowić, czy od liczby buspasów nie jest ważniejsza ich jakość. Zanim powstaną kolejne - na Puławskiej z Piaseczna czy w al. "Solidarności", wolałbym, żeby miasto załatwiło ich monitoring (kamerami albo przez stałe patrole). Nie chcę też dłużej słuchać, że "nie-da-się" zamontować wzdłuż buspasów gumowych separatorów. A inni mogą? Żenująco wolne jest tempo budowy następnych parkingów "Parkuj i Jedź". Gdzie mają się przesiadać do komunikacji kierowcy, którzy muszą dojeżdżać samochodem z peryferii albo spod Warszawy?
Jarosław Osowski



Przeczytaj także: Centrum stolicy wielkim dworcem autobusowym



Podziel się

  • na takie pomysły n_i_k 23.09.09, 09:38

    mam tylko jeden staropolski komentarz: w7p1erd4L4ć z tymi buspasami z obwodnicy śródmiejskiej!»

  • Jak wyglądał 1. dzień najdłuższego buspasa blotto 23.09.09, 10:20

    bardzo fajnie wracalo mi sie wczoraj do domu 523dziekuje za buspas :)»

  • Panie Osowski rlnd 23.09.09, 10:25

    Proponuje aby Pan, na wlasny koszt, postawil na obu koncach Trasy Ł. tabliceinformujace: "Z uwagi na wytyczenie buspasu na Trasie Ł. przepustowosc drogikrajowej nr 2/miedzynarodowej E30 »

Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy