Oświęcim kontra wielopak: awantura o bazar

Grzegorz Lisicki
07.10.2009 aktualizacja: 2009-10-06 21:37
A A A Drukuj
Grudzień 2008. Przygotowanie terenu dla kupców ze Stadionu Dziesięciolecia - rozbiórka hal dawnej Fabryki Domów z ul. Marywilskiej Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Założyciel bazaru pod dawnym Stadionem Dziesięciolecia wyrzucony - to skutek potężnej awantury między kupcami, którzy kłócą się o okna i drzwi hal targowych oraz pieniądze na ich budowę. To może oznaczać opóźnienia w likwidacji obskurnego bazaru wzdłuż al. Zielenieckiej.
Damis to spółka, która od 1989 r. zarządzała Jarmarkiem Europa. Sława tego bazaru wykraczała daleko poza granice kraju. Jego założyciel Bogdan Tomaszewski pod tą marką prowadzi też rozliczne interesy: biuro podróży, dystrybucję skuterów i ciężarówek, ośrodek wypoczynkowy w Krynicy i stajnię koni. A także fabrykę okien w Łodzi.

To właśnie ona przyczyniła się do tego, że po 20 latach Damis został z hukiem wyrzucony z resztek dawnego Jarmarku Europa. Tomaszewskiego i Damis z bazaru usunął zarząd Kupca Warszawskiego, spółki, którą założył... Bogdan Tomaszewski i do niedawna miał w niej 45 proc. udziałów. Obie strony twierdzą, że ich drogi rozeszły się z powodu koncepcji urządzenia nowego centrum handlowego przy Marywilskiej 44 na Białołęce. Ma się tam przenieść ok. 3 tys. osób, które dziś handlują w obskurnych budach na zapleczu budowy Stadionu Narodowego wzdłuż al. Zielenieckiej.

Kostki kontra "Oświęcim"

Przetarg na urządzenie centrum handlowego przy Marywilskiej Kupiec Warszawski wygrał w styczniu. Chce, by miało formę czterech kostek z przeszklonym pasażem "na krzyż". To tzw. wielopak. We wszystkich kostkach ma się zmieścić 1,7 tys. sporych boksów.

Jednak od stycznia trwał coraz gorętszy spór z Damisem. Prezes Tomaszewski nie chce nawet słyszeć o wielopaku. - Najlepsze będą 24 hale targowe w dwóch rzędach. Ta koncepcja była rozpatrywana najwcześniej i uzyskała nawet warunki zabudowy - przypomina.

Ale Kupiec Warszawski o takim pomyśle mówi z przekąsem: "Oświęcim". - Pan Tomaszewski przywiązał się do swojej wizji, a to anachronizm! - twierdzi Cezary Bunkiewicz, prezes Kupca. W każdej hali-baraku miało się zmieścić 170 boksów. - To utrata ciepła, bałagan, towary wylewające się na alejki. Na pewno niejeden urządzi sobie taką wystawkę - przekonuje.

Kupców najbardziej denerwuje pomysł, by boksy były otwierane na zewnątrz. - Nie trzeba chyba mówić, że okna i drzwi do boksów pochodziłyby z fabryki pana Tomaszewskiego. A my nie widzimy powodu, by utrzymywać jego fabrykę - słyszymy w Kupcu Warszawskim.

Tomaszewski odpowiada, że jego okna byłyby za drogie, nie produkuje ich od dwóch lat. I wytyka: - Chcą wybudować centrum handlowe za 250 mln zł, orientacyjny czynsz to 3,5 tys. zł za m kw. Wpisowe - 80 tys. zł. Kto na to pójdzie? Ja nie - mówi Tomaszewski. Niedawno Damis (miał być jednym z inwestorów) wycofał się z interesu, pozostawiając Kupca Warszawskiego w trudnej sytuacji. Ten planuje, że kredytu udzieli jeden z banków, a inwestorem będzie skierniewicka firma Mirbud, która ma też wybudować hale. W połowie października Kupiec chce złożyć wniosek o pozwolenie na budowę.

Kto trzyma pieniądze

Ale między niedawnymi sprzymierzeńcami rozgorzała wojna na całego. Na resztkach Jarmarku Europa pojawiły się ulotki mające zdyskredytować Kupca Warszawskiego. Ten z kolei usiłuje rozliczyć Damis z pieniędzy (tzw. akcesów), które kupcy wpłacili za miejsca w halach przy Marywilskiej. Wpłacali je np. Wietnamczycy, którzy ich nie odbierają, bo np. wyjechali z Polski. W sumie 5 mln zł. Według Kupca prezes Tomaszewski nie spieszy się z oddawaniem pieniędzy i robi to tylko na wyraźne żądanie depozytariuszy. - Przypomnę obietnicę prezesa: jeśli nie wybuduje hal do lipca 2008 r., to odda pieniądze kupcom. Minął rok, kobyłka u płotu - mówi członek zarządu Kupca Warszawskiego. Spółka chciałaby, żeby Damis scedował te wpłaty na konto Kupca, co poprawiłoby jego sytuację finansową przed inwestycją na Marywilskiej. Bogdan Tomaszewski: - Ależ oddaję. Na tym koncie zostało już tylko 1,5 mln zł. A cesja jest niemożliwa, to byłoby przestępstwo.

Tym awanturom przygląda się ratusz, który oficjalnie nic o sprawie nie wie. Jeśli jednak na skutek tych zawirowań hale w Białołęce nie powstaną, Jarmark Europa nie wyprowadzi się z al. Zielenieckiej. Termin likwidacji bazaru mija w sylwestra, choć mówi się o przedłużeniu jego istnienia o co najmniej kwartał. Opóźnienie może fatalnie wpłynąć na wizerunek Warszawy szykującej się do Euro 2012 i pogmatwać plany ucywilizowania całego kwartału w okolicach Stadionu Narodowego. - Niech ci panowie się kłócą, ale dopiero po rozpoczęciu budowy - mówi jeden z wysokich urzędników ratusza.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy