Oświęcim kontra wielopak: awantura o bazar
07.10.2009
aktualizacja: 2009-10-06 21:37
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Założyciel bazaru pod dawnym Stadionem Dziesięciolecia wyrzucony - to skutek potężnej awantury między kupcami, którzy kłócą się o okna i drzwi hal targowych oraz pieniądze na ich budowę. To może oznaczać opóźnienia w likwidacji obskurnego bazaru wzdłuż al. Zielenieckiej.
ZOBACZ TAKŻE
- Sondaż: warszawiacy wolą bazary od supermarketów (16-12-09, 09:00)
- Bazar przy stadionie zostanie dłużej niż planowano (19-10-09, 10:00)
- Miejskie bazarki da się ucywilizować. Jak? (09-10-09, 15:00)
- Kupcy zostali na stadionie. Będzie nowa wojna? (01-10-09, 12:22)
- Jak politycy wykorzystali kupców z KDT (22-07-09, 12:00)
- Kupcy naciskają i grożą wybuchem (20-11-08, 22:00)
- Kupcy ze Stadionu zablokowali obrady Rady Warszawy (28-02-08, 21:54)
- Kupcy przeniosą się na Marywilską (17-04-09, 00:00)
Damis to spółka, która od 1989 r. zarządzała Jarmarkiem Europa. Sława tego bazaru wykraczała daleko poza granice kraju. Jego założyciel Bogdan Tomaszewski pod tą marką prowadzi też rozliczne interesy: biuro podróży, dystrybucję skuterów i ciężarówek, ośrodek wypoczynkowy w Krynicy i stajnię koni. A także fabrykę okien w Łodzi.
To właśnie ona przyczyniła się do tego, że po 20 latach Damis został z hukiem wyrzucony z resztek dawnego Jarmarku Europa. Tomaszewskiego i Damis z bazaru usunął zarząd Kupca Warszawskiego, spółki, którą założył... Bogdan Tomaszewski i do niedawna miał w niej 45 proc. udziałów. Obie strony twierdzą, że ich drogi rozeszły się z powodu koncepcji urządzenia nowego centrum handlowego przy Marywilskiej 44 na Białołęce. Ma się tam przenieść ok. 3 tys. osób, które dziś handlują w obskurnych budach na zapleczu budowy Stadionu Narodowego wzdłuż al. Zielenieckiej.
Kostki kontra "Oświęcim"
Przetarg na urządzenie centrum handlowego przy Marywilskiej Kupiec Warszawski wygrał w styczniu. Chce, by miało formę czterech kostek z przeszklonym pasażem "na krzyż". To tzw. wielopak. We wszystkich kostkach ma się zmieścić 1,7 tys. sporych boksów.
Jednak od stycznia trwał coraz gorętszy spór z Damisem. Prezes Tomaszewski nie chce nawet słyszeć o wielopaku. - Najlepsze będą 24 hale targowe w dwóch rzędach. Ta koncepcja była rozpatrywana najwcześniej i uzyskała nawet warunki zabudowy - przypomina.
Ale Kupiec Warszawski o takim pomyśle mówi z przekąsem: "Oświęcim". - Pan Tomaszewski przywiązał się do swojej wizji, a to anachronizm! - twierdzi Cezary Bunkiewicz, prezes Kupca. W każdej hali-baraku miało się zmieścić 170 boksów. - To utrata ciepła, bałagan, towary wylewające się na alejki. Na pewno niejeden urządzi sobie taką wystawkę - przekonuje.
Kupców najbardziej denerwuje pomysł, by boksy były otwierane na zewnątrz. - Nie trzeba chyba mówić, że okna i drzwi do boksów pochodziłyby z fabryki pana Tomaszewskiego. A my nie widzimy powodu, by utrzymywać jego fabrykę - słyszymy w Kupcu Warszawskim.
Tomaszewski odpowiada, że jego okna byłyby za drogie, nie produkuje ich od dwóch lat. I wytyka: - Chcą wybudować centrum handlowe za 250 mln zł, orientacyjny czynsz to 3,5 tys. zł za m kw. Wpisowe - 80 tys. zł. Kto na to pójdzie? Ja nie - mówi Tomaszewski. Niedawno Damis (miał być jednym z inwestorów) wycofał się z interesu, pozostawiając Kupca Warszawskiego w trudnej sytuacji. Ten planuje, że kredytu udzieli jeden z banków, a inwestorem będzie skierniewicka firma Mirbud, która ma też wybudować hale. W połowie października Kupiec chce złożyć wniosek o pozwolenie na budowę.
Kto trzyma pieniądze
Ale między niedawnymi sprzymierzeńcami rozgorzała wojna na całego. Na resztkach Jarmarku Europa pojawiły się ulotki mające zdyskredytować Kupca Warszawskiego. Ten z kolei usiłuje rozliczyć Damis z pieniędzy (tzw. akcesów), które kupcy wpłacili za miejsca w halach przy Marywilskiej. Wpłacali je np. Wietnamczycy, którzy ich nie odbierają, bo np. wyjechali z Polski. W sumie 5 mln zł. Według Kupca prezes Tomaszewski nie spieszy się z oddawaniem pieniędzy i robi to tylko na wyraźne żądanie depozytariuszy. - Przypomnę obietnicę prezesa: jeśli nie wybuduje hal do lipca 2008 r., to odda pieniądze kupcom. Minął rok, kobyłka u płotu - mówi członek zarządu Kupca Warszawskiego. Spółka chciałaby, żeby Damis scedował te wpłaty na konto Kupca, co poprawiłoby jego sytuację finansową przed inwestycją na Marywilskiej. Bogdan Tomaszewski: - Ależ oddaję. Na tym koncie zostało już tylko 1,5 mln zł. A cesja jest niemożliwa, to byłoby przestępstwo.
Tym awanturom przygląda się ratusz, który oficjalnie nic o sprawie nie wie. Jeśli jednak na skutek tych zawirowań hale w Białołęce nie powstaną, Jarmark Europa nie wyprowadzi się z al. Zielenieckiej. Termin likwidacji bazaru mija w sylwestra, choć mówi się o przedłużeniu jego istnienia o co najmniej kwartał. Opóźnienie może fatalnie wpłynąć na wizerunek Warszawy szykującej się do Euro 2012 i pogmatwać plany ucywilizowania całego kwartału w okolicach Stadionu Narodowego. - Niech ci panowie się kłócą, ale dopiero po rozpoczęciu budowy - mówi jeden z wysokich urzędników ratusza.
To właśnie ona przyczyniła się do tego, że po 20 latach Damis został z hukiem wyrzucony z resztek dawnego Jarmarku Europa. Tomaszewskiego i Damis z bazaru usunął zarząd Kupca Warszawskiego, spółki, którą założył... Bogdan Tomaszewski i do niedawna miał w niej 45 proc. udziałów. Obie strony twierdzą, że ich drogi rozeszły się z powodu koncepcji urządzenia nowego centrum handlowego przy Marywilskiej 44 na Białołęce. Ma się tam przenieść ok. 3 tys. osób, które dziś handlują w obskurnych budach na zapleczu budowy Stadionu Narodowego wzdłuż al. Zielenieckiej.
Kostki kontra "Oświęcim"
Przetarg na urządzenie centrum handlowego przy Marywilskiej Kupiec Warszawski wygrał w styczniu. Chce, by miało formę czterech kostek z przeszklonym pasażem "na krzyż". To tzw. wielopak. We wszystkich kostkach ma się zmieścić 1,7 tys. sporych boksów.
Jednak od stycznia trwał coraz gorętszy spór z Damisem. Prezes Tomaszewski nie chce nawet słyszeć o wielopaku. - Najlepsze będą 24 hale targowe w dwóch rzędach. Ta koncepcja była rozpatrywana najwcześniej i uzyskała nawet warunki zabudowy - przypomina.
Ale Kupiec Warszawski o takim pomyśle mówi z przekąsem: "Oświęcim". - Pan Tomaszewski przywiązał się do swojej wizji, a to anachronizm! - twierdzi Cezary Bunkiewicz, prezes Kupca. W każdej hali-baraku miało się zmieścić 170 boksów. - To utrata ciepła, bałagan, towary wylewające się na alejki. Na pewno niejeden urządzi sobie taką wystawkę - przekonuje.
Kupców najbardziej denerwuje pomysł, by boksy były otwierane na zewnątrz. - Nie trzeba chyba mówić, że okna i drzwi do boksów pochodziłyby z fabryki pana Tomaszewskiego. A my nie widzimy powodu, by utrzymywać jego fabrykę - słyszymy w Kupcu Warszawskim.
Tomaszewski odpowiada, że jego okna byłyby za drogie, nie produkuje ich od dwóch lat. I wytyka: - Chcą wybudować centrum handlowe za 250 mln zł, orientacyjny czynsz to 3,5 tys. zł za m kw. Wpisowe - 80 tys. zł. Kto na to pójdzie? Ja nie - mówi Tomaszewski. Niedawno Damis (miał być jednym z inwestorów) wycofał się z interesu, pozostawiając Kupca Warszawskiego w trudnej sytuacji. Ten planuje, że kredytu udzieli jeden z banków, a inwestorem będzie skierniewicka firma Mirbud, która ma też wybudować hale. W połowie października Kupiec chce złożyć wniosek o pozwolenie na budowę.
Kto trzyma pieniądze
Ale między niedawnymi sprzymierzeńcami rozgorzała wojna na całego. Na resztkach Jarmarku Europa pojawiły się ulotki mające zdyskredytować Kupca Warszawskiego. Ten z kolei usiłuje rozliczyć Damis z pieniędzy (tzw. akcesów), które kupcy wpłacili za miejsca w halach przy Marywilskiej. Wpłacali je np. Wietnamczycy, którzy ich nie odbierają, bo np. wyjechali z Polski. W sumie 5 mln zł. Według Kupca prezes Tomaszewski nie spieszy się z oddawaniem pieniędzy i robi to tylko na wyraźne żądanie depozytariuszy. - Przypomnę obietnicę prezesa: jeśli nie wybuduje hal do lipca 2008 r., to odda pieniądze kupcom. Minął rok, kobyłka u płotu - mówi członek zarządu Kupca Warszawskiego. Spółka chciałaby, żeby Damis scedował te wpłaty na konto Kupca, co poprawiłoby jego sytuację finansową przed inwestycją na Marywilskiej. Bogdan Tomaszewski: - Ależ oddaję. Na tym koncie zostało już tylko 1,5 mln zł. A cesja jest niemożliwa, to byłoby przestępstwo.
Tym awanturom przygląda się ratusz, który oficjalnie nic o sprawie nie wie. Jeśli jednak na skutek tych zawirowań hale w Białołęce nie powstaną, Jarmark Europa nie wyprowadzi się z al. Zielenieckiej. Termin likwidacji bazaru mija w sylwestra, choć mówi się o przedłużeniu jego istnienia o co najmniej kwartał. Opóźnienie może fatalnie wpłynąć na wizerunek Warszawy szykującej się do Euro 2012 i pogmatwać plany ucywilizowania całego kwartału w okolicach Stadionu Narodowego. - Niech ci panowie się kłócą, ale dopiero po rozpoczęciu budowy - mówi jeden z wysokich urzędników ratusza.
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy


