Działkowcy drwią z prawa. Budują domy w miejscu altan
02.11.2009
aktualizacja: 2009-11-02 08:12
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Działkowcy pomieszkują w altanach na ogródkach działkowych. Niektórzy nawet się tam meldują. - Ogrody nie są przystosowane do stałego pobytu ludzi - oburzają się działacze Polskiego Związku Działkowców
ZOBACZ TAKŻE
- Pałac Kultury lepi się od brudu. Czy można coś z tym zrobić? (31-10-09, 10:00)
- Działkowcy znad Wisły bez altanek: "To bezprawie!" (23-06-10, 09:00)
- Ekscentryczny deweloper walczy ze spiskiem energetyków (08-12-09, 08:00)
- Mieszkańcy Saskiej Kępy wywalczyli sobie studnię (03-11-09, 18:23)
- Deweloper miał odważne plany, ale nie dostanie działek (30-10-09, 09:00)
- Działki, ale nie za wszelką cenę (01-03-08, 00:18)
- Działkowcy licytowali się z deweloperem o drogi grunt (26-11-10, 09:00)
W ogródkach działkowych na Grochowie powstaje dwukondygnacyjny murowany dom o ścianach z białych pustaków. Znajduje się przy samym ogrodzeniu ogrodów od strony al. Stanów Zjednoczonych. - Ściany sięgają już ponad otaczające drzewa, a drewniana konstrukcja na ich szczycie wskazuje na to, że budowa będzie jeszcze kontynuowana w górę. Jak to możliwe, że ktoś mógł dostać zgodę budowlaną na stawianie domu w takim miejscu? Czy to samowola? A jeśli budowa jest legalna, to jest to niebezpieczny precedens, który z czasem może doprowadzić do zabudowy ogródków - obawia się Mirosław Gwiazdowicz, mieszkaniec Grochowa.
Okazuje się, że budynek powstaje bez pozwolenia na budowę, ale w zgodzie z prawem. Ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych pozwala na budowę altan zajmujących grunt o obrysie nie większym niż 25 m kw. i nie wyższych niż 4,5 m, a jeśli dach jest dwuspadowy - do 5 metrów. Na takie budynki nie potrzeba pozwolenia na budowę.
- W tej chwili budynek ma 4,4 m wysokości, 5 m nie przekroczy. Spełnia także warunki co do zajmowanej powierzchni - zapewnia pan Bogdan, właściciel działki, na której powstaje dom. Twierdzi, że nie zamierza w nim mieszkać, po prostu do maksimum wykorzystuje przepisy.
Jednak w Warszawie coraz częściej działkowcy budują altany, w których później mieszkają. - Niekiedy nawet udaje się im zdobyć w urzędach zameldowanie. Meldunek w domku uzyskała np. osoba z ogrodu Piaski na Bemowie, wiemy także o podobnym przypadku w ogrodzie Tęcza w Mysiadle. Trwa postępowanie w sprawie działkowca, która jako miejsce zameldowania wskazał budynek zarządu ogrodu Krokus we Włochach - wylicza Grażyna Franke z mazowieckiego oddziału Polskiego Związku Działkowców. Urzędnicy tłumaczą, że zgodnie z ustawą zameldowanie jest tylko wskazaniem miejsca pobytu i nie pociąga za sobą skutków prawnych. Franke nie zgadza się z tą interpretacją, dowodzi, że z chwilą, gdy działkowiec uzyska zameldowanie, zdobywa m.in. prawo do starania się o lokal socjalny.
Działacze PZD walczą z ludźmi mieszkającymi na działkach, bo w warszawskich ogrodach nie ma infrastruktury umożliwiającej mieszkanie na stałe - wyjaśnia Grażyna Franke. Zwraca uwagę na problem z nieczystościami płynnymi. - Ponadto sieć wodociągowa na działkach jest bardzo płytko położona i na zimę jest wyłączana. A jak tu mieszkać w domu bez wody? Poza tym w wielu ogrodach walne zebrania podejmują uchwały o wyłączeniu energii elektrycznej na okres zimowy - mówi.
Okazuje się, że budynek powstaje bez pozwolenia na budowę, ale w zgodzie z prawem. Ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych pozwala na budowę altan zajmujących grunt o obrysie nie większym niż 25 m kw. i nie wyższych niż 4,5 m, a jeśli dach jest dwuspadowy - do 5 metrów. Na takie budynki nie potrzeba pozwolenia na budowę.
- W tej chwili budynek ma 4,4 m wysokości, 5 m nie przekroczy. Spełnia także warunki co do zajmowanej powierzchni - zapewnia pan Bogdan, właściciel działki, na której powstaje dom. Twierdzi, że nie zamierza w nim mieszkać, po prostu do maksimum wykorzystuje przepisy.
Jednak w Warszawie coraz częściej działkowcy budują altany, w których później mieszkają. - Niekiedy nawet udaje się im zdobyć w urzędach zameldowanie. Meldunek w domku uzyskała np. osoba z ogrodu Piaski na Bemowie, wiemy także o podobnym przypadku w ogrodzie Tęcza w Mysiadle. Trwa postępowanie w sprawie działkowca, która jako miejsce zameldowania wskazał budynek zarządu ogrodu Krokus we Włochach - wylicza Grażyna Franke z mazowieckiego oddziału Polskiego Związku Działkowców. Urzędnicy tłumaczą, że zgodnie z ustawą zameldowanie jest tylko wskazaniem miejsca pobytu i nie pociąga za sobą skutków prawnych. Franke nie zgadza się z tą interpretacją, dowodzi, że z chwilą, gdy działkowiec uzyska zameldowanie, zdobywa m.in. prawo do starania się o lokal socjalny.
Działacze PZD walczą z ludźmi mieszkającymi na działkach, bo w warszawskich ogrodach nie ma infrastruktury umożliwiającej mieszkanie na stałe - wyjaśnia Grażyna Franke. Zwraca uwagę na problem z nieczystościami płynnymi. - Ponadto sieć wodociągowa na działkach jest bardzo płytko położona i na zimę jest wyłączana. A jak tu mieszkać w domu bez wody? Poza tym w wielu ogrodach walne zebrania podejmują uchwały o wyłączeniu energii elektrycznej na okres zimowy - mówi.
Przeczytaj także: Deweloper miał odważne plany, ale nie dostanie działek
-
Działkowcy drwią z prawa. Budują domy w miejscu...
sibeliuss
02.11.09, 08:20
Jak zwykle kombinatorstwo. Na terenie ogródków przy św. Wincentego na Targówku też zimą jest zamieszkanych kilka domków. »
-
Działkowcy drwią z prawa. Budują domy w miejscu...
rmiechowicz
02.11.09, 21:00
Czemu to takie oburzające?Nie lepiej oddać ludziom działki na własność, albo nawet niech wykupią. Ipotem, jak chcą tam mieszkać to niech mieszkają.Dla mnie takie: tu tylko trawkę można »
-
Działkowcy drwią z prawa. Budują domy w miejscu...
gajane4
04.11.09, 09:13
Oczywiście to jest znowu półprawda. Tak naprawdę chodzi o zawłaszczenie "psim swedem" działki o powierzchni dzialki budowlanej w mieście. Przy szybkości działania i "efektywności" Inspekcji »
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy


