Polskie dzieci już bawią się z Romami. Czas na młodzież
29.12.2009
aktualizacja: 2009-12-28 20:18
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Studenci i wykładowcy Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej od czterech lat prowadzą na Pradze świetlicę dla dzieci romskich i polskich. Teraz chcą stworzyć kolejne miejsce, tym razem dla młodzieży
ZOBACZ TAKŻE
- Guma znów stoi na Stalowej. Promocja menela czy sztuka? (16-12-09, 21:15)
- Pan Guma, czyli prawdziwy pomnik warszawski (13-12-09, 18:04)
- Rodzicu chcesz odebrać dziecko? Zapukaj w okienko (07-12-09, 10:00)
- Pierwszy AntySlam w Warszawie: grafomania rządzi (27-11-09, 07:00)
SERWISY
- Dzieci najpierw muszą się do mnie przekonać. Jak mi zaufają, zaczynają przychodzić ze swoimi problemami. Uczymy się do klasówki i jak później słyszę, że dostali piątki, to jest niesamowite uczucie - mówi Weronika Zawolska, studentka drugiego roku psychologii klinicznej w SWPS.
Jest wolontariuszką w świetlicy przy ul. Grochowskiej, którą od 2005 r. prowadzi założone przez pracowników i studentów tej uczelni stowarzyszenie Wspólne Podwórko. Przychodzą tu dzieci polskie i romskie z Kamionka i Grochowa. Bawią się, odrabiają lekcje, wyjeżdżają na wakacje.
- Na początku nie było różowo. Trudno było nam zintegrować się z sąsiadami. Kiedyś ktoś przekreślił nasz szyld i zamiast słowa "wspólne" wpisał "nasze" - wspomina Magdalena Śniegulska, wykładowczyni SWPS, która działa w stowarzyszeniu. - Jednak z każdym rokiem jest lepiej. Są rodzice, z którymi mamy bardzo dobry kontakt, ale są też tacy, którzy uaktywniają się, dopiero kiedy rozdajemy paczki. Dlatego staramy się także pracować z rodzinami naszych podopiecznych.
Wśród studentów psychologii łatwo znaleźć wolontariuszy. Ale zdarzało się i tak, że mimo chęci i wielkich ambicji niektórzy uciekali po kilku dniach. - Dzieci, które przychodzą do świetlicy, często mają dramat w rodzinie: alkohol, przemoc. Te relacje przenoszą do świetlicy. Zdarzało się, że wyzywały wolontariuszy - dodaje Śniegulska.
Na Grochowską przychodzi kilkanaścioro dzieci w wieku 6-13 lat. Ostatnio wszyscy byli pochłonięci zajęciami "Moja dzielnica przez obiektyw". Z aparatami odwiedzili miejsca na Pradze najpiękniejsze. Zaglądali w podwórka swoich kamienic. Nakręcili krótkie filmy o zanikających rzemiosłach. Niedawno dzieci miały wystawę swoich fotografii i dokumentów w Centrum Promocji Kultury Pragi-Południe.
- Niestety, przepisy są takie, że kto skończy 13 lat, nie może już do nas przychodzić. Mamy wielu starszych wychowanków, dla których chcielibyśmy stworzyć oddzielne miejsce - mówi Śniegulska.
Marta Łukaszewska, absolwentka kulturoznawstwa w SWPS i performerka, opracowała już plan dla nowej świetlicy dla gimnazjalistów. Program nazwała "Praga idzie do teatru, teatr idzie na Pragę". Marzą jej się warsztaty teatralne, plastyczne, dziennikarskie. - Spotkania z ludźmi, którzy opowiadaliby o swoim życiu, pasji. Dzieciaki to podchwycą - uważa.
Jest już nawet miejsce na przyszłą świetlicę. Dzielnica wydzierżawiła organizacji 160-metrowy lokal przy Chrzanowskiego. Kiedyś był tam fryzjer i gabinet kosmetyczny. Potrzebny jest jednak generalny remont. - Nowe podłogi, okna, instalacja elektryczna, ścianki działowe - wylicza Śniegulska.
Szacunkowy koszt - 150 tys. zł. Częściowo pomoże firma budowlana Skanska. Studenci i wykładowcy cały czas szukają sponsorów. Niektórzy wykładowcy opodatkowali się na rzecz stowarzyszenia Wspólne Podwórko. Wszyscy wierzą, że na dobre uda im się zacząć od wakacji przyszłego roku. - Jeżeli choć jeden dzieciak, który przewinął się przez świetlicę, zmieni sposób patrzenia na życie, warto to robić - uważa Śniegulska.
Więcej o stowarzyszeniu na: www.wspolnepodworko.org.pl
Jest wolontariuszką w świetlicy przy ul. Grochowskiej, którą od 2005 r. prowadzi założone przez pracowników i studentów tej uczelni stowarzyszenie Wspólne Podwórko. Przychodzą tu dzieci polskie i romskie z Kamionka i Grochowa. Bawią się, odrabiają lekcje, wyjeżdżają na wakacje.
- Na początku nie było różowo. Trudno było nam zintegrować się z sąsiadami. Kiedyś ktoś przekreślił nasz szyld i zamiast słowa "wspólne" wpisał "nasze" - wspomina Magdalena Śniegulska, wykładowczyni SWPS, która działa w stowarzyszeniu. - Jednak z każdym rokiem jest lepiej. Są rodzice, z którymi mamy bardzo dobry kontakt, ale są też tacy, którzy uaktywniają się, dopiero kiedy rozdajemy paczki. Dlatego staramy się także pracować z rodzinami naszych podopiecznych.
Wśród studentów psychologii łatwo znaleźć wolontariuszy. Ale zdarzało się i tak, że mimo chęci i wielkich ambicji niektórzy uciekali po kilku dniach. - Dzieci, które przychodzą do świetlicy, często mają dramat w rodzinie: alkohol, przemoc. Te relacje przenoszą do świetlicy. Zdarzało się, że wyzywały wolontariuszy - dodaje Śniegulska.
Na Grochowską przychodzi kilkanaścioro dzieci w wieku 6-13 lat. Ostatnio wszyscy byli pochłonięci zajęciami "Moja dzielnica przez obiektyw". Z aparatami odwiedzili miejsca na Pradze najpiękniejsze. Zaglądali w podwórka swoich kamienic. Nakręcili krótkie filmy o zanikających rzemiosłach. Niedawno dzieci miały wystawę swoich fotografii i dokumentów w Centrum Promocji Kultury Pragi-Południe.
- Niestety, przepisy są takie, że kto skończy 13 lat, nie może już do nas przychodzić. Mamy wielu starszych wychowanków, dla których chcielibyśmy stworzyć oddzielne miejsce - mówi Śniegulska.
Marta Łukaszewska, absolwentka kulturoznawstwa w SWPS i performerka, opracowała już plan dla nowej świetlicy dla gimnazjalistów. Program nazwała "Praga idzie do teatru, teatr idzie na Pragę". Marzą jej się warsztaty teatralne, plastyczne, dziennikarskie. - Spotkania z ludźmi, którzy opowiadaliby o swoim życiu, pasji. Dzieciaki to podchwycą - uważa.
Jest już nawet miejsce na przyszłą świetlicę. Dzielnica wydzierżawiła organizacji 160-metrowy lokal przy Chrzanowskiego. Kiedyś był tam fryzjer i gabinet kosmetyczny. Potrzebny jest jednak generalny remont. - Nowe podłogi, okna, instalacja elektryczna, ścianki działowe - wylicza Śniegulska.
Szacunkowy koszt - 150 tys. zł. Częściowo pomoże firma budowlana Skanska. Studenci i wykładowcy cały czas szukają sponsorów. Niektórzy wykładowcy opodatkowali się na rzecz stowarzyszenia Wspólne Podwórko. Wszyscy wierzą, że na dobre uda im się zacząć od wakacji przyszłego roku. - Jeżeli choć jeden dzieciak, który przewinął się przez świetlicę, zmieni sposób patrzenia na życie, warto to robić - uważa Śniegulska.
Więcej o stowarzyszeniu na: www.wspolnepodworko.org.pl
Przeczytaj także: "Niech ludzie nie wstydzą się Pragi"
-
No dobrze, Romami się zajęto ale co z Cyganami?
w.i.l
29.12.09, 12:37
Czy zostawi się ich bez pomocy?»
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy


