W Warszawie brakuje centrum kongresowego

Dariusz Bartoszewicz
02.01.2010 aktualizacja: 2010-01-01 21:30
A A A Drukuj
Stadion City nagrodzona koncepcja zagospodarowania okolic Stadionu Narodowego według pracowni JEMS Architekci i spółki Dawos. Stadion u góry, poniżej kompleks towarzyszących obiektów, w tym centrum kongresowe,
hotel i hale wystawowe. JEMS ARCHITEKCI I SPÓŁKA DAWOS
Wielki komercyjny kompleks tuż obok Stadionu Narodowego to szansa dla Polski, Warszawy i Pragi-Północ. Jeśli nie powstanie, do Stadionu będziemy musieli dopłacać 30-40 mln zł rocznie.
Na szczyt klimatyczny do Kopenhagi zjechało niedawno 30 tys. VIP-ów, ekspertów i dziennikarzy. W Warszawie nie da się zorganizować imprezy o takiej randze, bo nie ma gdzie. Brakuje centrum kongresowego z hotelem obok. Nie ma nowoczesnych powierzchni wystawienniczych z zapleczem i do tego w dobrze urządzonej okolicy, która ma dobre połączenia ze ścisłym centrum, dworcami, lotniskiem.

Cel - turystyka konferencyjna

- W Warszawie musi powstać centrum kongresowe. Wszystkie sąsiednie stolice je mają, Budapeszt na blisko 18 tys. ludzi. W Hiszpanii podobnych obiektów różnej wielkości jest ponad 200. A o czym my rozmawiamy? Chcemy jeden na całą Polskę! Lokalizacja przy Stadionie Narodowym jest znakomita. Bez tego efekt Euro zostanie zaprzepaszczony - uważa Alex Kloszewski z firmy doradców ds. nieruchomości Colliers International i szef fundacji Warsaw Destination Alliance, która reklamuje Warszawę za granicą i przekonuje, że tu warto przejeżdżać, robić interesy, zakupy i spędzać czas wolny.

W Warszawie jeszcze nie byli

Koncepcja wielofunkcyjnego centrum z salą na kongresy jest narysowana w kompleksie tzw. Stadion City (autorstwa JEMS Architekci i spółki Dawos) obok budowanej narodowej areny. To właśnie obiekty tego centrum miałyby zarabiać na utrzymanie Stadionu. Jak dotąd żaden z polityków rządowych ani lokalnych nie zająknął się, kiedy one powstaną.

- Wielkie kongresy organizuje się z dużym wyprzedzeniem. Jeśli moglibyśmy podać datę, że centrum kongresowo-konferencyjne obok Narodowego będzie gotowe np. w 2015 czy 2016 r., już moglibyśmy o nie zabiegać. Mamy szanse, bo w tzw. turystyce konferencyjnej liczy się też efekt nowości. Uczestnicy podobnych imprez byli już wszędzie, a w Warszawie jeszcze nie - przypomina Juliusz Kłosowski z WDA.

Efekt Euro w euro

Na podstawie doświadczeń innych krajów eksperci z Colliers International oszacowali korzyści, jakie da Euro 2012. Z trwałych to nowoczesna infrastruktura zbliżona do zachodnich krajów UE. Te bardziej doraźne to wpływy z turystyki. Na 3-4 dni przyjedzie prawie 1,5 mln kibiców. Zostawią 300-500 tys. euro. Stołeczne hotele będą mieć lepsze obłożenie jeszcze przez cztery lata po Euro. To efekt promocji miasta przy okazji międzynarodowej imprezy, który będzie z czasem malał.

Zainteresowanie Warszawą ma podtrzymywać właśnie Stadion City. To też szansa dla zaniedbanej Pragi - takie centrum to np. ok. tysiąca kilkuset nowych miejsc prac. Do tego zwiększone zapotrzebowanie na różne usługi zewnętrzne i konsumpcję, co oznacza zyski dla lokalnych firm.

Hotelarze mówią, że ich branża bez takich inwestycji nie ma szans na rozwój. Thomas Schoen, szef regionalny Starwood Hotels & Resorts (ta sieć ma Westin, Bristol, Sheraton), mówił "Gazecie": - Dopóki nie powstanie Stadion City z centrum kongresowym nie ma miejsca na nowy cztero-, pięciogwiazdkowy hotel.

Specjaliści mają gotowe szacunki kosztów potrzebnych inwestycji. Budowa centrum kongresowego to ok. 100 mln euro, centrum wystawienniczego - ok. 30 mln, centrum rozrywki - 33 mln, czterogwiazdkowego hotelu na 350-400 pokoi - 62 mln, centrum handlowego - 10 mln, biur - 26 mln (wszystkie ceny w euro).

Projekt wspierany, nierealizowany

Ideę powstania centrum wspiera społeczny komitet na rzecz jego budowy. Oprócz WDA skupia m.in. Krajową Izbę Gospodarczą, Związek Pracodawców Warszawy i Mazowsza, Instytut Nauk Ekonomicznych PAN. Zorganizował kilka spotkań z poprzednim ministrem sportu i władzami Warszawy. Kloszewski przypominał na jednym z nich, że takie centra na świecie to prawie zawsze własność miasta. Prezydent Warszawy przyznała, że w programie wyborczym miała centrum konferencyjne. Ale jak mówiła była przekonana, że zadziała PPP (Partnerstwo Publiczno-Prywatne) i nie trzeba będzie dokładać z miejskich funduszy.

Specjaliści zgadzają się, że Stadion City można zrealizować tylko w ramach PPP. Problemem w tym, żeby to partnerstwo mogło się rozwijać. Żaden projekt prywatny nie ma tu szans na realizację bez porozumienia z Ministerstwem Sportu, które w imieniu skarbu państwa zarządza prawie całym terenem wokół narodowej areny.

A resort się nie spieszy. Jakub Kwiatkowski, rzecznik ministerstwa, potwierdza, że priorytetem jest Euro 2012. O innych inwestycjach teraz się nie mówi.

Narodowy stadion mchem porośnięty

A czy w ogóle wchodzi w grę przekazanie miastu gruntu? Hanna Gronkiewicz-Waltz deklarowała w 2009 r., że "ratusz wchodzi w projekt, jeśli Ministerstwo Sportu przekaże mu ponad 30 ha przy stadionie". - Wszystko musi być przemyślane. Nie wolno pochopnie podejmować decyzji - zastrzega dziś Kwiatkowski.

Miasto też się asekuruje. Rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk podpowiada, że model współpracy z prywatnym partnerem powinno wypracować ministerstwo, bo to ich grunt. - Projekt będziemy wspierać. Możemy zapewnić pomoc w organizowaniu konkursu, zdobyciu potrzebnych uzgodnień, budowie potrzebnej infrastruktury. Ale terenu i tak nie można rozkopać przed Euro - twierdzi Andryszczyk.

Tłumaczy, że ze względu na brak doświadczeń w realizacji projektów PPP miasto powinno zacząć od czegoś łatwiejszego. - W przyszłym roku odbędzie się w tej formule przetarg na nowe wiaty przystankowe, w 2011 r. powinna się zacząć budowa parkingów podziemnych. Dopiero będziemy zdobywać doświadczenie i przymierzać się do realizacji większych projektów - mówi Andryszczyk.

- Powinno być tak. Zaraz po meczach Euro wjeżdżają koparki i zaczyna się budowa Stadion City. Aby to był realny scenariusz, już trzeba wiedzieć, jak i kto ma to robić. Chyba że chcemy, by Stadion Narodowy porósł mchem jak ten Dzięsięciolecia - uważa Alex Kloszewski.

Przeczytaj także: Z Narodowego Centrum Sportu zostaje tylko stadion



Podziel się

  • Pomysł jak za tow. Mao ! gamma_m 02.01.10, 19:50

    Podobny pomysł do pomysłu Mao w Chinach żeby sobie nagle wyprodukować wChinach tyle stali, ile produkowała wówczas W. Brytania. A co potem z tąstalą(robioną nawiasem mówiąc w piecach do »

  • W Warszawie brakuje centrum kongresowego partyzant82 02.01.10, 19:56

    Czy aby autor nie zapomniał dopisać artykuł sponsorowany?»

  • Jestem za, ale tylko ze względów uczuciowych ... konrad.ludwik02 02.01.10, 20:07

    Jestem za, ale tylko ze względów uczuciowych (no - bo kocham tę nasza Stolycę!), nie zaś ze względów funkcjonalnych i merkantylnych, bo nie wiem, czy to się opłaci?Miałoby być opłacalne - »

Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy