Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do kościoła
25.01.2010
aktualizacja: 2010-01-24 20:47
Za każdym razem, gdy umawiam się w barze Nam Sajgon z kimś, kto tu jeszcze nie był, mam problem z wytłumaczeniem, gdzie to właściwie jest. Najtrafniej byłoby powiedzieć: "Prosto, za garniturami w prawo".
ZOBACZ TAKŻE
- W ten weekend huczne pożegnanie wietnamskich barów (24-07-10, 08:00)
- Wietnamski Nowy Rok zamiast Walentynek? (11-02-10, 12:08)
- Gorący Nowy Wspaniały Świat nominowany do Wdech (22-01-10, 20:44)
- Co Twoim zdaniem jest Miejscem Roku? (15-01-10, 13:56)
- Zagłosuj na WDECHY i zgarnij nagrodę! (08-01-10, 00:00)
- Kto tak prycha w metrze? Beatbox z NYC już w Warszawie (30-01-10, 11:00)
- Starzy Wietnamczycy o młodych: Są jak banany (30-06-10, 09:00)
SONDAŻ
I tak właśnie nazwała swoją wystawę poświęconą Stadionowi Dziesięciolecia artystka Dorota Podlaska. Bo bar Nam Sajgon to jedna z kilku wietnamskich jadłodajni w działającej jeszcze części Jarmarku Europa nieopodal Dworca Stadion. Nominujemy je w konkursie "Gazety Co Jest Grane" Wdechy 2009 w kategorii miejsce roku. Wyglądają może niepozornie - blaszaki wiatrem podszyte - ale drugiego takiego nie ma w całej Europie.
Jeszcze kilka lat temu stołowali się tu tylko Wietnamczycy handlujący na Stadionie. Dziś bary oblegają spragnieni egzotyki warszawiacy. A wszystko dzięki Namowi Le Tuan, młodemu Wietnamczykowi, o którym znajomi mówią, że zrobił więcej dla stosunków polsko-wietnamskich niż obie ambasady. Kilka lat temu Nam zaczął organizować dla swoich przyjaciół nieformalne niedzielne wycieczki po Jarmarku zakończone obiadem w barze Nam Sajgon. Znajomi zapraszali znajomych, a ci swoich. W ten sposób o barach wietnamskich w zeszłym roku huczało pół miasta. Cotygodniowe nasiadówki przy zupie won ton i krabowych sajgonkach stały się rytuałem. - To jak wyjście do kościoła - komentuje Dorota Podlaska.
Wczoraj jak co niedzielę grupa Nama osłabiona trochę mrozem stawiła się w ulubionym barze. Towarzystwo międzynarodowe: Wietnamczyk Tuong - dziennikarz, Kolumbijczyk Juan - grafik, Japonka Mariko, która skończyła tu szkołę filmową i jej chłopak ze Słowacji - Matej. Toczy się (po polsku) dyskusja o nazwiskach, z której dowiadujemy się, że Nguyen to wietnamski odpowiednik Kowalskiego. - Co drugi Wietnamczyk tak się nazywa. To też najbardziej popularne nazwisko we Francji - zauważa Tuong.
Taki niedzielny obiad na Stadionie to jakby przenieść się na chwilę do innego świata. W czerwcu bary czeka jednak likwidacja.
Czytelnicy też mogą wybrać swoich faworytów, głosując w plebiscycie publiczności.

Jeszcze kilka lat temu stołowali się tu tylko Wietnamczycy handlujący na Stadionie. Dziś bary oblegają spragnieni egzotyki warszawiacy. A wszystko dzięki Namowi Le Tuan, młodemu Wietnamczykowi, o którym znajomi mówią, że zrobił więcej dla stosunków polsko-wietnamskich niż obie ambasady. Kilka lat temu Nam zaczął organizować dla swoich przyjaciół nieformalne niedzielne wycieczki po Jarmarku zakończone obiadem w barze Nam Sajgon. Znajomi zapraszali znajomych, a ci swoich. W ten sposób o barach wietnamskich w zeszłym roku huczało pół miasta. Cotygodniowe nasiadówki przy zupie won ton i krabowych sajgonkach stały się rytuałem. - To jak wyjście do kościoła - komentuje Dorota Podlaska.
Wczoraj jak co niedzielę grupa Nama osłabiona trochę mrozem stawiła się w ulubionym barze. Towarzystwo międzynarodowe: Wietnamczyk Tuong - dziennikarz, Kolumbijczyk Juan - grafik, Japonka Mariko, która skończyła tu szkołę filmową i jej chłopak ze Słowacji - Matej. Toczy się (po polsku) dyskusja o nazwiskach, z której dowiadujemy się, że Nguyen to wietnamski odpowiednik Kowalskiego. - Co drugi Wietnamczyk tak się nazywa. To też najbardziej popularne nazwisko we Francji - zauważa Tuong.
Taki niedzielny obiad na Stadionie to jakby przenieść się na chwilę do innego świata. W czerwcu bary czeka jednak likwidacja.
Czytelnicy też mogą wybrać swoich faworytów, głosując w plebiscycie publiczności.

-
Re: Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do koś
mrowkojady
25.01.10, 01:30
Cały ten jarmark koło PKP Stadion to jeszcze betka. Najlepszy jest PKSStadion. Handelek miesza się z podróżnymi czekającymi na autobus albonajciekawiej jak stoiska chińczyków prawie włażą»
-
Re: Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do koś
three-gun-max
25.01.10, 08:49
polskie dworce to jest syf a nie wietnamskie budki»
-
Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do synagogi
koszerny51
25.01.10, 19:30
orginalne porownanie jest chamskie i obrazliwe,ale czego w koncu mozna oczekiwac od antypolskiej gazety»
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy




