Saska Kępa kontra Grochów - spór o nazwę dzielnicy
27.01.2010
aktualizacja: 2010-08-11 18:48
Wulkan emocji podczas dyskusji o nowej nazwie dla południowej części Pragi. Starli się mieszkańcy ze wszystkich stron tej dzielnicy. Żadnej zmiany pewnie nie będzie, ale to pozytywna kłótnia
ZOBACZ TAKŻE
- Spór o dzielnice: A może Grochów-Saska Kępa? (20-01-10, 00:00)
- Chcą nazwy Grochów zamiast Pragi-Południe (16-01-10, 10:00)
- W Śródmieściu wraca przedwojenna ul. Focha (29-01-10, 08:00)
- Tłumy i jazz na święcie Saskiej Kępy (12-09-10, 20:00)
- Są chętni żeby ratować płaskorzeźbę na Saskiej Kępie (26-07-10, 10:00)
- Grochów i Praga Południe - rozwód nieunikniony (26-01-10, 19:49)
SERWISY
SONDAŻ
W mroźny wieczór z ciekawością wybrałem się do kawiarni Legalna, gdzie na hasło: "Grochów czy Praga-Południe?" zebrał się spory tłumek. Stawił się też burmistrz i radni, a nawet działacz fundacji Zdrowe Mleko ("Przyjechałem z Mokotowa bronić interesów Grochowa"). Choć byliśmy na Pradze-Południe, po drodze, przy Terespolskiej, mijałem budynek z wielkim napisem: "Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ". - To jeszcze nie Grochów, to jest Kamionek - uświadomiono mi od razu skomplikowane podziały graniczne w tej części miasta.
W połowie stycznia napisałem w "Gazecie", że grupa ok. 70 osób stara się o zastąpienie sztucznej nazwy Praga-Południe bardziej swojskim Grochowem, a Pragę-Północ po prostu Pragą. Jednak to, co dla jednych mieszkańców tej dzielnicy jest "historyczną oczywistością", pozostali - z Saskiej Kępy czy Gocławia - odbierają jako próbę podporządkowania wszystkich jednemu z osiedli. Wyszło to i w dyskusji między internautami w portalu Gazeta.pl, i teraz w kawiarni Legalna.
- Ja nie czułbym zagrożenia z powodu tej zmiany - zadeklarował Adam Rosiński, który przewodzi radzie osiedla Kamionek. Kiedy jednak gospodarzowi spotkania Cezaremu Polakowi ("Jestem ćwierćkrwi napływowym grochowiakiem") zamarzyło się, że mecze Euro 2012 byłyby rozgrywane na Grochowie, Rosiński zaoponował: - O nie! One i tak będą na Kamionku.
- Tu się wszyscy czują grochowiakami - podkreślał Maciej Pawłowski z rady os. Grochów-Kinowa i z dumą przypomniał raperski tekst: "Jestem z Grochowa, ta dzielnica dobrze chowa". Zaproponował, by 200-tysięczną Pragę-Południe podzielić na dwie-trzy części. - Dziś lepiej się łączyć - zauważył jednak fotograf Krzysztof Mich, dla którego Praga ciągnie się od Falenicy po Białołękę.
Maciej Bogucki, radny z Gocławia, stwierdził, że cały spór kojarzy mu się z próbami zmian nieprawomyślnych patronów ulic. - Wszyscy wiemy, ile z tym kłopotów. Praga-Południe to kompromis.
- Absolutnie! - zaprotestowały Alina Pękalska i Katarzyna Pękalska z Kępa Café. - Tą nazwą wykiwano wszystkich. Saska Kępa też została w to wrobiona - przekonywały, choć i na Grochów stanowczo się nie zgadzają. Na nic zdały się argumenty Rafała Wodzickiego, że "Grochów to dobra marka", a wszyscy i tak będą nadal dumni "z dołączonej do niego Saskiej Kępy". Jan Berger z Towarzystwa Przyjaciół Warszawy Oddział Grochów przypomniał, że kiedy ta okolica miała się znaleźć w granicach Warszawy (rok 1916), odbyło się coś w rodzaju referendum. Może warto by je było teraz powtórzyć z pytaniem o nazwę dzielnicy? Co na to burmistrz Pragi-Południe Tomasz Kucharski? - Boję się, że referendum wyzwoliłoby jeszcze silniejsze emocje niż ta dyskusja, a przegłosowani mogliby się nie czuć częścią nowej dzielnicy - wzbraniał się.
Przy okazji obalił przywoływany często argument o dużych kosztach zmiany nazwy. Dla mieszkańców byłyby zerowe, bo zachowaliby wszystkie dokumenty. Tylko urząd musiałby się wystarać o nowe tablice i pieczątki.
Tyle że ustanowienie nowej nazwy dzielnicy w stolicy to domena Sejmu - trzeba by więc znowu poprawiać ustawę warszawską. Grochowianie przespali więc dobre okazje, które były w ostatnich latach. I choć pozostanie im żyć z nielubianą nazwą, to cała dyskusja pokazuje, że właśnie tu, na Pradze-Południe, mieszkańcy czują się niezwykle mocno przywiązani do swoich grochowskich czy saskokępskich zakamarków i tradycji. Wiele innych części Warszawy może im tego tylko pozazdrościć.
W połowie stycznia napisałem w "Gazecie", że grupa ok. 70 osób stara się o zastąpienie sztucznej nazwy Praga-Południe bardziej swojskim Grochowem, a Pragę-Północ po prostu Pragą. Jednak to, co dla jednych mieszkańców tej dzielnicy jest "historyczną oczywistością", pozostali - z Saskiej Kępy czy Gocławia - odbierają jako próbę podporządkowania wszystkich jednemu z osiedli. Wyszło to i w dyskusji między internautami w portalu Gazeta.pl, i teraz w kawiarni Legalna.
- Ja nie czułbym zagrożenia z powodu tej zmiany - zadeklarował Adam Rosiński, który przewodzi radzie osiedla Kamionek. Kiedy jednak gospodarzowi spotkania Cezaremu Polakowi ("Jestem ćwierćkrwi napływowym grochowiakiem") zamarzyło się, że mecze Euro 2012 byłyby rozgrywane na Grochowie, Rosiński zaoponował: - O nie! One i tak będą na Kamionku.
- Tu się wszyscy czują grochowiakami - podkreślał Maciej Pawłowski z rady os. Grochów-Kinowa i z dumą przypomniał raperski tekst: "Jestem z Grochowa, ta dzielnica dobrze chowa". Zaproponował, by 200-tysięczną Pragę-Południe podzielić na dwie-trzy części. - Dziś lepiej się łączyć - zauważył jednak fotograf Krzysztof Mich, dla którego Praga ciągnie się od Falenicy po Białołękę.
Maciej Bogucki, radny z Gocławia, stwierdził, że cały spór kojarzy mu się z próbami zmian nieprawomyślnych patronów ulic. - Wszyscy wiemy, ile z tym kłopotów. Praga-Południe to kompromis.
- Absolutnie! - zaprotestowały Alina Pękalska i Katarzyna Pękalska z Kępa Café. - Tą nazwą wykiwano wszystkich. Saska Kępa też została w to wrobiona - przekonywały, choć i na Grochów stanowczo się nie zgadzają. Na nic zdały się argumenty Rafała Wodzickiego, że "Grochów to dobra marka", a wszyscy i tak będą nadal dumni "z dołączonej do niego Saskiej Kępy". Jan Berger z Towarzystwa Przyjaciół Warszawy Oddział Grochów przypomniał, że kiedy ta okolica miała się znaleźć w granicach Warszawy (rok 1916), odbyło się coś w rodzaju referendum. Może warto by je było teraz powtórzyć z pytaniem o nazwę dzielnicy? Co na to burmistrz Pragi-Południe Tomasz Kucharski? - Boję się, że referendum wyzwoliłoby jeszcze silniejsze emocje niż ta dyskusja, a przegłosowani mogliby się nie czuć częścią nowej dzielnicy - wzbraniał się.
Przy okazji obalił przywoływany często argument o dużych kosztach zmiany nazwy. Dla mieszkańców byłyby zerowe, bo zachowaliby wszystkie dokumenty. Tylko urząd musiałby się wystarać o nowe tablice i pieczątki.
Tyle że ustanowienie nowej nazwy dzielnicy w stolicy to domena Sejmu - trzeba by więc znowu poprawiać ustawę warszawską. Grochowianie przespali więc dobre okazje, które były w ostatnich latach. I choć pozostanie im żyć z nielubianą nazwą, to cała dyskusja pokazuje, że właśnie tu, na Pradze-Południe, mieszkańcy czują się niezwykle mocno przywiązani do swoich grochowskich czy saskokępskich zakamarków i tradycji. Wiele innych części Warszawy może im tego tylko pozazdrościć.
Przeczytaj także: Grochów i Praga Południe - rozwód nieunikniony
-
Saska Kępa kontra Grochów - spór o nazwę dzielnicy
kasiajotka
27.01.10, 09:19
Sztuczny problem. Mieszkam na Saskiej Kępie i nawet, jak komuś przyjdzie do głowy zmienic to na Grochów, to dla ludzi i tak to będzie Saska Kępa. Tak samo jak z Rondem Babka - zmienili »
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy





