Gaz znowu truje na Grochowskiej
02.03.2010
aktualizacja: 2010-03-01 22:27
Fot. Agnieszka Sadowska / AG
Dziecko znalazło się w szpitalu zatrute ulatniającym się gazem w jednej z kamienic. Jej mieszkańcy od czwartku mają odcięty gaz. W budynku trwa już jednak ekspresowa wymiana całej instalacji.
ZOBACZ TAKŻE
- Śmiertelne zatrucie czadem: nie żyje matka i syn (30-11-10, 15:48)
- Nowe miasteczko drogowe na Grochowie (09-04-10, 07:00)
- Mężczyzna zmarł po zatruciu tlenkiem węgla (01-02-10, 10:30)
- Cztery osoby nie żyją. Znowu zatrucie czadem (06-01-10, 15:31)
- Sześć osób zatrutych czadem (28-12-09, 00:39)
- Groźny czad. W święta zatruło się siedem osób (26-12-09, 14:30)
SERWISY
Ulica Grochowska ma szczęście do wypadków z gazem lub czadem. Ostatnią ofiarą jest 12-letni chłopiec, który w środę zatruł się gazem w kamienicy przy ul. Grochowskiej 282. Został przewieziony do szpitala. Mieszkańcy są wstrząśnięci: - Wszyscy słyszeliśmy o tych wypadkach w sąsiedztwie - mówią.
Pod koniec stycznia sześcioro mieszkańców kamienicy przy ul. Grochowskiej 302 z objawami zaczadzenia trafiło do szpitala. Stało się to co do dnia rok po tym, jak czad zabił ich 16-letnią sąsiadkę.
- Jesienią była tutaj standardowa kontrola, która nie odkryła żadnych nieprawidłowości - opowiada pan Kamil z drugiego piętra. Zarówno w jego lokalu, jak i pozostałych w tej kamienicy nie ma centralnego ogrzewania, lecz tylko gazowe. W każdym mieszkaniu jest piecyk gazowy. Wiadomość o zatruciu była więc niemiłym zaskoczeniem. Po wypadku pojawiła się komisja, która według mieszkańców znalazła na rurach "pajączki", czyli pęknięcia, przez które ulatniał się gaz. Mazowiecka Spółka Gazownicza odcięła w budynku gaz - instalacja zagrażała bezpieczeństwu mieszkańców budynku, który i bez tego jest w opłakanym stanie. - Przykro tu mieszkać. Wieczne awarie wszystkiego. Brak domofonu, strach wejść wieczorem na klatkę. A jeszcze nie tak dawno temu był to piękny dom z lat 30. Szkoda, że dzielnica o niego nie dba - utyskują mieszkańcy.
Teraz muszą sobie radzić bez gazu. - Ja kupiłem termę - mówi pan Kamil. Inni nie są tak rozsądni. - U mnie mąż przerobił kuchenkę i teraz mamy butlę - opowiada jego sąsiadka. Przyznaje przy tym, że mąż nie ma uprawnień gazownika. Pani Elżbieta: - Bez gazu tragedia. Chodziłam po znajomych pożyczyć prodiż. Inaczej nic ciepłego bym nie zjadła. Mieszkańcy opowiadają, że w budynku kręcą się robotnicy. - Ale co robią, po co i dlaczego - nie wiemy.
Okazuje się, że to remont instalacji gazowej, który rozpoczął się zaraz po wypadku. Urzędnicy z Pragi-Płd. twierdzą jednak, że o zatruciu nie słyszeli. - Będziemy to wyjaśniać - mówi Małgorzata Tytus, rzeczniczka dzielnicy. - Remont instalacji potrwa około półtora miesiąca. W kamienicy wymienimy rury, założymy nowe liczniki, będzie też sporządzona dokumentacja awarii.

Pod koniec stycznia sześcioro mieszkańców kamienicy przy ul. Grochowskiej 302 z objawami zaczadzenia trafiło do szpitala. Stało się to co do dnia rok po tym, jak czad zabił ich 16-letnią sąsiadkę.
- Jesienią była tutaj standardowa kontrola, która nie odkryła żadnych nieprawidłowości - opowiada pan Kamil z drugiego piętra. Zarówno w jego lokalu, jak i pozostałych w tej kamienicy nie ma centralnego ogrzewania, lecz tylko gazowe. W każdym mieszkaniu jest piecyk gazowy. Wiadomość o zatruciu była więc niemiłym zaskoczeniem. Po wypadku pojawiła się komisja, która według mieszkańców znalazła na rurach "pajączki", czyli pęknięcia, przez które ulatniał się gaz. Mazowiecka Spółka Gazownicza odcięła w budynku gaz - instalacja zagrażała bezpieczeństwu mieszkańców budynku, który i bez tego jest w opłakanym stanie. - Przykro tu mieszkać. Wieczne awarie wszystkiego. Brak domofonu, strach wejść wieczorem na klatkę. A jeszcze nie tak dawno temu był to piękny dom z lat 30. Szkoda, że dzielnica o niego nie dba - utyskują mieszkańcy.
Teraz muszą sobie radzić bez gazu. - Ja kupiłem termę - mówi pan Kamil. Inni nie są tak rozsądni. - U mnie mąż przerobił kuchenkę i teraz mamy butlę - opowiada jego sąsiadka. Przyznaje przy tym, że mąż nie ma uprawnień gazownika. Pani Elżbieta: - Bez gazu tragedia. Chodziłam po znajomych pożyczyć prodiż. Inaczej nic ciepłego bym nie zjadła. Mieszkańcy opowiadają, że w budynku kręcą się robotnicy. - Ale co robią, po co i dlaczego - nie wiemy.
Okazuje się, że to remont instalacji gazowej, który rozpoczął się zaraz po wypadku. Urzędnicy z Pragi-Płd. twierdzą jednak, że o zatruciu nie słyszeli. - Będziemy to wyjaśniać - mówi Małgorzata Tytus, rzeczniczka dzielnicy. - Remont instalacji potrwa około półtora miesiąca. W kamienicy wymienimy rury, założymy nowe liczniki, będzie też sporządzona dokumentacja awarii.
Babcia jak Sherlock Holmes - zrobiła zasadzkę na oszusta

-
Gaz znowu truje na Grochowskiej
linxfeld
02.03.10, 18:58
Zatrucie, do ktorego doszlo, bylo zatruciem tlenkiem wegla, czadem, ktory powstaje podczas niepelnosprawnego spalania m.inn. gazu ziemnego. Gaz ziemny jest, w przciwienstwie do czadu »
-
Gaz znowu truje na Grochowskiej
kamilo_82
03.03.10, 11:31
Artykuł zawiera mnóstwo błędów merytorycznych. Zacząłem go czytać odprzeczytania komentarzy na forum. I pomyślałem sobie, że autorem musi byćktóryś z "kompetentnych" inaczej Grzegorzów ze »
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy


