Wietnamczycy opuszczają Pragę. Zamknięto im świątynię
06.03.2010
aktualizacja: 2010-03-06 21:28
Centrum Kultury Wietnamskiej nie działa od kilku miesięcy, w ubiegłym tygodniu zamknięto buddyjską świątynię. Razem z Jarmarkiem Europa z Pragi odchodzą Wietnamczycy. Jeśli zostanie po nich ślad, to tylko w muzeum.
ZOBACZ TAKŻE
- PiS chce wysadzić w powietrze pomnik "czterech śpiących" (27-02-10, 09:00)
- PKS Stadion: był brudny bazar, jest paskudny śmietnik (03-03-10, 09:00)
- Obóz pracy w środku Warszawy? (26-02-10, 14:40)
- Smok lata nad Wólką (28-03-11, 02:10)
- Kobiety i imigranci grają razem w piłkę nożną (24-10-10, 12:00)
- Parada w hinduski Dzień Niepodległości (15-08-10, 17:52)
- Hindusi budują świątynię. Dostaną zgodę na swastykę? (26-05-10, 09:00)
- Warszawiacy bardziej religijni. Na Pradze wiernych ubyło (16-05-10, 09:00)
- Protestowali przeciw budowie meczetu na Ochocie (27-03-10, 19:15)
- Kim są muzułmanie w Polsce? (12-03-10, 13:00)
- Zbiorowa tęsknota na Dworcu Gdańskim (07-03-10, 19:33)
- Mężczyzna z bronią maszynową aresztowany (06-03-10, 19:41)
- Dworzec Centralny bez seksu i religii (26-02-10, 08:00)
- Wojsko sprzedaje serce Pragi (13-02-10, 12:00)
- Różyc nie KDT. Wojny nie będzie - kupcy ustąpili (11-02-10, 09:00)
- Starzy Wietnamczycy o młodych: Są jak banany (30-06-10, 09:00)
Od kilku miesięcy brama Centrum Kultury Wietnamskiej przy Zamoyskiego zamknięta jest na kłódkę. Jeszcze kilka lat temu miejsce tętniło życiem. Wietnamczycy spotykali się tu przy okazji świąt i na co dzień po pracy.
Miejsce utrzymywane było przez wietnamskich przedsiębiorców, którzy żyli z handlu hurtowego i podnajmowania magazynów w Porcie Praskim swoim rodakom. Gdy bazar przy stadionie tętnił życiem, tak zwani "uwaka" (tragarze wołający "uwaga") kursowali całymi dniami z towarem pomiędzy portem a straganami wokół stadionu i dworca PKS. Wieczorem wpadali do CKW na herbatę, bilard i internet.
Został dym z kadzidełek
Kłopoty zaczęły się wraz z likwidacją Jarmarku Europa. Coraz mniej straganów na bazarze oznacza coraz mniejsze zapotrzebowanie na magazyny. Dziś większość okolicznych baraków i kontenerów, w których składowano towar, jest już opustoszała.
Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, właściciel części z nich, ten, który łożył na CKW, też odczuł "spowolnienie gospodarcze". Na jesieni w centrum odcięto prąd. Do tego doszła choroba wieloletniego dyrektora CKW, który na kurację pojechał do ojczyzny. - Centrum zamknięto, ale i tak ono nie ma już sensu w tym miejscu. Kupców coraz mniej, nawet młodzi nie przychodzili się spotkać. Internet, który pięć lat temu był atrakcją, teraz każdy ma w domu - mówi Ngo Van Tuong, dziennikarz wydający w Polsce wietnamską gazetę.
Po zamknięciu centrum starsi Wietnamczycy gromadzili się jeszcze w buddyjskiej świątyni na terenie portu. Jeszcze dwa tygodnie temu przynosili kulinarne dary swoim bóstwom, palili kadzidełka i wymieniali się najnowszymi plotkami. I szeptali, że napis "Thien Viet" ("Wietnamskie Niebo") w końcu trzeba będzie zdjąć z bramy. - Wiemy, że to nie jest miejsce docelowe - mówił nam dwa tygodnie temu Ha Minh Hien, prezes Stowarzyszenia Wietnamskich Buddystów w Polsce.
Równo tydzień temu zamknięto także świątynię. Właściciel terenu, spółka Port Praski upomniała się o czynsz, z którym zalegało Centrum Kultury. Ha Minh Hien próbuje jeszcze negocjować, ale na razie bez efektu.
Wietnamczyk przyznaje, że jego rodacy szukają działki pod budowę nowej pagody, ale to potrwa. O planach jej budowy pisaliśmy w "Gazecie" już sześć lat temu i ciągle nic z tego nie wyszło.
Wielokulturowość w muzeum
Przez te lata zmieniały się miejsca, gdzie Wietnamczycy szukają dogodnej działki pod pagodę. Dawniej mówili, że chcą budować na Pradze. Teraz interesują ich tylko grunty w Wólce Kosowskiej. To do hal w tej miejscowości przeniosła się większość kupców ze stadionu, tam też mają być zaspokajane ich potrzeby duchowe.
Już niedługo po 20-letniej obecności Wietnamczyków na Pradze może nie być widocznych śladów. Chyba że w muzeum. Jolanta Wiśniewska, dyrektor powstającego Muzeum Pragi, przyznaje, że rozmawiała z przedstawicielami diaspory o przechowaniu części eksponatów po Centrum Kultury Wietnamskiej. Za zamkniętą bramą są jeszcze ludowe stroje czy instrumenty, na których grano na wietnamskich weselach i przedstawieniach. Teraz trzeba też zaopiekować się kolorowymi rzeźbami i posągami ze świątyni. - Chcemy pomóc. Muzeum ma przecież podkreślać wielokulturowość Pragi - mówi Wiśniewska. Czy to oznacza, że część ekspozycji będzie poświęcona Wietnamczykom? - Tego jeszcze nie wiemy, szczegółowa koncepcja programowa dopiero powstaje.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Miejsce utrzymywane było przez wietnamskich przedsiębiorców, którzy żyli z handlu hurtowego i podnajmowania magazynów w Porcie Praskim swoim rodakom. Gdy bazar przy stadionie tętnił życiem, tak zwani "uwaka" (tragarze wołający "uwaga") kursowali całymi dniami z towarem pomiędzy portem a straganami wokół stadionu i dworca PKS. Wieczorem wpadali do CKW na herbatę, bilard i internet.
Został dym z kadzidełek
Kłopoty zaczęły się wraz z likwidacją Jarmarku Europa. Coraz mniej straganów na bazarze oznacza coraz mniejsze zapotrzebowanie na magazyny. Dziś większość okolicznych baraków i kontenerów, w których składowano towar, jest już opustoszała.
Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, właściciel części z nich, ten, który łożył na CKW, też odczuł "spowolnienie gospodarcze". Na jesieni w centrum odcięto prąd. Do tego doszła choroba wieloletniego dyrektora CKW, który na kurację pojechał do ojczyzny. - Centrum zamknięto, ale i tak ono nie ma już sensu w tym miejscu. Kupców coraz mniej, nawet młodzi nie przychodzili się spotkać. Internet, który pięć lat temu był atrakcją, teraz każdy ma w domu - mówi Ngo Van Tuong, dziennikarz wydający w Polsce wietnamską gazetę.
Po zamknięciu centrum starsi Wietnamczycy gromadzili się jeszcze w buddyjskiej świątyni na terenie portu. Jeszcze dwa tygodnie temu przynosili kulinarne dary swoim bóstwom, palili kadzidełka i wymieniali się najnowszymi plotkami. I szeptali, że napis "Thien Viet" ("Wietnamskie Niebo") w końcu trzeba będzie zdjąć z bramy. - Wiemy, że to nie jest miejsce docelowe - mówił nam dwa tygodnie temu Ha Minh Hien, prezes Stowarzyszenia Wietnamskich Buddystów w Polsce.
Równo tydzień temu zamknięto także świątynię. Właściciel terenu, spółka Port Praski upomniała się o czynsz, z którym zalegało Centrum Kultury. Ha Minh Hien próbuje jeszcze negocjować, ale na razie bez efektu.
Wietnamczyk przyznaje, że jego rodacy szukają działki pod budowę nowej pagody, ale to potrwa. O planach jej budowy pisaliśmy w "Gazecie" już sześć lat temu i ciągle nic z tego nie wyszło.
Wielokulturowość w muzeum
Przez te lata zmieniały się miejsca, gdzie Wietnamczycy szukają dogodnej działki pod pagodę. Dawniej mówili, że chcą budować na Pradze. Teraz interesują ich tylko grunty w Wólce Kosowskiej. To do hal w tej miejscowości przeniosła się większość kupców ze stadionu, tam też mają być zaspokajane ich potrzeby duchowe.
Już niedługo po 20-letniej obecności Wietnamczyków na Pradze może nie być widocznych śladów. Chyba że w muzeum. Jolanta Wiśniewska, dyrektor powstającego Muzeum Pragi, przyznaje, że rozmawiała z przedstawicielami diaspory o przechowaniu części eksponatów po Centrum Kultury Wietnamskiej. Za zamkniętą bramą są jeszcze ludowe stroje czy instrumenty, na których grano na wietnamskich weselach i przedstawieniach. Teraz trzeba też zaopiekować się kolorowymi rzeźbami i posągami ze świątyni. - Chcemy pomóc. Muzeum ma przecież podkreślać wielokulturowość Pragi - mówi Wiśniewska. Czy to oznacza, że część ekspozycji będzie poświęcona Wietnamczykom? - Tego jeszcze nie wiemy, szczegółowa koncepcja programowa dopiero powstaje.
Przeczytaj także: Różyc nie KDT. Wojny nie będzie - kupcy ustąpili
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
-
a panstwo polskie nie moze tego dofinansowac ??
paulhandyman
06.03.10, 12:53
na czarnych panow w koloradkach panstwo polskie lozy miliardy zlotych rocznie to pewnie w ramach rownego traktowania trzeba by dofinansowac te buddyjska swiatynie a szczegolnie, ze jest tam »
-
Wietnamczycy opuszczają Pragę. Zamknięto im świ...
waldi.2
06.03.10, 16:57
Wietnamczycy to bardzo pracowici i zdyscyplinowani ludzie, niesłychanie solidarni. Poznałem ich osobiście już prawie 40 lat temu na Sląsku.Dużo ich wtedy uczyło się w szkołach górniczych.»
-
Wietnamczycy opuszczają Pragę. Zamknięto im świ...
lir1
06.03.10, 19:28
Niech zakladaja swokje swiatynie u siebie. Tam tez moga jesc psy i koty. Ciagle udaja biednych. Kazde wzbogacenie obcej kultury to utrata naszej.»
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy







