Inwazja żółwi na stołeczne parki. Mogą być groźne
30.04.2010
aktualizacja: 2010-04-30 17:46
W skaryszaku osiedlił się nowy gatunek: żółw czerwonolicy. Ale nie ma się z czego cieszyć. Może być groźny jak stonka amerykańska
ZOBACZ TAKŻE
- W Wilanowie powstaną najpiękniejsze ogrody w Polsce (30-04-10, 11:00)
- Nowe atrakcje w parkach: kołobieg, bujaki i rampa (02-05-10, 17:12)
- Oddają park po liftingu. I po testach bliźniaków (31-05-10, 10:00)
- Jakie ptaki żyją w parkach? Dowiesz się w weekend (30-09-11, 13:00)
- Będzie schronisko dla bezdomnych waranów (01-10-10, 09:00)
- Sejm pozwolił deptać trawniki. Będzie awantura? (16-06-10, 09:00)
- Drapieżny, obcy gatunek zagraża naszemu środowisku. Areszt za jego wypuszczenie (29-05-10, 19:31)
- W samej bieliźnie protestowali przeciw futrom [wideo] (30-04-10, 17:59)
- Majówka na leśnych ścieżkach pod miastem (30-04-10, 10:00)
- Kultowa Cafe Bajka wróciła na Nowy Świat (30-04-10, 09:00)
- Warszawskie powietrze najbardziej zanieczyszczone (29-04-10, 20:00)
- Ogrody w Wilanowie rozkopane. Ale do 2011 będzie pięknie (30-04-10, 08:00)
- Kebab na śniadanie? Zdecydowanie nie pasuje (30-04-10, 10:00)
- Warszawiaku, wsiądź na prom lub do omnibusa i poczuj się turystą (30-04-10, 10:00)
- 1 maja będzie pochód, ale nie będzie festynu (30-04-10, 11:00)
- Noś się nie tylko modnie, ale i etycznie (02-05-10, 11:07)
SERWISY
SONDAŻ
Magda Dziadosz każdego ranka spaceruje po Parku Skaryszewskim, robi zdjęcia i wrzuca je na blog miastoiptaki.pl. Niedawno umieściła tam fotografię żółwi czerwonolicych i opatrzyła tytułem: "Przezimowały!". - To te same, które widywałam w zeszłym roku - mówi.
Gady sfotografowała na wyspie blisko ogrodu różanego. Wygrzewają się na słońcu na pniu drzewa zwalonego przez bobry. - Żyją w bardzo wielu miejscach w parku, w kanale, w Jeziorku Kamionkowskim, choć te z wyspy są największe - obserwuje pani Magda.
Jeszcze kilka lat temu specjaliści zastanawiali się, czy pochodzące z południowej części Ameryki Północnej żółwie czerwonolice mogą przezimować w polskim klimacie, a jeśli tak, to, czy są zdolne do rozrodu. Dziś nie ma już wątpliwości. - Mogą przetrwać nawet tak ciężką zimę, jak ta ostatnia. A na wiosnę składają jaja - mówi Mariusz Lech, kierownik herpetarium w zoo. Zresztą czerwonolice żyją już nie tylko w Skaryszewskim. - Widziałem je w Łazienkach, sporo sygnałów o ich występowaniu dostajemy z Wilanowa - informuje.
Tyle że w Polsce żółwie czerwonolice uznawane są za gatunek obcy i do tego inwazyjny, czyli niebezpieczny dla rodzimej przyrody. Głównie zagrażają naszym żółwiom błotnym, od których są silniejsze i większe. Tych ostatnich w Warszawie nie ma, więc czerwonolice mogą być ozdobą parków. Dopóki nie będzie ich jednak zbyt wiele. - Są bardzo żarłoczne. Mały zbiornik mogą ogołocić z roślin i drobnych zwierząt - przestrzega Mariusz Lech. - Żartuje się, że są jak kiedyś stonka. Też przecież przyleciały z Ameryki.
Skąd się wzięły? - Sklepy sprzedają urocze osobniki wielkości złotówki. Ale po dwóch-trzech latach żółw jest już duży, śmierdzący i agresywny. Wtedy trafia do stawu - mówi Mariusz Lech. Wprawdzie to zabronione, ale mało kto się tym przejmuje. - Widziałam w parku, jak mężczyzna wypuszcza żółwia. Zwróciłam mu uwagę, a on na to, że przecież zwraca zwierzakowi wolność - mówi Magda Dziadosz.
Niektórzy warszawiacy próbują przynosić żółwie do zoo, ale i to nie jest dobre rozwiązanie. W ogrodzie żyje już ok. 100 czerwonolicych, a straż miejska ciągle przywozi kolejne - w sezonie średnio jednego na tydzień. - Nie mamy już miejsca. Te odłowione przez strażników musimy przyjmować, ale od osób prywatnych już nie możemy - mówi Lech.
Jedynym rozwiązaniem jest stworzenie schroniska dla zwierząt egzotycznych. Pierwsza taka placówka w Polsce działa przy schronisku dla psów i kotów w Lublinie. W Warszawie tylko w zeszłym roku strażnicy z ekopatrolu odłowili z ulic 1070 zwierząt egzotycznych. Wśród nich węże, warany, legwany, kraby i właśnie żółwie. Nie ma jednak dla nich miejsca na Paluchu. - I tak mamy za dużo psów i kotów, nie mielibyśmy gdzie takich zwierząt trzymać - mówi dyrektor schroniska Wanda Dejnarowicz.

Gady sfotografowała na wyspie blisko ogrodu różanego. Wygrzewają się na słońcu na pniu drzewa zwalonego przez bobry. - Żyją w bardzo wielu miejscach w parku, w kanale, w Jeziorku Kamionkowskim, choć te z wyspy są największe - obserwuje pani Magda.
Jeszcze kilka lat temu specjaliści zastanawiali się, czy pochodzące z południowej części Ameryki Północnej żółwie czerwonolice mogą przezimować w polskim klimacie, a jeśli tak, to, czy są zdolne do rozrodu. Dziś nie ma już wątpliwości. - Mogą przetrwać nawet tak ciężką zimę, jak ta ostatnia. A na wiosnę składają jaja - mówi Mariusz Lech, kierownik herpetarium w zoo. Zresztą czerwonolice żyją już nie tylko w Skaryszewskim. - Widziałem je w Łazienkach, sporo sygnałów o ich występowaniu dostajemy z Wilanowa - informuje.
Tyle że w Polsce żółwie czerwonolice uznawane są za gatunek obcy i do tego inwazyjny, czyli niebezpieczny dla rodzimej przyrody. Głównie zagrażają naszym żółwiom błotnym, od których są silniejsze i większe. Tych ostatnich w Warszawie nie ma, więc czerwonolice mogą być ozdobą parków. Dopóki nie będzie ich jednak zbyt wiele. - Są bardzo żarłoczne. Mały zbiornik mogą ogołocić z roślin i drobnych zwierząt - przestrzega Mariusz Lech. - Żartuje się, że są jak kiedyś stonka. Też przecież przyleciały z Ameryki.
Skąd się wzięły? - Sklepy sprzedają urocze osobniki wielkości złotówki. Ale po dwóch-trzech latach żółw jest już duży, śmierdzący i agresywny. Wtedy trafia do stawu - mówi Mariusz Lech. Wprawdzie to zabronione, ale mało kto się tym przejmuje. - Widziałam w parku, jak mężczyzna wypuszcza żółwia. Zwróciłam mu uwagę, a on na to, że przecież zwraca zwierzakowi wolność - mówi Magda Dziadosz.
Niektórzy warszawiacy próbują przynosić żółwie do zoo, ale i to nie jest dobre rozwiązanie. W ogrodzie żyje już ok. 100 czerwonolicych, a straż miejska ciągle przywozi kolejne - w sezonie średnio jednego na tydzień. - Nie mamy już miejsca. Te odłowione przez strażników musimy przyjmować, ale od osób prywatnych już nie możemy - mówi Lech.
Jedynym rozwiązaniem jest stworzenie schroniska dla zwierząt egzotycznych. Pierwsza taka placówka w Polsce działa przy schronisku dla psów i kotów w Lublinie. W Warszawie tylko w zeszłym roku strażnicy z ekopatrolu odłowili z ulic 1070 zwierząt egzotycznych. Wśród nich węże, warany, legwany, kraby i właśnie żółwie. Nie ma jednak dla nich miejsca na Paluchu. - I tak mamy za dużo psów i kotów, nie mielibyśmy gdzie takich zwierząt trzymać - mówi dyrektor schroniska Wanda Dejnarowicz.
Przeczytaj także: Skaryszewski najpiękniejszym polskim parkiem

-
Inwazja żółwi na stołeczne parki. Mogą być groźne
paula_brz
30.04.10, 12:53
Radzę dobrze się zastanowić przed kupnem, nie jest wcale tak prosty w opiece jakby się wydawało, czasem wydaje mi się, że z psem mniej zachodu. Kiedy go kupowałam był wielkości kapsla i »
-
Inwazja żółwi na stołeczne parki. Mogą być groźne
andrzej-bce
02.05.10, 13:47
A ja się pytam co robią ekolodzy,pewnie siedzą na drzewach przykuci łańcuchami»
-
Inwazja żółwi na stołeczne parki. Mogą być groźne
emeryt21
04.05.10, 07:41
To kolejny atak imperialistow.Dawniej stonka a teraz zolwie...Tym razem jednak to moze byc pozyteczne dla nas,bo wielu lubi zupe zolwiowa.Czekam na oferte jakiejs restauracji.Chetnie »
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy






