"Policja ma krew na rękach"? Ostry protest na Pradze

wkk
24.05.2010 aktualizacja: 2010-05-24 20:14
A A A Drukuj
Policjanci nie patyczkowali się podczas zaprowadzania porządku. Do opanowania sytuacji ściągnięto funkcjonariuszy z oddziału prewencji. Najpierw otoczyli
kordonem grupę najbardziej agresywnych, później wyłapywali pozostałych, którym udało się uciec. Z tłumu handlarzy wyłuskiwali czarnoskórych Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Na Pradze trwa protest po zabiciu w niedzielę Nigeryjczyka pracującego na bazarze przy dworcu. Kilkadziesiąt osób przeszło pod komendę przy ul. Greniadierów. Zablokowali Grochowską, tworzą się ogromne korki.
Protestujące zebrali się o godz. 19 przy dworcu PKS. Przyszło około stu osób ubranych na czarno. W tłumie raczej nie widać Afrykańczyków, spytani przez nas protestujący czy reprezentują jakąś grupę powiedzieli, że są po prostu warszawiakami oburzonymi na to co stało się w niedzielę. Większość jest przekonana, że zastrzelenie ciemnoskórego mężczyzny, to rasistowski napad.

W podobnym tonie wznoszone są okrzyki: "Policja ma krew na rękach", "Mordercy w mundurach", "Raz, dwa, trzy, cztery - dość rasizmu do cholery", "Żaden człowiek nie jest nielegalny"

Protestujący ze stadionu poszli pod komendę policji przy ul. Greniadierów. To tam pracuje policjant, który oddał tragiczny strzał. Po drodze uczestnicy marszu weszli na ul. Grochowską i zablokowali ruch. Po chwili wrócili na chodnik, ale i tak w okolicy tworzą się ogromne korki.



Przeczytaj także: Śmierć Nigeryjczyka - więcej pytań niż odpowiedzi



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy