Dlaczego zginął Nigeryjczyk? Przeczytaj jak to się stało
25.05.2010
aktualizacja: 2010-08-13 16:38
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Jak to się stało, że w niedzielnym starciu obcokrajowców i policji na bazarze zginął Nigeryjczyk? Prokuratura przesłuchuje świadków i zatrzymanych.
ZOBACZ TAKŻE
- Umorzyli śledztwo w sprawie Nigeryjczyka. Po 2 latach (17-05-12, 21:00)
- Policja musi się uczyć. I wypuścić świadka śmierci Maxa (01-07-10, 20:52)
- Afrykanie są OK. Ale niech siedzą cicho (25-06-10, 12:00)
- Jak prokuratura bada śmierć Maxwella (19-06-10, 01:00)
- Nie chcę skończyć jak Maxwell (02-06-10, 15:00)
- Zabił i poćwiartował prostytutkę. Dostał 15 lat (26-05-10, 18:49)
- Nigeryjczycy się żalą, a prokuratura milczy (27-05-10, 10:00)
- Są zarzuty po bitwie Afrykańczyków z policją (26-05-10, 09:00)
- Handlarz ze Stadionu: policjant mówił że zastrzeli (25-05-10, 23:08)
- Tłum oskarża policję: macie krew na mundurach (25-05-10, 07:00)
- "Policja ma krew na rękach"? Ostry protest na Pradze (24-05-10, 20:09)
- Żony: Gdy padł strzał Nigeryjczyk leżał twarzą do ziemi (24-05-10, 16:14)
- Nigeryjskie MSZ potępia zastrzelenie Nigeryjczyka w Warszawie (24-05-10, 14:51)
- Dzień Afryki w Warszawie - szalone święto na ulicy (24-05-10, 11:00)
Pewne jest, że 36-letni Max I. zginął od policyjnej kuli. Mniej więcej wiadomo też, co wydarzyło się potem: kilkudziesięciu obcokrajowców handlujących na bazarze przy Dworcu PKS Stadion zaatakowało policjantów, którzy przyjechali na kontrolę. Doszło do bitwy. Spokój przywrócono po godzinie. Zatrzymano 32 mężczyzn: 29 Nigeryjczyków, Kameruńczyka, Gwinejczyka i Hindusa.
Ale co wydarzyło się wcześniej? Dlaczego padł strzał? Policja nie udzielała wczoraj informacji. Prokuratura zdradzała niewiele. - Przy przesłuchaniach od niedzieli pracują wszyscy prokuratorzy, którzy nie mieli pilnych zadań - mówi prok. Renata Mazur.
Trwają dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy ewentualnego przekroczenia uprawnień przez policję i nieumyślnego spowodowania śmierci, drugie - czynnej napaści na policjantów.
Prokurator zlecił sekcję zwłok zmarłego. Zaraz po tragedii śledczy zabezpieczyli broń policjantów biorących udział w akcji. Sprawdzone będą m.in. magazynki, by określić, kto ile razy strzelał (oprócz śmiertelnego strzału padały też ostrzegawcze). Kluczowa jest ocena broni, z której zginął Nigeryjczyk. Czy padł z niej jeden strzał? Czy wcześniej policjant strzelał w powietrze? Śledczy zapewne zbadają, czy na broni zostały odciski palców lub ślady DNA - to mogłoby potwierdzić lub wykluczyć wersję o próbie odebrania broni.
Policjant, z którego pistoletu padł śmiertelny strzał, to 30-latek, w służbie od czterech lat. Z naszych informacji wynika, że do zespołu zajmującego się przestępczością na bazarze został oddelegowany niedawno. Wczoraj wciąż był w szpitalu (został ranny w starciu). Tam przesłuchiwał go prokurator.
Próbowaliśmy odtworzyć przebieg wydarzeń na bazarze. Rozmawialiśmy z trzema osobami: • z Nigeryjczykiem, który, jak twierdzi, był świadkiem strzału, ale chce być anonimowy, bo ma problem z kartą pobytu • z policjantem, który pracuje przy śledztwie • z Dominiką Cieślikowską, psycholożką, która w drodze na bazar była świadkiem kłótni poprzedzającej tragedię.
- Zauważyłam kilku mężczyzn o białym i kilku o ciemnym kolorze skóry. Wszyscy krzyczeli. Padały zdania: "Dogadajmy się", "Nie będziemy się dogadywać" - relacjonuje Cieślikowska. - Zajmuję się psychologią międzykulturową, więc przyszło mi do głowy, że zapewne biali mężczyźni odbierają zachowania czarnoskórych jako agresywne. Sposób, w jaki mówią Afrykanie, Europejczykom może wydawać się agresywny. Ale nie sądziłam, że to, co widzę, to groźna sytuacja, minęłam tę grupę. Chwilę potem padł strzał.
Z relacji naszych rozmówców rysuje się następujący przebieg wydarzeń. Nieumundurowani policjanci przyjeżdżają na bazar. Zaczynają kontrolę. Nagle jeden z Nigeryjczyków (nie ten, który później zginął) ucieka. Policjanci doganiają go w tunelu pod torami. Na odsiecz koledze biegną dwaj inni handlarze (wśród nich późniejsza ofiara). Zaczyna się gwałtowna wymiana zdań, której świadkiem była Dominika Cieślikowska. Dlaczego policjanci nie zakuwają uciekiniera w kajdanki? Nie wiadomo. Przekrzykują się, zbierają się gapie. Atmosfera gęstnieje. Być może policjant czuje się coraz bardziej zagrożony. Wyciąga broń, najprawdopodobniej informuje, że będzie zmuszony jej użyć. Wtedy też najprawdopodobniej 36-letni Nigeryjczyk zaczyna się z nim siłować. Próbuje mu odebrać pistolet. Pada strzał.
Policjanci usiłują ratować postrzelonego, ale Nigeryjczyk wykrwawia się. Na policjantów lecą kamienie, krzesła.
Czy tak właśnie było? - Też chciałbym to wiedzieć. Dopóki nie przesłuchamy wszystkich świadków i zatrzymanych, za wcześnie na informacje - ucina prok. Jarosław Onyszczuk, wiceszef Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Późnym wieczorem większości z zatrzymanych postawiono zarzut czynnej napaści na policjantów.
O incydencie wypowiedziało się nigeryjskie MSZ. W oświadczeniu cytowanym przez Associated Press czytamy: "Zabicie bez stwierdzenia winy demonstruje arbitralność części polskiej policji".
Ale co wydarzyło się wcześniej? Dlaczego padł strzał? Policja nie udzielała wczoraj informacji. Prokuratura zdradzała niewiele. - Przy przesłuchaniach od niedzieli pracują wszyscy prokuratorzy, którzy nie mieli pilnych zadań - mówi prok. Renata Mazur.
Trwają dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy ewentualnego przekroczenia uprawnień przez policję i nieumyślnego spowodowania śmierci, drugie - czynnej napaści na policjantów.
Zobacz zdjęcia: Śmierć Nigeryjczyka - więcej pytań niż odpowiedzi
Prokurator zlecił sekcję zwłok zmarłego. Zaraz po tragedii śledczy zabezpieczyli broń policjantów biorących udział w akcji. Sprawdzone będą m.in. magazynki, by określić, kto ile razy strzelał (oprócz śmiertelnego strzału padały też ostrzegawcze). Kluczowa jest ocena broni, z której zginął Nigeryjczyk. Czy padł z niej jeden strzał? Czy wcześniej policjant strzelał w powietrze? Śledczy zapewne zbadają, czy na broni zostały odciski palców lub ślady DNA - to mogłoby potwierdzić lub wykluczyć wersję o próbie odebrania broni.
Policjant, z którego pistoletu padł śmiertelny strzał, to 30-latek, w służbie od czterech lat. Z naszych informacji wynika, że do zespołu zajmującego się przestępczością na bazarze został oddelegowany niedawno. Wczoraj wciąż był w szpitalu (został ranny w starciu). Tam przesłuchiwał go prokurator.
Próbowaliśmy odtworzyć przebieg wydarzeń na bazarze. Rozmawialiśmy z trzema osobami: • z Nigeryjczykiem, który, jak twierdzi, był świadkiem strzału, ale chce być anonimowy, bo ma problem z kartą pobytu • z policjantem, który pracuje przy śledztwie • z Dominiką Cieślikowską, psycholożką, która w drodze na bazar była świadkiem kłótni poprzedzającej tragedię.
- Zauważyłam kilku mężczyzn o białym i kilku o ciemnym kolorze skóry. Wszyscy krzyczeli. Padały zdania: "Dogadajmy się", "Nie będziemy się dogadywać" - relacjonuje Cieślikowska. - Zajmuję się psychologią międzykulturową, więc przyszło mi do głowy, że zapewne biali mężczyźni odbierają zachowania czarnoskórych jako agresywne. Sposób, w jaki mówią Afrykanie, Europejczykom może wydawać się agresywny. Ale nie sądziłam, że to, co widzę, to groźna sytuacja, minęłam tę grupę. Chwilę potem padł strzał.
Z relacji naszych rozmówców rysuje się następujący przebieg wydarzeń. Nieumundurowani policjanci przyjeżdżają na bazar. Zaczynają kontrolę. Nagle jeden z Nigeryjczyków (nie ten, który później zginął) ucieka. Policjanci doganiają go w tunelu pod torami. Na odsiecz koledze biegną dwaj inni handlarze (wśród nich późniejsza ofiara). Zaczyna się gwałtowna wymiana zdań, której świadkiem była Dominika Cieślikowska. Dlaczego policjanci nie zakuwają uciekiniera w kajdanki? Nie wiadomo. Przekrzykują się, zbierają się gapie. Atmosfera gęstnieje. Być może policjant czuje się coraz bardziej zagrożony. Wyciąga broń, najprawdopodobniej informuje, że będzie zmuszony jej użyć. Wtedy też najprawdopodobniej 36-letni Nigeryjczyk zaczyna się z nim siłować. Próbuje mu odebrać pistolet. Pada strzał.
Policjanci usiłują ratować postrzelonego, ale Nigeryjczyk wykrwawia się. Na policjantów lecą kamienie, krzesła.
Czy tak właśnie było? - Też chciałbym to wiedzieć. Dopóki nie przesłuchamy wszystkich świadków i zatrzymanych, za wcześnie na informacje - ucina prok. Jarosław Onyszczuk, wiceszef Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Późnym wieczorem większości z zatrzymanych postawiono zarzut czynnej napaści na policjantów.
O incydencie wypowiedziało się nigeryjskie MSZ. W oświadczeniu cytowanym przez Associated Press czytamy: "Zabicie bez stwierdzenia winy demonstruje arbitralność części polskiej policji".
Przeczytaj także: Tłum osiłków chciał "odbić" aresztowanego
-
I co dalej?
dzisus
25.05.10, 11:54
czy maja wazne wizy i czy jest w nich mowa o podjeciu zatrudnienia lub samozatrudnienia na terenie RP?Czy maja srodki finansowe na pokrycie kosztow zycia na pol roku w przypadku braku »
-
moment śmierci Nigeryjczyka - VIDEO
3miastoorg
25.05.10, 14:56
cia.bzzz.net/wideo_smierci_na_stadione_video_of_death_at_the_stadium»
-
Dlaczego zginął Nigeryjczyk? Przeczytaj jak to ...
marku66
26.05.10, 15:34
Popieram Tego policjanta.Miejsce murzynów jest w Afryce!»
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy


