Dlaczego zginął Nigeryjczyk? Przeczytaj jak to się stało

Piotr Machajski, współpraca Anna Hucko
25.05.2010 aktualizacja: 2010-08-13 16:38
A A A Drukuj
Zamieszki, zatrzymanie, przesłuchanie w komendzie pod zamieszkach na stadionie, po zastrzeleniu Nigeryjczyka Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Jak to się stało, że w niedzielnym starciu obcokrajowców i policji na bazarze zginął Nigeryjczyk? Prokuratura przesłuchuje świadków i zatrzymanych.
Pewne jest, że 36-letni Max I. zginął od policyjnej kuli. Mniej więcej wiadomo też, co wydarzyło się potem: kilkudziesięciu obcokrajowców handlujących na bazarze przy Dworcu PKS Stadion zaatakowało policjantów, którzy przyjechali na kontrolę. Doszło do bitwy. Spokój przywrócono po godzinie. Zatrzymano 32 mężczyzn: 29 Nigeryjczyków, Kameruńczyka, Gwinejczyka i Hindusa.



Ale co wydarzyło się wcześniej? Dlaczego padł strzał? Policja nie udzielała wczoraj informacji. Prokuratura zdradzała niewiele. - Przy przesłuchaniach od niedzieli pracują wszyscy prokuratorzy, którzy nie mieli pilnych zadań - mówi prok. Renata Mazur.

Trwają dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy ewentualnego przekroczenia uprawnień przez policję i nieumyślnego spowodowania śmierci, drugie - czynnej napaści na policjantów.



Zobacz zdjęcia: Śmierć Nigeryjczyka - więcej pytań niż odpowiedzi



Prokurator zlecił sekcję zwłok zmarłego. Zaraz po tragedii śledczy zabezpieczyli broń policjantów biorących udział w akcji. Sprawdzone będą m.in. magazynki, by określić, kto ile razy strzelał (oprócz śmiertelnego strzału padały też ostrzegawcze). Kluczowa jest ocena broni, z której zginął Nigeryjczyk. Czy padł z niej jeden strzał? Czy wcześniej policjant strzelał w powietrze? Śledczy zapewne zbadają, czy na broni zostały odciski palców lub ślady DNA - to mogłoby potwierdzić lub wykluczyć wersję o próbie odebrania broni.

Policjant, z którego pistoletu padł śmiertelny strzał, to 30-latek, w służbie od czterech lat. Z naszych informacji wynika, że do zespołu zajmującego się przestępczością na bazarze został oddelegowany niedawno. Wczoraj wciąż był w szpitalu (został ranny w starciu). Tam przesłuchiwał go prokurator.

Próbowaliśmy odtworzyć przebieg wydarzeń na bazarze. Rozmawialiśmy z trzema osobami: •  z Nigeryjczykiem, który, jak twierdzi, był świadkiem strzału, ale chce być anonimowy, bo ma problem z kartą pobytu •  z policjantem, który pracuje przy śledztwie •  z Dominiką Cieślikowską, psycholożką, która w drodze na bazar była świadkiem kłótni poprzedzającej tragedię.

- Zauważyłam kilku mężczyzn o białym i kilku o ciemnym kolorze skóry. Wszyscy krzyczeli. Padały zdania: "Dogadajmy się", "Nie będziemy się dogadywać" - relacjonuje Cieślikowska. - Zajmuję się psychologią międzykulturową, więc przyszło mi do głowy, że zapewne biali mężczyźni odbierają zachowania czarnoskórych jako agresywne. Sposób, w jaki mówią Afrykanie, Europejczykom może wydawać się agresywny. Ale nie sądziłam, że to, co widzę, to groźna sytuacja, minęłam tę grupę. Chwilę potem padł strzał.

Z relacji naszych rozmówców rysuje się następujący przebieg wydarzeń. Nieumundurowani policjanci przyjeżdżają na bazar. Zaczynają kontrolę. Nagle jeden z Nigeryjczyków (nie ten, który później zginął) ucieka. Policjanci doganiają go w tunelu pod torami. Na odsiecz koledze biegną dwaj inni handlarze (wśród nich późniejsza ofiara). Zaczyna się gwałtowna wymiana zdań, której świadkiem była Dominika Cieślikowska. Dlaczego policjanci nie zakuwają uciekiniera w kajdanki? Nie wiadomo. Przekrzykują się, zbierają się gapie. Atmosfera gęstnieje. Być może policjant czuje się coraz bardziej zagrożony. Wyciąga broń, najprawdopodobniej informuje, że będzie zmuszony jej użyć. Wtedy też najprawdopodobniej 36-letni Nigeryjczyk zaczyna się z nim siłować. Próbuje mu odebrać pistolet. Pada strzał.

Policjanci usiłują ratować postrzelonego, ale Nigeryjczyk wykrwawia się. Na policjantów lecą kamienie, krzesła.

Czy tak właśnie było? - Też chciałbym to wiedzieć. Dopóki nie przesłuchamy wszystkich świadków i zatrzymanych, za wcześnie na informacje - ucina prok. Jarosław Onyszczuk, wiceszef Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Późnym wieczorem większości z zatrzymanych postawiono zarzut czynnej napaści na policjantów.

O incydencie wypowiedziało się nigeryjskie MSZ. W oświadczeniu cytowanym przez Associated Press czytamy: "Zabicie bez stwierdzenia winy demonstruje arbitralność części polskiej policji".

Przeczytaj także: Tłum osiłków chciał "odbić" aresztowanego



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy