Tłum oskarża policję: macie krew na mundurach

Wojciech Karpieszuk
25.05.2010 aktualizacja: 2010-05-25 00:11
A A A Drukuj
Demonstracja przeciwko działaniom policji Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Pierwsza demonstracja odbyła się już dzień po śmierci Maxwella
  • Demonstracja przeciwko działaniom policji
  • Demonstracja przeciwko działaniom policji
  • Demonstracja przeciwko działaniom policji
- Policja ma krew na rękach! Mordercy! - skandowali demonstranci pod komisariatem przy Grenadierów. - Niech się polska policja wstydzi - krzyczeli Nigeryjczycy
Skrzyknęli się przez internet. Wieczorem około stu młodych ludzi stawiło się przy Dworcu PKS Stadion. Tam, gdzie w niedzielę zginął Nigeryjczyk śmiertelnie raniony policyjną kulą.

Przeczytaj także: Śmierć Nigeryjczyka - więcej pytań niż odpowiedzi



Bębny, gwizdy, skandowanie

Przynieśli bębny i transparenty: "Dość przemocy policyjnej", "Wasz system morduje imigrantów. Policja zabiła 23 maja 2010 roku".

- Policja ściga tych, którzy ciężko harują, by zdobyć środki do życia. Nie ma takiej kategorii jak człowiek nielegalny. Otworzyć granice, zamknąć rządy! - wykrzykiwali przez megafony.

- Nigeryjczycy opowiadają, że już wcześniej byli atakowani przez policjantów. Świadkowie mówią, że zastrzelony nie był tym, który uciekał, że próbował tłumaczyć, stanął w obronie kolegi. Wielu tych ludzi ze Stadionu jest tu legalnie, mają rodziny. Muszą handlować na bazarze, by przeżyć - opowiadał młody mężczyzna. Nie chciał się przedstawić.

Nagle ktoś rzucił: - Idziemy na Grenadierów.

Demonstranci ruszyli ul. Zamoyskiego i Grochowską. Szli ulicą, bili w bębny i gwizdali. Skandowali przez megafon: "Raz, dwa trzy, cztery. Dość rasizmu do cholery", "Dość przemocy policyjnej".

- Policjantom nie jest na rękę, by wyjaśnić tę sprawę. Już jest manipulacja informacją - opowiadał Łukasz Wójcik, jeden z demonstrantów.

- Czy gdyby tam zamiast czarnego Nigeryjczyka był biały warszawiak, to też doszłoby do tej tragedii? - pytała Alina Synokiewicz.

- Nie było żadnej przesłanki do użycia broni - mówiła Amerykanka Laura Akai.

Nigeryjczycy: Nie jesteśmy kryminalistami

Przed komisariatem na Grochowie demonstranci krzyczeli, by uwolnić wszystkich zatrzymanych w niedzielnych zamieszkach. Funkcjonariusze z okien nagrywali pikietę. Po kilkunastu minutach wyszło kilku umundurowanych policjantów. Jeden z nich podszedł do demonstrantów. Pytał, kto jest organizatorem. Usłyszał, że to spontaniczny wiec. Tłum skandował: "Policja ma krew na rękach". Policjanci wrócili na komisariat.

W tłumie pojawili się też Nigeryjczycy. Kilku przemawiało. Mówili, że funkcjonariusz, który śmiertelnie postrzelił ich rodaka, obrażał ich już wcześniej. - Straszył, że zabije - opowiadał jeden z nich.

Inny czarnoskóry mężczyzna: - Nie jesteśmy kryminalistami. Nie handlujemy narkotykami, papierosami, spirytusem. Sprzedajemy najki i adidasy. Podrobione rzeczy są na całym świecie, ale dlaczego strzela się do ludzi za sprzedaż podrobionych rzeczy? Nie poddamy się, chcemy sprawiedliwości. Zginął nasz brat. Pójdziemy do Unii Europejskiej.

Po godzinie przed komisariatem pojawiło się kilkudziesięciu funkcjonariuszy w mundurach i po cywilnemu. Byli policjanci w kaskach. Wokół ulicy zaparkowało kilkadziesiąt radiowozów. Zaczęło się legitymowanie. Ludzie byli spokojni, podawali swoje dokumenty. Po godz. 21 wszyscy się rozeszli.

Żony w prokuraturze

Zatrzymani w niedzielnych zamieszkach byli wczoraj przesłuchiwani w prokuraturze przy Bródnowskiej na Pradze. Na wieści o mężach czekały tam ich żony. - Jestem w ósmym miesiącu ciąży, mam 2,5-letnie dziecko. Drugi dzień próbuję się dowiedzieć, gdzie jest mój mąż. Nie ma żadnej informacji - skarżyła się Agnieszka Alinoch, żona jednego z Nigeryjczyków.

Katarzyna Krukowska, żona innego zatrzymanego, opowiadała, że o godz. 6 rano do domu przyszli policjanci. - Pytali, czy mąż bierze narkotyki, czy mnie bije. Jak czekałyśmy tutaj, policjanci, żartując, nagrywali nas na komórki.

Była tam też żona śmiertelnie postrzelonego Nigeryjczyka z trójką małych dzieci. Tylko najstarszej córce powiedziała, co się stało. - Nikt nie zaoferował mi pomocy. Nawet nie powiedzieli mi, że to mój mąż zginął. Kazali iść do domu - twierdziła.

Zobacz zdjęcia: Walka imigrantów z policją



Podziel się

  • Jak zwykle volim 25.05.10, 11:13

    Jak zwykle. Gdyby to Nigeryjczyk zdołał wyszarpnąć policjantowi broń i go zabił, mielibyśmy policjanta-bohatera, łzawe przemówienia, pośmiertne ordery i demonstracje za uszczelnianiem »

  • Tłum oskarża policję: macie krew na mundurach xpeacockx 25.05.10, 12:29

    Poropnuje tym wszystkim, ktorzy protestowali aby przeniesli sie do wielorasowego panstwa i doswiadczyla rasizmu wobec bialych. Mam dosc bzur wyglasznych przez obronców praw czlowieka. Kiedy »

  • Re: Tłum oskarża policję: macie krew na mundurach aurelw 25.05.10, 19:41

    nic dodać..nic ująć.....»

Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy