W tych barach jadło pół Warszawy

Magdalena Dubrowska
31.07.2010 aktualizacja: 2010-08-01 11:36
A A A Drukuj
Kucharz Nam: nie spodziewałem się, że Polakom tak się tu spodoba Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
  • David Turkestanishvili: Mój bar to eksperyment
Pracowali po 15 godzin dziennie. Przez dziesięć lat, bez weekendów i wakacji. Zupami pho i won ton karmili cały Stadion Dziesięciolecia i pół Warszawy. W sobotę pakują rzeczy, wywożą sprzęty do nowych lokali.
1 sierpnia targowisko przy dworcu Stadion, ostatni ślad po Jarmarku Europa, oficjalnie przestaje istnieć. A wraz z nim alejka barów wietnamskich.

Pho lepsze niż w Wietnamie

Jedni mówili: modna, inni: undergroundowa. Dwa rzędy ponumerowanych bud z blachy i dykty, większość opuszczona. Dziurawe drzwi z pleksi. Trudno określić, kiedy w jednej z tysięcy stadionowych alejek powstało kulinarne zagłębie wietnamskie.

- Ja tu jestem od 10 lat - oblicza Thank, właścicielka baru Pho Toan. Drobna, w czarnej czapce z daszkiem. - Wcześniej był tu bar z kuchnią polską.

Było ich więcej, sądząc po szyldach nad pustymi budami: bar Kowal, bar Michał, Kuchnia Polska - Super Kebab.

Pho oznacza tradycyjny rosół z półsurową wołowiną, zaś Toan to imię przyjaciela i wspólnika Thank. Oboje są zawodowymi kucharzami.

- Kilka osób, które były w Wietnamie, opowiadało, że nigdzie nie trafili na takie pho jak u mnie - cieszy się Thank. - Moi dziadkowie byli kucharzami, gotowanie to moja misja. W Wietnamie też pracowałam w różnych restauracjach.

Nam, zawodowy kucharz, który rezydował w sąsiednim barze, twierdzi, że alejka gastronomiczna istniała od początku Jarmarku Europa, czyli od 1995 r. Sam przyjechał do Polski 12 lat temu, zaczął od sprzedawania ciuchów na Stadionie, a 7 lat temu otworzył własną budkę.

- Zakładałem wtedy, że będę gotował tylko dla Wietnamczyków. Nie spodziewałem się, że Polakom tak się tu spodoba - mówi. Ma 42 lata, wygląda na 20 mniej.

Jego budka nazywa się po prostu Nam Sai Gon, czyli Nam z Sajgonu.

Chińszczyzna tylko dla dresów

Wietnamscy kucharze w sprawie menu po polsku dogadają się bez problemu. Poza tym nie mają czasu na naukę języka. Pracują bez przerwy. Od kiedy prowadzą bary, nie wyjechali na wakacje. Na szczęście mamy tłumacza. To Nam Le Tuan, człowiek, który odkrył wietnamskie bary dla warszawiaków.

- Zaczęło się ponad trzy lata temu. Chciałem pokazać znajomym prawdziwą wietnamską kuchnię, bo to, co serwują tzw. "chińczyki", czyli bary w mieście, jest śmieszne i niedobre. Kurczak w pięciu smakach? W Wietnamie w restauracji nikt tego nie zrozumie - przekonuje. Ma 27 lat. Urodził się w wietnamskim mieście Hajfong, jako dziesięciolatek wyjechał z rodzicami i bratem do Gdańska. Rodzina wróciła do Wietnamu. Nam przeprowadził się do Warszawy.

- Znajomy prowadził bar na Stadionie, ale nie mogliśmy go znaleźć. Zabłądziliśmy tutaj - ciągnie opowieść. Potem wpadał w każdą niedzielę. Przyprowadzał znajomych, a ci swoich. W szczytowym momencie przy stoliku Nama siedziało 40 osób.

- Teraz na 10 zup won ton 6 zjadają Polacy - szacuje Nam-kucharz. Potwierdza, że jedzenie w barach w mieście nie ma wiele wspólnego z kuchnią wietnamską.

- Spolszczają ją. Zamiast naszych, używają polskich przypraw. Smak jest ostry, wyrazisty, a tradycyjna kuchnia powinna być delikatna - ocenia.

- Kto teraz chodzi na "chińszczyznę"? Dresy! - dorzuca Nam-tłumacz.

Szpinak wodny po swojemu

O swoim przyjeździe do Polski i początkach tutaj Wietnamczycy nie chcą opowiadać. Większość tych, którzy decydują się na emigrację, ma już w Polsce kogoś z rodziny. A przynajmniej kontakt do znajomych, np. z tej samej wsi czy miasta.

W czasach świetności Stadionu właśnie tu kierowali się nowo przybyli. W alejce gastronomicznej na ścianach nieczynnych bud wciąż wiszą setki ogłoszeń po wietnamsku: wynajmę boks handlowy, dam pracę, sprzedam toyotę, usunę karaluchy (ogłoszenie opatrzone sugestywną ryciną).

Podziel się

  • W tych barach jadło pół Warszawy. Jutro zamykają snowbird1 01.08.10, 00:45

    jak to mozliwe,zeby bazaru nie wpisanodo rejestru zabytkow. gdzie sa obroncytak unikalnej, wielokulturowej sztukiarchitektonicznej. co za strata !Panie konserwatorze, spi Pan?»

  • Dawny Stadion X-Lecia popisuarka 01.08.10, 10:56

    Zostal spaskudzony ochydnymi budami, gdy Polska w roku 1990 stala sie krajem III swiata, "dzieki" reformom Balcerowicza. Wstyd za to, co w latach 1990-2000 zrobiono z Polska i Warszawa... »

  • szkoda gelbigel 02.08.10, 15:02

    że nigdy o tym miejscu nie wiedziałem... Prawdziwa wietnamska/hinduska kuchnia to rarytas »

Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy