Na osiedlowym boisku grali (w) Chopina
31.08.2010
aktualizacja: 2010-08-31 22:34
- Nieczęsto się zdarza, żeby ci cała filharmonia na osiedlu zaiwaniała, nie? - mówił mieszkaniec bloków przy Łukowskiej.
ZOBACZ TAKŻE
- W Warszawie można obejrzeć bezcenne rękopisy Chopina (25-09-10, 06:00)
- Chopin gra obrońcom krzyża. I na nerwach mieszkańców (25-08-10, 08:00)
- Szpecą kamienicę na Saskiej Kępie. Znowu nadbudówka (23-09-10, 10:00)
- Spacer z Chopinem dotarł do obrońców krzyża (05-09-10, 16:09)
- Centrum Chopinowskie zalane wodą, przeciekają dachy (04-09-10, 13:00)
- Praga Południe: zagrają Chopina na boisku (31-08-10, 11:00)
- Wyprawa w czasy Chopina (04-09-10, 09:00)
Betonowe boisko do kosza na warszawskim blokowisku. Deszcz siąpi. Wieczór, a ich kilkudziesięciu. Rety, i wszyscy ubrani na czarno. Wiać? Lepiej usiąść i posłuchać.
Nie wielkiej scenie, wśród praskich bloków i betonowych ławek, pianista Krzysztof Jabłoński i Orkiestra Akademii Beethovenowskiej pod dyrekcją Michała Dworzyńskiego zagrali wczoraj kolejny koncert w ramach "Chopinomanii" - akcji Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena. Wcześniej podobny odbył się w obserwatorium astronomicznym UJ w Krakowie. Jutro muzycy zagrają na sopockim molo.
Martyna Słodkowska, organizatorka: - Ideą koncertów było to, by odbyły się w przestrzeni publicznej. Że z Chopinem można wyjść do ludzi. Liczymy, że mimo fatalnej pogody przyjdą także ludzie z osiedla. Że będą słuchać koncertu z okien.
O 19 zabrzmiał gong i w miejscu, gdzie zazwyczaj dzieciaki grają w kosza, tym razem zagrano co innego - dwa koncerty fortepianowe: e-moll op. 11 nr 1 i f-moll op. 21. Jedynym przeciwnikiem był bezlitośnie siąpiący deszcz. Widownia i tak dopisała - koncertu słuchano w przeciwdeszczowych płaszczach, z parasolkami w rękach albo zupełnie bez niczego, przesiąknięci do suchej nitki. Z okien bloków otaczających scenę wyglądali ludzie.
- Oj, ja mogłabym i w śniegu, i w grad Chopina słuchać. I w wichurę też. Tak lubię! Bo to jest muzyka nie tylko dla ucha, ale też dla duszy. Pan pianista uderza o klawisze, a mi się dusza cieszy, smuci, tęskni, rośnie - zapewniała pani Anna, która wysłuchać koncertu przyjechała z Saskiej Kępy.
- A panu się podoba? - pytam pana Kazimierza z Łukowskiej, który właśnie usiłuje wcisnąć się w rozdawany przez organizatorów przeciwdeszczowy płaszczyk.
- Ja to na co dzień czego innego słucham. Żeby jaki tekst też był. Wtedy można razem pośpiewać. No, ale nieczęsto się zdarza, żeby ci cała filharmonia na osiedlu zaiwaniała, nie? To ostatecznie może być i ten Chopin.
Nie wielkiej scenie, wśród praskich bloków i betonowych ławek, pianista Krzysztof Jabłoński i Orkiestra Akademii Beethovenowskiej pod dyrekcją Michała Dworzyńskiego zagrali wczoraj kolejny koncert w ramach "Chopinomanii" - akcji Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena. Wcześniej podobny odbył się w obserwatorium astronomicznym UJ w Krakowie. Jutro muzycy zagrają na sopockim molo.
Martyna Słodkowska, organizatorka: - Ideą koncertów było to, by odbyły się w przestrzeni publicznej. Że z Chopinem można wyjść do ludzi. Liczymy, że mimo fatalnej pogody przyjdą także ludzie z osiedla. Że będą słuchać koncertu z okien.
O 19 zabrzmiał gong i w miejscu, gdzie zazwyczaj dzieciaki grają w kosza, tym razem zagrano co innego - dwa koncerty fortepianowe: e-moll op. 11 nr 1 i f-moll op. 21. Jedynym przeciwnikiem był bezlitośnie siąpiący deszcz. Widownia i tak dopisała - koncertu słuchano w przeciwdeszczowych płaszczach, z parasolkami w rękach albo zupełnie bez niczego, przesiąknięci do suchej nitki. Z okien bloków otaczających scenę wyglądali ludzie.
- Oj, ja mogłabym i w śniegu, i w grad Chopina słuchać. I w wichurę też. Tak lubię! Bo to jest muzyka nie tylko dla ucha, ale też dla duszy. Pan pianista uderza o klawisze, a mi się dusza cieszy, smuci, tęskni, rośnie - zapewniała pani Anna, która wysłuchać koncertu przyjechała z Saskiej Kępy.
- A panu się podoba? - pytam pana Kazimierza z Łukowskiej, który właśnie usiłuje wcisnąć się w rozdawany przez organizatorów przeciwdeszczowy płaszczyk.
- Ja to na co dzień czego innego słucham. Żeby jaki tekst też był. Wtedy można razem pośpiewać. No, ale nieczęsto się zdarza, żeby ci cała filharmonia na osiedlu zaiwaniała, nie? To ostatecznie może być i ten Chopin.
-
Na osiedlowym boisku grali (w) Chopina
e._
01.09.10, 08:28
Po pierwsze nie siąpiło, ale lało równo i zacinało z mocnym wiatrem. Po drugie szkoda, że autor popisuje się erudycją okładkową, a skoro się o czymś pisze wypadałoby tam być, a nie tylko »
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy






