Mieszkańcy Saskiej Kępy ratują zdewastowany zabytek
21.05.2011
aktualizacja: 2011-05-20 21:27
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja
Kto chce uratować zabytek, ma dziś taką szansę. Mieszkańcy Saskiej Kępy zbierają pieniądze na ocalenie zdewastowanej płaskorzeźby "Plon" z elewacji domu przy Zwycięzców 11. Liczy się każda złotówka wrzucona do puszki.
Kwesta na rzecz płaskorzeźby "Plon" z elewacji domu przy Zwycięzców 11 zacznie się o 14. Będzie częścią obchodzonego w sobotę Święta Saskiej Kępy. Wolontariusze z puszkami wyjdą na ulice i przez pięć godzin prosić będą przechodniów o datki. Zaplanowano też dwie stacjonarne skarbonki: przed "Plonem" u zbiegu Zwycięzców i Katowickiej oraz w Kępa Cafe przy Finlandzkiej 12a.
- Liczymy na życzliwość warszawiaków, szukamy również sponsorów - mówi graficzka Ewa Brykowska, mieszkanka Saskiej Kępy i inicjatorka społecznej akcji na rzecz ocalenia płaskorzeźby.
Bez głowy i baranka
Wykonany z zaprawy cementowej "Plon" powstał w 1947 r. jako jedna z rzeźb, którymi tuż po wojnie ozdobiono 250-metrowy fragment ulicy Katowickiej - między Zwycięzców a Obrońców. Pracami kierował mieszkający tu wybitny architekt Bohdan Lachert. Sprzed "burżuazyjnych" willi z lat 30. usunięto wtedy ogrodzenia, by stworzyć "demokratyczną przestrzeń" do spacerów i wypoczynku. Poza rzeźbami pojawiły się tu ławki na kamiennych postumentach i ażurowe murki. Do dziś nie pozostało z nich prawie nic. Jakimś cudem przetrwał "Plon" przytwierdzony do obłożonego klinkierem narożnika przedwojennej kamienicy. Jest dziełem Jerzego Jarnuszkiewicza, twórcy m.in. płaskorzeźb przy schodach ruchomych Trasy W-Z i pomnika Małego Powstańca przy murach Starego Miasta. Przedstawia dwie kobiety i chłopca pod rozłożystą jabłonią. Jedna z niewiast niesie na głowie kosz wypełniony jabłkami, druga trzyma pęk kłosów, malec zaś dźwiga rybę. Kompozycja z biegiem lat popękała, część z niej odpadła od ściany. Z wizerunku chłopca pozostał korpus bez głowy, ręki i nogi. Zniknął też znajdujący się u dołu płaskorzeźby baranek.
- Doskonale pamiętam baranka z dzieciństwa. Codziennie koło niego przechodziłam - mówi Ewa Brykowska.
Na liście rezerwowej
Zainicjowana przez nią akcja ratowania "Plonu" nabrała tempa w zeszłym roku. Poparli ją lokalni społecznicy z stowarzyszenia ŁADna Kępa oraz Fundacji Działań Kulturalnych i Społecznych Kępa Cafe. W listopadzie przed płaskorzeźbą odbył się happening artystyczny. W styczniu na wniosek wspólnoty mieszkańców domu przy Zwycięzców 11 wojewódzki konserwator zabytków wpisał dzieło Jarnuszkiewicza do rejestru. Uznanie "Plonu" za zabytek otworzyło możliwość ubiegania się o dotację miasta na remont rzeźby. Wspólnota wystąpiła o nią w ostatniej chwili, bo termin składania wniosków mijał 31 stycznia. Rozdzielający fundusze stołeczny konserwator zabytków na razie umieścił "Plon" na liście rezerwowej, bo wniosek był niekompletny. Na jego uzupełnienie wspólnota ma czas do najbliższego piątku. Jeśli to zrobi w terminie, na remont płaskorzeźby może dostać dotację w wysokości 30 tys. zł (koszt prac przy "Plonie" stołeczny konserwator wycenił na 40 tys. zł).
- To wystarczy tylko na konserwację zachowawczą tego, co jest, bez odtworzenia brakujących fragmentów i bez oczyszczenia ściany, do której przytwierdzona jest rzeźba - tłumaczy Ewa Brykowska.
Zgodnie z wykonaną na zlecenie wspólnoty najnowszą wyceną pełna konserwacja i rekonstrukcja "Plonu" wraz z oczyszczeniem ściany kosztować ma 49 tys. zł. Jeśli więc miasto przyzna zapowiadaną dotację, do uzupełnienia pozostanie 19 tys. zł. Choć udział miasta w tym przedsięwzięciu - jak nas wczoraj poinformowała Katarzyna Miłko z biura stołecznego konserwatora - może się jeszcze zwiększyć.
Obrońcy rzeźby Jarnuszkiewicza nie ograniczają się dziś do kwestowania. Od 14 do 19 zapraszają na zorganizowaną obok "Plonu" wystawę o działających na Saskiej Kępie architektach i rzeźbiarzach, a przy okazji na kawę i herbatę. O 17 rozpocznie się tu dyskusja z udziałem historyczek sztuki Hanny Faryny-Paszkiewicz i Anny Rudzkiej.
- Liczymy na życzliwość warszawiaków, szukamy również sponsorów - mówi graficzka Ewa Brykowska, mieszkanka Saskiej Kępy i inicjatorka społecznej akcji na rzecz ocalenia płaskorzeźby.
Bez głowy i baranka
Wykonany z zaprawy cementowej "Plon" powstał w 1947 r. jako jedna z rzeźb, którymi tuż po wojnie ozdobiono 250-metrowy fragment ulicy Katowickiej - między Zwycięzców a Obrońców. Pracami kierował mieszkający tu wybitny architekt Bohdan Lachert. Sprzed "burżuazyjnych" willi z lat 30. usunięto wtedy ogrodzenia, by stworzyć "demokratyczną przestrzeń" do spacerów i wypoczynku. Poza rzeźbami pojawiły się tu ławki na kamiennych postumentach i ażurowe murki. Do dziś nie pozostało z nich prawie nic. Jakimś cudem przetrwał "Plon" przytwierdzony do obłożonego klinkierem narożnika przedwojennej kamienicy. Jest dziełem Jerzego Jarnuszkiewicza, twórcy m.in. płaskorzeźb przy schodach ruchomych Trasy W-Z i pomnika Małego Powstańca przy murach Starego Miasta. Przedstawia dwie kobiety i chłopca pod rozłożystą jabłonią. Jedna z niewiast niesie na głowie kosz wypełniony jabłkami, druga trzyma pęk kłosów, malec zaś dźwiga rybę. Kompozycja z biegiem lat popękała, część z niej odpadła od ściany. Z wizerunku chłopca pozostał korpus bez głowy, ręki i nogi. Zniknął też znajdujący się u dołu płaskorzeźby baranek.
- Doskonale pamiętam baranka z dzieciństwa. Codziennie koło niego przechodziłam - mówi Ewa Brykowska.
Na liście rezerwowej
Zainicjowana przez nią akcja ratowania "Plonu" nabrała tempa w zeszłym roku. Poparli ją lokalni społecznicy z stowarzyszenia ŁADna Kępa oraz Fundacji Działań Kulturalnych i Społecznych Kępa Cafe. W listopadzie przed płaskorzeźbą odbył się happening artystyczny. W styczniu na wniosek wspólnoty mieszkańców domu przy Zwycięzców 11 wojewódzki konserwator zabytków wpisał dzieło Jarnuszkiewicza do rejestru. Uznanie "Plonu" za zabytek otworzyło możliwość ubiegania się o dotację miasta na remont rzeźby. Wspólnota wystąpiła o nią w ostatniej chwili, bo termin składania wniosków mijał 31 stycznia. Rozdzielający fundusze stołeczny konserwator zabytków na razie umieścił "Plon" na liście rezerwowej, bo wniosek był niekompletny. Na jego uzupełnienie wspólnota ma czas do najbliższego piątku. Jeśli to zrobi w terminie, na remont płaskorzeźby może dostać dotację w wysokości 30 tys. zł (koszt prac przy "Plonie" stołeczny konserwator wycenił na 40 tys. zł).
- To wystarczy tylko na konserwację zachowawczą tego, co jest, bez odtworzenia brakujących fragmentów i bez oczyszczenia ściany, do której przytwierdzona jest rzeźba - tłumaczy Ewa Brykowska.
Zgodnie z wykonaną na zlecenie wspólnoty najnowszą wyceną pełna konserwacja i rekonstrukcja "Plonu" wraz z oczyszczeniem ściany kosztować ma 49 tys. zł. Jeśli więc miasto przyzna zapowiadaną dotację, do uzupełnienia pozostanie 19 tys. zł. Choć udział miasta w tym przedsięwzięciu - jak nas wczoraj poinformowała Katarzyna Miłko z biura stołecznego konserwatora - może się jeszcze zwiększyć.
Obrońcy rzeźby Jarnuszkiewicza nie ograniczają się dziś do kwestowania. Od 14 do 19 zapraszają na zorganizowaną obok "Plonu" wystawę o działających na Saskiej Kępie architektach i rzeźbiarzach, a przy okazji na kawę i herbatę. O 17 rozpocznie się tu dyskusja z udziałem historyczek sztuki Hanny Faryny-Paszkiewicz i Anny Rudzkiej.
Najnowsze wiadomości z Pragi Południe
Najnowsze wiadomości z Warszawy


