Szkolne boiska w centrum idą w prywatne ręce. Zabudują?
27.01.2012
aktualizacja: 2012-01-26 21:02
Fot. przysłała Marek Matczak
Reprywatyzacja zdobywa kolejny bastion w Warszawie: rośnie lista budynków i działek zajmowanych przez samorządowe szkoły i przedszkola, do których prawa roszczą sobie przedwojenni właściciele
ZOBACZ TAKŻE
- Zamkną przedszkole olimpijczyków? Bo się nie opłaca (21-02-12, 11:00)
- Miasto oddało kawał Ogrodu Saskiego dawnym właścicielom (07-02-12, 09:00)
- Po cichu likwidują szkoły. Po co robić konsultacje? (17-12-11, 07:00)
- Fabryka miała tętnić życiem. Są roszczenia, stoi pusta (07-09-11, 11:00)
I - co podkreśla Marcin Bajko, dyrektor miejskiego biura nieruchomościami - są to zabiegi skuteczne. - Publiczny charakter działalności w tego typu miejscach nie ma znaczenia. Prawnie są to nieruchomości odebrane dekretem Bieruta - mówi.
Problem ujawniła Beata Marczak-Wacławek z miejskiej pracowni planowania. Kilka dni temu prezentowała projekt planu Powiśla Południowego. Radni i mieszkańcy dopytywali o przyszłość parkowej nieruchomości wzdłuż ul. Szarej. Tzw. jordanek z boiskiem oraz plac zabaw przedszkola po skupieniu roszczeń przejął deweloper Szara Invest. - Ten zwrot to drobiazg - stwierdziła Beata Marczak-Wacławek. - Mamy roszczenia pod niemal wszystkimi szkołami w Śródmieściu.
Nic oświaty nie chroni
Jak mówi Bajko, przy braku ustawy reprywatyzacyjnej, gwarancją zachowania oświatowego status quo nieruchomości mogłyby być szczegółowe zapisy w planach zagospodarowania przestrzennego. - Kłopot w tym, że takich planów jest niewiele - podkreśla.
W Warszawie nie ma więc znaczenia, czy wniosek o zwrot dotyczy boiska, szkoły, przedszkola, czy gmachu gimnazjum. Scenariusz jest standardowy: przedwojenny właściciel doprowadza do administracyjnego unieważnienia bezprawnej decyzji z lat 40., którą odebrano mu nieruchomość, i w ratuszu upomina się o majątek.
Gdy Hanna Gronkiewicz-Waltz podpisze decyzję o zwrocie, warszawskim włodarzom pozostaje usiąść do stołu negocjacyjnego i wyłożyć pieniądze na wykup nieruchomości. Mogą też płacić czynsz podyktowany przez prywatnego właściciela albo przeprowadzić uczniów.
Znak rozpoznawczy: stare boisko
Urbanistka z miejskiej pracowni planowania, mówiąc kilka dni temu o naszpikowanym roszczeniami Śródmieściu, przesadziła, ale tylko trochę. Wedle szacunków skala "oświatowych roszczeń" rośnie. Dziś urzędnicy mówią o dziesiątkach milionów złotych zamrożonych pod szkołami, boiskami etc. Dyrektor Bajko informuje, że najpoważniej to wygląda w Śródmieściu, na Mokotowie i Pradze-Północ.
- W Śródmieściu są roszczenia do kilkunastu szkolnych gruntów - precyzuje radny Marcin Rzońca (Ruch Palikota). Wszystkich adresów nie poda z pamięci, ale podpowiada, że może w prosty sposób sprawdzić, gdzie są roszczenia. Znakiem rozpoznawczym jest "stare, niewyremontowane boisko przyszkolne, jak np. przy ul. Ciasnej czy Niecałej". Tego typu miejsca są nietykalne, samorząd nie ma prawa inwestować w nieruchomości z niewyjaśnionym stanem prawnym.
- Dotąd nie oddawaliśmy budynków szkolnych, co najwyżej fragmenty boiska czy placu zabaw, jak np. przy Szarej. I mam nadzieję, na Boga, że tak zostanie - wzdycha Rzońca.
Mówi, że wizja szkół ogołoconych z boisk, bo to zwykle duże działki, idealne pod nowe domy, "jest katastroficzna". W 2011 r. kawałek gruntu przy Świętokrzyskiej 18a, na którym było boisko Gimnazjum im. Marii Skłodowskiej-Curie, przejął prywatny właściciel. - Na tym, co zostało, urządzimy nowe - pociesza Urszula Majewska, rzeczniczka Śródmieścia.
Zdradza, że pojawiły się też roszczenia do odnowionego boiska przy liceum Zamoyskiego od strony Foksal. To jednak nietypowe, bo tu właściciel zgłosił się już po remoncie. Ta lokalizacja jest szczególnie cenna. Obok, w luksusowym domu w miejscu kina Skarpa, cena 1 m kw. to ok. 25 tys. zł.
Kolejny adres: Klonowa 16. Tu właściciel domaga się zwrotu działki pod częścią gimnazjum. Rzecznik Majewska pociesza: to wyjątek. Właściciele walczą raczej o place zabaw i boiska.
Kilka milionów za przedszkole
Nie lepiej sytuacja ma się na Mokotowie. - Na 108 placówek oświatowych blisko jedna trzecia stoi na działkach z roszczeniami - podaje wiceburmistrz Piotr Boresowicz (SLD).
Ostatnio Mokotów zapłacił kilka milionów złotych za grunt pod przedszkolem i gimnazjum przy Tynieckiej, które tym sposobem dzielnicy udało się zachować.
Inne zobowiązania to czynsze np. dla właściciela prywatnej części gruntu, na którym stoi liceum Królowej Jadwigi, czy rodziny byłego ambasadora PRL w Japonii, która odzyskała willę, w której jest przedszkole.
Podobnie jak w Śródmieściu, i tu roszczenia blokują inwestycje. Budynków na spornych gruntach Mokotów nie remontuje. - Na przykład przy Piaseczyńskiej przez roszczenia nie możemy wybudować hali dla szkół sportowych. Młodzież musi ćwiczyć na Warszawiance - opowiada Boresowicz. Inna historia. - Mieliśmy w planach nowe boisko przy szkole przy Gruszczyńskiego, na terenie objętym programem rewitalizacji społecznej, ale ujawnił się przedwojenny właściciel - wylicza.
Kolejny przykład to boisko na ul. Bokserskiej. Wprawdzie powstało, ale skromniejsze, niż planowała dzielnica, bo okazało się, że roszczenia idą w poprzek działki i budynku szkoły.
Problem ujawniła Beata Marczak-Wacławek z miejskiej pracowni planowania. Kilka dni temu prezentowała projekt planu Powiśla Południowego. Radni i mieszkańcy dopytywali o przyszłość parkowej nieruchomości wzdłuż ul. Szarej. Tzw. jordanek z boiskiem oraz plac zabaw przedszkola po skupieniu roszczeń przejął deweloper Szara Invest. - Ten zwrot to drobiazg - stwierdziła Beata Marczak-Wacławek. - Mamy roszczenia pod niemal wszystkimi szkołami w Śródmieściu.
Nic oświaty nie chroni
Jak mówi Bajko, przy braku ustawy reprywatyzacyjnej, gwarancją zachowania oświatowego status quo nieruchomości mogłyby być szczegółowe zapisy w planach zagospodarowania przestrzennego. - Kłopot w tym, że takich planów jest niewiele - podkreśla.
W Warszawie nie ma więc znaczenia, czy wniosek o zwrot dotyczy boiska, szkoły, przedszkola, czy gmachu gimnazjum. Scenariusz jest standardowy: przedwojenny właściciel doprowadza do administracyjnego unieważnienia bezprawnej decyzji z lat 40., którą odebrano mu nieruchomość, i w ratuszu upomina się o majątek.
Gdy Hanna Gronkiewicz-Waltz podpisze decyzję o zwrocie, warszawskim włodarzom pozostaje usiąść do stołu negocjacyjnego i wyłożyć pieniądze na wykup nieruchomości. Mogą też płacić czynsz podyktowany przez prywatnego właściciela albo przeprowadzić uczniów.
Znak rozpoznawczy: stare boisko
Urbanistka z miejskiej pracowni planowania, mówiąc kilka dni temu o naszpikowanym roszczeniami Śródmieściu, przesadziła, ale tylko trochę. Wedle szacunków skala "oświatowych roszczeń" rośnie. Dziś urzędnicy mówią o dziesiątkach milionów złotych zamrożonych pod szkołami, boiskami etc. Dyrektor Bajko informuje, że najpoważniej to wygląda w Śródmieściu, na Mokotowie i Pradze-Północ.
- W Śródmieściu są roszczenia do kilkunastu szkolnych gruntów - precyzuje radny Marcin Rzońca (Ruch Palikota). Wszystkich adresów nie poda z pamięci, ale podpowiada, że może w prosty sposób sprawdzić, gdzie są roszczenia. Znakiem rozpoznawczym jest "stare, niewyremontowane boisko przyszkolne, jak np. przy ul. Ciasnej czy Niecałej". Tego typu miejsca są nietykalne, samorząd nie ma prawa inwestować w nieruchomości z niewyjaśnionym stanem prawnym.
- Dotąd nie oddawaliśmy budynków szkolnych, co najwyżej fragmenty boiska czy placu zabaw, jak np. przy Szarej. I mam nadzieję, na Boga, że tak zostanie - wzdycha Rzońca.
Mówi, że wizja szkół ogołoconych z boisk, bo to zwykle duże działki, idealne pod nowe domy, "jest katastroficzna". W 2011 r. kawałek gruntu przy Świętokrzyskiej 18a, na którym było boisko Gimnazjum im. Marii Skłodowskiej-Curie, przejął prywatny właściciel. - Na tym, co zostało, urządzimy nowe - pociesza Urszula Majewska, rzeczniczka Śródmieścia.
Zdradza, że pojawiły się też roszczenia do odnowionego boiska przy liceum Zamoyskiego od strony Foksal. To jednak nietypowe, bo tu właściciel zgłosił się już po remoncie. Ta lokalizacja jest szczególnie cenna. Obok, w luksusowym domu w miejscu kina Skarpa, cena 1 m kw. to ok. 25 tys. zł.
Kolejny adres: Klonowa 16. Tu właściciel domaga się zwrotu działki pod częścią gimnazjum. Rzecznik Majewska pociesza: to wyjątek. Właściciele walczą raczej o place zabaw i boiska.
Kilka milionów za przedszkole
Nie lepiej sytuacja ma się na Mokotowie. - Na 108 placówek oświatowych blisko jedna trzecia stoi na działkach z roszczeniami - podaje wiceburmistrz Piotr Boresowicz (SLD).
Ostatnio Mokotów zapłacił kilka milionów złotych za grunt pod przedszkolem i gimnazjum przy Tynieckiej, które tym sposobem dzielnicy udało się zachować.
Inne zobowiązania to czynsze np. dla właściciela prywatnej części gruntu, na którym stoi liceum Królowej Jadwigi, czy rodziny byłego ambasadora PRL w Japonii, która odzyskała willę, w której jest przedszkole.
Podobnie jak w Śródmieściu, i tu roszczenia blokują inwestycje. Budynków na spornych gruntach Mokotów nie remontuje. - Na przykład przy Piaseczyńskiej przez roszczenia nie możemy wybudować hali dla szkół sportowych. Młodzież musi ćwiczyć na Warszawiance - opowiada Boresowicz. Inna historia. - Mieliśmy w planach nowe boisko przy szkole przy Gruszczyńskiego, na terenie objętym programem rewitalizacji społecznej, ale ujawnił się przedwojenny właściciel - wylicza.
Kolejny przykład to boisko na ul. Bokserskiej. Wprawdzie powstało, ale skromniejsze, niż planowała dzielnica, bo okazało się, że roszczenia idą w poprzek działki i budynku szkoły.
-
Ukradłem 10 portfeli i nie mam z czego oddać
three-gun-max
27.01.12, 15:43
Sorry :(»
-
Re: Szkolne boiska w centrum idą w prywatne ręce.
znj2
27.01.12, 16:37
Głupi nie powinien mieć niczego! Najbardziej skuteczni w "odbieraniu" są "bracia w wierze". Zresztą, po co szkoły i przedszkola? Wystarczy, że Polak będzie liczył do 100! Do urn!»
-
Idą w prywatne ręce.
pumpernik
27.01.12, 18:02
Łatwo zgadnąć, że taka "reprywatyzacja" odbywa się "na bazie i po linii", a władze miasta nie przykładają się do bronienia swojej własności.»
Najnowsze wiadomości z Pragi Północ
Najnowsze wiadomości z Warszawy


