Biznesmen Tadeusz Szewczyk straci mandat w Radzie Pragi

Jan Fusiecki
03.02.2010 aktualizacja: 2010-02-02 19:47
A A A Drukuj
Tadeusz Szewczyk Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Praski radny Tadeusz Szewczyk łamie bezpardonowo samorządowe przepisy, ale wyrzucić z rady się go nie dało. Teraz rządząca Warszawą koalicja ma plan, który reklamuje jako skuteczny. - Niech tylko pojawi się na obradach - odgrażają się prascy radni PO i SLD.
SERWISY
Tadeusz Szewczyk, radny Pragi-Północ, to jeden z najoryginalniejszych warszawskich radnych. W przeszłości współtworzył AWS. W ostatnich wyborach samorządowych w 2006 r. zdobył mandat z listy Praskiej Wspólnoty Samorządowej. Cieszy się opinią człowieka zamożnego i wpływowego - od lat prowadzi rodzinną firmę zajmującą się sprzedażą i naprawą samochodów.

Tadeusz, uważaj

Dał się też poznać jako działacz otwarcie lekceważący prawo. Jest bodaj jedynym warszawskim radnym, który od momentu wyborów nie składa ogólnodostępnych oświadczeń majątkowych. Ujawnianie dochodów, posiadanych nieruchomości i zaciągniętych kredytów to jeden z fundamentów ustawy samorządowej. Dzięki niemu wszyscy mogą się dowiedzieć, czy lokalny polityk nie bogaci się kosztem dobra wspólnego.

- To głupie prawo. Gdybym ujawnił swój majątek, nie czułbym się bezpiecznie - mówi Tadeusz Szewczyk. Przyznaje, że na Pradze uchodzi za majętnego. A startując w wyborach, musiał wiedzieć, że przepisy zobowiążą go do ujawnienia stanu posiadania.

- Jednak kiedyś jeden z praskich policjantów w nieoficjalnej rozmowie powiedział mi: "Tadeusz, jeśli powiesz, co masz, nie będę w stanie zapewnić ci bezpieczeństwa" - wspomina Szewczyk.

Kolejny fundamentalny przepis ustawy samorządowej zabrania radnym prowadzenia działalności gospodarczej na mieniu miasta. Chodzi o to, aby mający dostęp do informacji i kontrolujący zarząd miasta włodarze nie wykorzystywali swojej pozycji politycznej do celów prywatnych.

Tymczasem spółka Tadeusza Szewczyka użytkuje w Warszawie pięć działek, z których dwie należą do miasta. Przepisy są w takich wypadkach bezwzględne: za niezłożenie oświadczenia majątkowego lub prowadzenie działalności gospodarczej na mieniu radny powinien stracić miejsce w radzie.

Bo rada mi zbrzydła

Szewczyka wyrzucić się jednak nie udało. Z rady próbował go usunąć jeszcze w 2007 r. ówczesny pisowski wojewoda Jacek Sasin. Od jego tzw. decyzji nadzorczej Szewczyk odwołał się do sądu administracyjnego i wygrał. Sąd zajął stanowisko, że radny dzielnicy to nie to samo co radny dzielnicy czy gminy. To urząd prezydenta Warszawy, a nie władze warszawskich dzielnic, decydował o dzierżawie i sprzedaży nieruchomości. Szewczyk nie znalazł się więc w opinii sądu w sytuacji konfliktu interesów.

- Ale teraz to się zmieniło. Weszły w życie tzw. ustawy kompetencyjne, które dały władzom dzielnic prawo do decydowania o nieruchomościach - mówi Ireneusz Tondera (SLD), wiceszef rady Pragi-Północ. Poza tym, jak mówią prascy radni PO, Szewczyk powinien stracić mandat z powodu ciągłego uchylania się od złożenia oświadczeń majątkowych.

Dlatego rządząca tą dzielnicą koalicja PO-SLD opracowała strategię, która doprowadzi do wyrzucenia Szewczyka z rady Pragi-Północ. Gdy pojawi się na sesji, rada Pragi- Północ ma w ekspresowym trybie przegłosować wniosek o jego odwołanie.

Tadeusz Szewczyk na obrady rady się jednak nie wybiera. - Bo czuję do niej obrzydzenie. Platforma kupuje głosy, rozdając stanowiska w zależnych od niej urzędach. Przez nieudolność na Pradze kwitnie pijaństwo, bezrobocie, prostytucja. A mandatu się nie zrzeknę, bo ludzie mnie wybrali - mówi Szewczyk.

- Jeśli radny Szewczyk nie będzie przychodził na sesję, wyślemy mu oficjalne wezwanie. A gdy to nie pomoże, odwołamy go pod jego nieobecność - zapowiada Elżbieta Kowalska-Kobus (PO), szefowa rady Pragi-Północ.

Przeczytaj także: Czym był "byt, który przejadał pieniądze"?



Żoliborz

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Pragi Północ
Najnowsze wiadomości z Warszawy