PiS chce wysadzić w powietrze pomnik "czterech śpiących"

Jan Fusiecki
27.02.2010 aktualizacja: 2010-08-12 12:04
A A A Drukuj
Pomnik Czterech Śpiących i praska cerkiew Fot. Albert Zawada / AG
Czterech śpiących żołnierzy na pomniku Braterstwa Broni w pobliżu warszawskiego Dworca Wileńskiego nie zazna spokoju. - Miasto chce go przesunąć pod cerkiew. Pomnik bolszewizmu zasłoni świątynię! - alarmuje Maciej Maciejowski, radny PiS.
SONDAŻ
Pomnik czterech śpiących powinien zostać

wysadzony w powietrze
przeniesiony w pobliże cerkwi
na swoim miejscu
przeniesiony w inne miejsce

Jesienią pl. Wileński zamieni się w plac budowy drugiej linii metra. Pierwszy powojenny pomnik Warszawy trzeba będzie usunąć, by umożliwić wznoszenie jednej ze stacji. Nie ma szans, by wrócił na stare miejsce, bo w tym miejscu projektanci przewidują przystanki tramwajowe.

Zawiniła Wielka Trójka

„To niepowtarzalna okazja na przywrócenie temu miejscu charakteru prawdziwego placu miejskiego - pisze w oficjalnym zapytaniu do prezydent Warszawy radny Maciej Maciejowski. - Jednocześnie plan przesunięcia pomnika »czterech śpiących « w pobliże cerkwi uważam za mocno nieprzemyślany ze względów estetyczno-religijnych. Uprzejmie proszę o rozważenie wysadzenia tego reliktu słusznie minionej epoki w powietrze”.

O jakie względy religijne chodzi? - To tak, jakby ulokować żołnierzy faszystowskich pod kościołem katolickim. To obraza uczuć religijnych. Przecież pomnik "czterech śpiących" przedstawia żołnierzy armii, która gwałciła zakonnice, a cerkwie burzyła lub zamieniała w spichlerze - wywodzi Maciejowski.

Warszawski PiS pozostaje jednak w tej kwestii odosobniony. Cerkiew prawosławna nie ma oficjalnego stanowiska w sprawie pomnika, ale duchownym najwyraźniej on nie przeszkadza. - Prywatnie to nawet się nam podoba: wrósł w krajobraz Pragi, przestawia zwykłych żołnierzy, a nie ludzi odpowiedzialnych za politykę tamtych lat: Stalina, Churchilla czy Roosevelta - mówi ksiądz mitrat Jerzy Doroszkiewicz, sekretarz kancelarii Wielce Błogosławionego Sawy, metropolity Warszawy i całej Polski. I zaznacza, że hierarchowie najpewniej podporządkują się decyzji ratusza. - Bo skwer między cerkwią a pl. Wileńskim to własność miasta, a nie nasza - mówi ks. Doroszkiewicz.

Wysadzenia "czterech śpiących" w powietrze nie chce też rządząca Warszawą koalicja PO-Lewica, choć nie mówi w tej sprawie jednym głosem. SLD zapowiada, że będzie bronił pomnika jak niepodległości. - Z rozumowania radnego Maciejowskiego wynika, że Pragę wyzwalali zbrodniarze. Absurd - uważa Andrzej Golimont, radny SLD.

- Wiem, że PiS wolałby, by do Warszawy wkroczyli Amerykanie, ale nie wpadajmy w paranoję. Kto słyszał o placu Wileńskim? W powszechnej świadomości to plac "czterech śpiących" i możemy zgodzić się na przesunięcie tego pomnika o 20 lub 40 metrów, ale nie dalej - denerwuje się Sebastian Wierzbicki, wiceszef klubu SLD w Radzie Warszawy.

Żołnierze pod oknami?

Platforma zachowuje dyplomatyczny dystans. - Przygotowujemy plan zagospodarowania dla tego terenu, który ostatecznie przesądzi o losie monumentu. Poprosiliśmy Radę Ochrony Miejsc Pamięci Walk i Męczeństwa o konsultacje z ambasadą Rosji. Dużo zależy od jej zdania - mówi wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz (PO).

- To powinna być decyzja nasza, a nie Rosji. Wszelkie próby wyrzucenia "czterech śpiących" z pl. Wileńskiego oprotestujemy we wszystkich możliwych instytucjach, także międzynarodowych - zapowiada Wierzbicki.

Jednak pomysł przesunięcia pomnika w sąsiedztwo cerkwi nie podoba się nawet w szeregach SLD. - Bo ją zasłoni, a dopiero wspaniale odnowiono jej elewację, zresztą dzięki pomocy finansowej miasta - zauważa radny Golimont.

Wiceprezydent Wojciechowicz uspokaja: - Rozważaliśmy przeniesienie "czterech śpiących" na skwer pod cerkwią, ale to tylko jeden z wariantów. Ostatnio narodził się lepszy pomysł. Zakłada postawienie pomnika na północnej pierzei pl. Wileńskiego, za ul. św. Cyryla i Metodego. Tam nie ma historycznej zabudowy.

- Niestety, o wyglądzie placu zdecydowali projektanci specjalizujący się w komunikacji miejskiej. Dla nich priorytetem są względy techniczne - mówi Krzysztof Domaradzki, architekt i urbanista. Jego zdaniem dla terenu pl. Wileńskiego i centrum Starej Pragi należało opracować koncepcję architektoniczną łączącą racje użytkowe z estetycznymi. Tak się jednak nie stało. - I mamy kłopot - mówi Krzysztof Domaradzki.

Polecamy: Tylko pół południowej obwodnicy w 2012 roku



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Pragi Północ
Najnowsze wiadomości z Warszawy