Zwierzęta w Zoo bezpieczne. "Nikt nie będzie strzelał"

lis
21.05.2010 aktualizacja: 2010-05-21 17:20
A A A Drukuj
Brama warszawskiego zoo zabezpieczona workami przed powodzią FOT. FRANCISZEK MAZUR / AGENCJA GAZETA
  • Warszawskie zoo zabezpieczona workami przed powodzią
  • Ludzie obserwują wzbierającą wodę na poziomie warszawskiego Zoo
  • Brama warszawskiego zoo zabezpieczona workami przed powodzią
  • Brama warszawskiego zoo zabezpieczona workami przed powodzią
Pracownicy spędzili w Zoo noc, ale na razie ogrodowi nic nie grozi. Woda wlałaby się na wybiegi, jeśli poziom Wisły podniósłby się jeszcze o około półtora metra, a do tego raczej nie dojdzie. Nie ma mowy o strzelaniu do zwierząt.
Prawy brzeg Wisły w Warszawie

Choć brama do Zoo jest zabezpieczona workami z piaskiem, to ogród jest otwarty, można go normalnie zwiedzać. Sporo opiekunów i pielęgniarzy, a także dyrektor Andrzej Kruszewicz, spędzili w ogrodzie noc.

Na wszelki wypadek środki uspokajające podano wołom piżmowym. Na wypadek ewakuacji klatki do przenoszenia zwierząt stoją przy wybiegach wilków grzywiastych, likaonów i gepardów. Co ciekawe, na każdej napisane jest imię zwierzaka, żeby nie było pomyłek.

Nie ma mowy o odstrzelaniu zwierząt. - Taką możliwość musieliśmy wziąć pod uwagę, bo takie są procedury. Ale to nie jest tak jak w Monty Pythonie, że chodzą po zoo i strzelam do zwierząt - mówi dyrektor Kruszewicz i dodaje, że w ogrodzie nie ma nawet strzelby. Odstrzał zwierząt konieczny jest tylko w sytuacjach ekstremalnych. Kruszewicz przypomina, że we wrześniu 1939 roku ówczesny dyrektor ogrodu Jan Żabiński osobiście zastrzelił kilkadziesiąt zwierząt. Głównie rannych w czasie bombardowań.

Wielka fala płynie do Warszawy. Zobacz galerię zdjęć


Podziel się

Najnowsze wiadomości z Pragi Północ
Najnowsze wiadomości z Warszawy