Szlaban na watę cukrową w zoo. Czas na zdrową żywność
31.05.2010
aktualizacja: 2010-05-31 16:42
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Warszawski ogród zoologiczny zabrania sprzedaży na swoim terenie waty cukrowej. - To relikt PRL-u, do tego niezdrowy - mówią w ogrodzie. Ale czy wizyta w zoo bez waty, to ciągle to samo?
ZOBACZ TAKŻE
- Gorylowi spuchł pysk. Z obżarstwa? (09-06-10, 15:51)
- Jaguary z warszawskiego zoo trafią na safari pod Łodzią (17-09-10, 15:03)
- Zoo w Warszawie ogłosiło przetarg. Na 25 ton warzyw (05-08-10, 07:00)
- Jakie imię dla żyrafy: Odsetka, Obligatka, Lokatka? (30-07-10, 21:09)
- O Zoo w jordanku na Mokotowie (06-07-10, 23:00)
- Warszawskie zoo przygotowuje się na powódź (19-05-10, 15:56)
- Nie ma fast foodu przed zoo. Budy zostały usunięte (17-05-10, 08:00)
- Dziś promocja książki żony legendarnego dyrektora zoo (21-04-10, 10:46)
- Wypijmy za wolność 4 czerwca (31-05-10, 09:00)
SONDAŻ
Niedzielny piknik minął tam pod hasłem "Pożegnania waty". Goście po odstaniu kilkunastu minut w kolejce po bilety zaraz za bramą ustawiali się w drugiej: po watę cukrową. - Dla dzieci za darmo - zachwalał głośno Antoni Borawski, a po cichu wtrącał: - Na koszt sponsora pikniku. Zeszło już kilkaset porcji, a dopiero połowa dnia.
Z patykami w dłoniach całe rodziny ruszały oglądać goryle czy nowego rekina. Już po raz ostatni. Od dzisiaj wata prawie całkiem zniknie z ogrodu. Punkt gastronomiczny przy głównej alejce już przestał ją sprzedawać, w weekendy nie spotkamy też wolnostojącego straganu z puszystym przysmakiem. Tylko w jednym pawilonie przy likaonach będzie go można kupić, ale tylko do końca roku, bo wtedy wygasa umowa z ajentem. Od przyszłego sezonu w zoo będzie nieodwołalny szlaban na watę.
O ile wcześniej nie wybuchnie bunt. - Wizyta w zoo bez waty to nie to samo. Obok obwarzanek i pomarańczy to najwspanialsze wspomnienia z dzieciństwa - mówi pani Iza, która z dziećmi swoimi i koleżanki właśnie odstała swoje w kolejce. Lubicie watę? - pyta Krzysia i Natalii - Taaaak! - krzyczą dzieciaki. - Kiedyś najlepsza wata była w Łazienkach. Zajadałem się nią w dzieciństwie, wnuczek też uwielbia - mówi starszy mężczyzna. Ktoś inny podchodzi i pyta: - Jest już petycja w obronie waty? Gdzie się można podpisać?
Petycji na razie nie ma, krążą za to pierwsze teorie spiskowe. - Podobno małpy dławią się patykami - mówi sprzedawca w jednym z pawilonów. - To grubsza afera: lobbują producenci chipsów - dodaje pan Robert, który kręci watę od połowy lat 90. On akurat z zakazu się cieszy, bo sprzedaje w Parku Praskim, więc będzie miał więcej klientów. - Kiedyś stałem tu sam. Teraz w parku działa pięć maszyn, a chętnych ciągle nie brakuje - mówi.
Wata sprzedaje się nawet lepiej niż importowany z Zachodu popcorn. Pan Antoni, ten od darmowej waty w ogrodzie, kręci dopiero od trzech lat, ale ma już dużą wprawę. - Z zawodu jestem tokarzem, ale na bezrobociu. A przy wacie też się kręci, tak jak w moim wyuczonym zawodzie - mówi i zdradza tajniki pracy: - Cukier nie może być gruby, bo wata nie wyjdzie dobra. Najlepsza jest z takiego bardzo drobniutkiego - mówi. Cukier do maszyny dosypuje dozownikiem specjalnie wyciętym z plastikowej butelki. Duża łyżka stołowa na jedną porcję.
I właśnie o ten cukier chodzi. Zoo chce być kojarzone ze zdrową żywnością. - Nie chcemy u siebie takich tandetnych słodyczy. Nie zgodziliśmy się na sprzedaż pańskiej skórki, teraz pozbywamy się waty. Dzieci tylko naciągają na nią rodziców - mówi Andrzej Kruszewicz, dyrektor ogrodu. A jego zastępczyni Ewa Zbonikowska dodaje: - Wata to relikt PRL-u. Była dobra, gdy w sklepach był tylko ocet i cukier. Teraz chcemy, by ajenci punktów gastronomicznych sprzedawali zdrową żywność: owoce, świeże soki - mówi.
Dla łasuchów mamy jednak dobrą wiadomość. Lody i gofry na razie zostają w zoo.
W zoo na świat przyszła mała żyrafa. Zobacz galerię
Z patykami w dłoniach całe rodziny ruszały oglądać goryle czy nowego rekina. Już po raz ostatni. Od dzisiaj wata prawie całkiem zniknie z ogrodu. Punkt gastronomiczny przy głównej alejce już przestał ją sprzedawać, w weekendy nie spotkamy też wolnostojącego straganu z puszystym przysmakiem. Tylko w jednym pawilonie przy likaonach będzie go można kupić, ale tylko do końca roku, bo wtedy wygasa umowa z ajentem. Od przyszłego sezonu w zoo będzie nieodwołalny szlaban na watę.
O ile wcześniej nie wybuchnie bunt. - Wizyta w zoo bez waty to nie to samo. Obok obwarzanek i pomarańczy to najwspanialsze wspomnienia z dzieciństwa - mówi pani Iza, która z dziećmi swoimi i koleżanki właśnie odstała swoje w kolejce. Lubicie watę? - pyta Krzysia i Natalii - Taaaak! - krzyczą dzieciaki. - Kiedyś najlepsza wata była w Łazienkach. Zajadałem się nią w dzieciństwie, wnuczek też uwielbia - mówi starszy mężczyzna. Ktoś inny podchodzi i pyta: - Jest już petycja w obronie waty? Gdzie się można podpisać?
Petycji na razie nie ma, krążą za to pierwsze teorie spiskowe. - Podobno małpy dławią się patykami - mówi sprzedawca w jednym z pawilonów. - To grubsza afera: lobbują producenci chipsów - dodaje pan Robert, który kręci watę od połowy lat 90. On akurat z zakazu się cieszy, bo sprzedaje w Parku Praskim, więc będzie miał więcej klientów. - Kiedyś stałem tu sam. Teraz w parku działa pięć maszyn, a chętnych ciągle nie brakuje - mówi.
Wata sprzedaje się nawet lepiej niż importowany z Zachodu popcorn. Pan Antoni, ten od darmowej waty w ogrodzie, kręci dopiero od trzech lat, ale ma już dużą wprawę. - Z zawodu jestem tokarzem, ale na bezrobociu. A przy wacie też się kręci, tak jak w moim wyuczonym zawodzie - mówi i zdradza tajniki pracy: - Cukier nie może być gruby, bo wata nie wyjdzie dobra. Najlepsza jest z takiego bardzo drobniutkiego - mówi. Cukier do maszyny dosypuje dozownikiem specjalnie wyciętym z plastikowej butelki. Duża łyżka stołowa na jedną porcję.
I właśnie o ten cukier chodzi. Zoo chce być kojarzone ze zdrową żywnością. - Nie chcemy u siebie takich tandetnych słodyczy. Nie zgodziliśmy się na sprzedaż pańskiej skórki, teraz pozbywamy się waty. Dzieci tylko naciągają na nią rodziców - mówi Andrzej Kruszewicz, dyrektor ogrodu. A jego zastępczyni Ewa Zbonikowska dodaje: - Wata to relikt PRL-u. Była dobra, gdy w sklepach był tylko ocet i cukier. Teraz chcemy, by ajenci punktów gastronomicznych sprzedawali zdrową żywność: owoce, świeże soki - mówi.
Dla łasuchów mamy jednak dobrą wiadomość. Lody i gofry na razie zostają w zoo.
Przeczytaj także: Głowa pęka od atrakcji na Dzień Dziecka. Sprawdź ofertę
W zoo na świat przyszła mała żyrafa. Zobacz galerię

-
Jakub Chełmiński
hanishl
31.05.10, 19:17
Do tej pory sądziłem iz GW jest wolna od debili !Pan Redaktor Adam Michnik - nie ma juz lepszych tematów.To jakieś duperele za które Pan płacisz i tracisz czytelników.3* w tygodniu kupuję GW»
-
Re: Szlaban na watę cukrową w zoo. Czas na zdrową
antrejka
01.06.10, 02:02
Beznadziejny pomysł! Wata cukrowa, jako dodatkowa atrakcja spędzania czasu zrodziną w Zoo - nic złego (dlaczego moje/nasze dzieci mają być pozbawioneinności od codziennego życia - wtedy »
-
„Dzieci tylko naciągają rodziców”
volim
01.06.10, 12:48
Zabronić dzieci w zoo. Dzieci w zoo to relikt PRL.»
Najnowsze wiadomości z Pragi Północ
Najnowsze wiadomości z Warszawy


