Akcja szalonego wózkowicza w zoo. Jak wygląda krokodyl?

Wojciech Karpieszuk
30.08.2010 aktualizacja: 2010-08-30 08:01
A A A Drukuj
Szalony wózkowicz ze swoim psem Spajkiem Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
- Przepraszam, czy może mi pani powiedzieć, jak wygląda krokodyl, bo nie mogę się do niego dostać - prosi przypadkowych gości. Nie zobaczył też węży i goryli. Dyrekcja ZOO obiecuje: - Będziemy rozmawiać, co zrobić, by było lepiej.
- Ogólna ocena: trzy. W kilku miejscach jest idealnie, ale są też takie, do których się nie dostanę. Można to poprawić niewielkim kosztem, wystarczy dobra wola - opowiada poruszający się na wózku inwalidzkim Marek Sołtys.



Swoje wypady po Warszawie nagrywa i wrzuca do internetu. Oglądają je tysiące. Wymógł już w ten sposób zmiany w metrze - na polecenie pani prezydent powołano specjalną grupę, która pracuje nad tym, by ułatwić osobom na wózkach wjazd do rosyjskich wagoników z wysokim progiem. Ostatnio Marek Sołtys, który sam siebie nazywa szalonym wózkowiczem, namówił też kilkunastu przedsiębiorców z Nowego Światu i Krakowskiego Przedmieścia na przenośne, lekkie rampy. Przez lata stopnie przed większością tamtejszych lokali były przeszkodą nie do pokonania dla wózkowiczów.

Teraz zabrał się za ogród zoologiczny. Wybrał się tam z koleżanką Anną, która też porusza się na wózku. Filmiki z wyprawy tradycyjnie wrzucił do sieci.

Pierwszy przystanek - akwarium. Są podjazdy, ale drzwi otwierają się bardzo ciężko. Osobie na wózku ciężko prowadzić sobie z nimi samej. Drzwi są też przeszkodą w ptaszarni, gdzie zwierzęta latają nad głowami, prowadzą tam zresztą bardzo strome podjazdy. Na filmie widać, jak pani Anna chwyta się akumulatorowego wózka Marka Sołtysa. Ona porusza się na tradycyjnym, sama nie dostanie się więc na podjazdy.

Goryle. Tu są problemy nie do przejścia. Do tzw. jaskini, gdzie te dzikie zwierzęta podziwiamy zza szyby, można się dostać po kilku schodkach. Co robią goryle, opisują więc wózkowiczom inni zwiedzający. W filmie Marka Sołtysa pojawia się napis: "Hm, dlaczego w zoo muszę słuchać opowieści o gorylach, a nie mogę ich zobaczyć? Bo schody są w modzie?

Lepiej jest w słoniarni - wygodne podjazdy, działa też winda. Za to do budynku z gadami prowadzą schody. - Opowie mi pani, jak ten krokodyl wygląda? - "Szalony wózkowicz" zaczepia przed schodami kobietę.



- Nie ma dla państwa podjazdów?! - zauważa zagadnięta.

- No, nie ma. Z jednej schody są trzy schodki, z drugiej cztery. Nie damy rady wejść. To co? Po powrocie powie mi pani, jak te krokodyle wyglądają?

Nie ma też dojścia do węży. Ludzie w swoich aparatach fotograficznych pokazują wózkowiczom zdjęcia krokodyla i węży.

Na koniec sporo problemów w pawilonie z bezkręgowcami. Na podłodze ściółka, kora drzewna i drewniane słoje. Wózek Marka Sołtysa utknął między kawałkami drewna, przy wyciąganiu potrzebna była pomoc innych.

"Szalony wózkowicz" chce się spotkać z dyrekcją ogrodu zoologicznego, by porozmawiać o tym, jak można poprawić jego dostępność. Jedno rozwiązanie podpowiada już na koniec filmu: na dwóch lekkich szynach (często zabiera je na swoje wyprawy) bez problemu wjeżdża do pawilonu z krokodylami. Trwa to chwilę.

Ewa Zbonikowska, wicedyrektor zoo, przekonuje, że warszawski ogród zoologiczny i tak jest w czołówce najlepiej przystosowanych do potrzeb odwiedzających na wózkach inwalidzkich w Polsce. Zauważa jednak: - Uwaga z podjazdem do krokodyli jest słuszna. Chętnie spotkamy się z panem Markiem, jesteśmy otwarci na jego propozycje.

Do spotkania być może dojdzie już w tym tygodniu.

Podziel się

  • Akcja szalonego wózkowicza w zoo japolak 30.08.10, 11:35

    Proszę żeby nie czepiać się dzikich goryli i innych gadów. Żeby tak ciągle o Kaczyńskich...Gdy błogosławiony Lech był prezydentem W-wy, nie zaś całej Polski (a co - innym miało być lepiej?),»

Najnowsze wiadomości z Pragi Północ
Najnowsze wiadomości z Warszawy