Społecznicy murem za konserwator zabytków

Tomasz Urzykowski
02.09.2010 aktualizacja: 2010-09-02 11:10
A A A Drukuj
Zabytkowa hala parowozowni przy ul. Wileńskiej rozjeżdżana przez koparkę Fot. Filip Klimaszewski / AG
  • Barbara Jezierska
  • Wojewoda Jacek Kozłowski podczas wczorajszej dyskusji ze społecznikami
Przez prawie cztery godziny reprezentanci organizacji społecznych przekonywali wojewodę Jacka Kozłowskiego, by zrezygnował z odwołania wojewódzkiej konserwator zabytków Barbary Jezierskiej. - To najlepsza od lat osoba na tym stanowisku - powtarzali. Wojewoda zdania nie zmienił.
Jacek Kozłowski zaprosił społeczników do urzędu wojewódzkiego, by przedyskutować z nimi planowaną dymisję Barbary Jezierskiej. Przyszło ok. 50 osób.

Wojewoda przestawił się jako osoba, która szacunek do zabytków wyniosła z rodzinnego domu w Gdańsku. - Moja mama jest wydawcą wszystkich przewodników po tym mieście z ostatnich 20 lat - zaznaczył. Potem wymienił zastrzeżenia do pracy Barbary Jezierskiej. Były to te same uwagi, które w zeszłym tygodniu przedstawił na konferencji prasowej. Swojej podwładnej wytknął: dopuszczenie do zniszczenia praskiej parowozowni (według niego Jezierska za późno wpisała ją do rejestru zabytków), złą współpracę z konserwatorem stołecznym i instytucjami administracji publicznej, a także brak polityki ochrony zabytków na Mazowszu. - Trzy lata prosiłem panią konserwator o przedstawienie strategii. Dostałem trzy strony, z których nic nie wynika - krytykował Jacek Kozłowski. - Nie odbieram pani Jezierskiej zasług, przyspieszyła wpisy do rejestru, ale działa nieskutecznie i chaotycznie.

Zgromadzeni na sali społecznicy stanęli w obronie Barbary Jezierskiej. - Chylę czoła za to, co zrobiła do tej pory. Zwłaszcza za wpisy do rejestru całych obszarów. To genialne posunięcie. Gdyby nie ono, stare kamienice na Pradze padłyby ofiarą "szerokiej modernizacji" - mówiła arch. Małgorzata Pastewka ze Stowarzyszenia Nowa Praga, przewodnicząca Forum Ochrony Zabytków przy wojewodzie. Piętnowała złe warunki pracy wojewódzkiego konserwatora, głodowe pensje jego urzędników i brak odpowiedniej obsługi prawnej urzędu konserwatorskiego, co skutkuje błędami w wydawanych decyzjach. - Czy pan, panie wojewodo, zapewnił konserwatorowi prawników? - pytała. Zaprzeczyła też, że konserwator nie ma strategii: - Istnieje przecież wojewódzki program ochrony zabytków na lata 2005-2009, a teraz powstaje na lata następne. Tajemnicą poliszynela jest, że pani Jezierska naraziła się dramatyczną obroną Parku Świętokrzyskiego przed zakusami wysoko postawionych deweloperów. A co do parowozowni: nie zostałaby zburzona, gdyby nie zezwolił na to wydział architektury Pragi-Północ - przekonywała Małgorzata Pastewka.

- Zrzucanie całej odpowiedzialności za zburzenie parowozowni na panią konserwator jest nieporozumieniem - wtórowała jej Ewa Komendowska, szefowa Stowarzyszenia Creo.

- Gdyby pani Jezierska wcześniej wpisała do rejestru parowozownię, deweloper wcześniej by ją zburzył, bo miał już decyzję zezwalającą na rozbiórkę - dodał Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy "ZOK".

Głos w obronie Barbary Jezierskiej zabierali też przedstawiciele m.in.: Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, Stowarzyszenia Architektów Polskich i Towarzystwa Przyjaciół Zalesia Dolnego. Jedna z uczestniczek spotkania odczytała fragment listu przeciw odwołaniu wystosowanego przez 18 organizacji z Warszawy i okolic.

- Pierwszy raz mamy na stanowisku wojewódzkiego konserwatora osobę, która nie podlega naciskom i nie boi się inwestorów. Ktokolwiek przyjdzie po pani Jezierskiej, nie spełni wymagań pana wojewody - stwierdziła Mira Walczykowska ze Stowarzyszenia "Ład na Mazowszu".

Wśród społeczników jedynie dwie osoby poparły dymisję Jezierskiej. Wojewoda odpowiadał na wszystkie głosy.

- Konserwator ma ustawowy obowiązek ochrony zabytków. A zabytek na Pradze został zniszczony. Jeśli w tej chwili nie wyciągnę konsekwencji wobec pani konserwator i kolejny zabytek będzie zburzony, to premier odwoła mnie. To jest odpowiedzialność polityczna - oznajmił.

Na końcu stwierdził, że zdania nie zmieni i nie wycofa wniosku do wiceministra kultury Piotra Żuchowskiego o akceptację dymisji Jezierskiej. Odniósł się też do wczorajszego listu otwartego wojewódzkiej konserwator, w którym w emocjonalnym tonie napisała wiele gorzkich słów o swoim przełożonym: "Jako wysokiej rangi urzędnik państwowy, za którym stoi cała potęga jego partii, niszczy i odwołuje w kampanii nagonki urzędnika Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który nie ma żadnego umocowania politycznego, wykwalifikowanego specjalistę i kobietę, z powodów innych niż merytoryczne". - Po takich słowach nasza dalsza współpraca byłaby trudna - powiedział Jacek Kozłowski.



Podziel się

  • Społecznicy murem za konserwator zabytków cillian1 02.09.10, 14:31

    Właściwe to po co nam zabytki, po co marnować kasę? To tak jak wydawanie natrupa kasy, zawsze można udać, że się go ożywi.»

  • Społecznicy murem za konserwator zabytków grazus0791 02.09.10, 15:46

    Skoro wszyscy społecznicy, ludzie, co do których intencji nie ma cieniawątpliwości, ją bronią, to chyba nie ma o czym dyskutować, bo sprawa jestjasna. Komuś przeszkadza.»

Najnowsze wiadomości z Pragi Północ
Najnowsze wiadomości z Warszawy