Karpie zdychają, słuchając kolęd
20.12.2008
aktualizacja: 2008-12-21 17:36
Są kaleczone w trakcie transportu do sklepów. Tam dogorywają w ciasnym pojemniku z wodą. Duszą się powoli w foliowej torebce, a potem są zabijane młotkiem. - W grudniu ryby umierają słuchając kolęd - przypominają obrońcy zwierząt z fundacji Viva
SONDAŻ
Przed wejściem do stacji metra Centrum karp uciekał przed pracownikiem supermarketu. Ten w zakrwawionym fartuchu, z tasakiem chciał odrąbać mu głowę. - Bóg się rodzi, karp truchleje! - krzyczeli przebrani za ryby wolontariusze fundacji Viva! Sytuacja odwróciła się, gdy do słodkowodnego kolegi dołączyły dwie koleżanki. Z bojowym okrzykiem zaczęli ścigać "rzeźnika", a potem okładać go płetwami.
- Happening ma pokazać, że ryby cierpią. Dajmy karpiowi święty spokój. To będzie najlepszy prezent na święta - apeluje Anna Szwapczyńska, wiceprezes fundacji.
Posłuchaj kolędy w obronie kapia:
W okresie przedświątecznym wiele ryb umiera z powodu chorób, ran, szoku termicznego, stresu, uduszenia - w sklepach i w domach. One odczuwają ból tak jak inne zwierzęta. Dowodzą tego badania naukowe przeprowadzone przez Katedrę Zoologii Uniwersytetu Wrocławskiego. - Ludzie uważają, że ryby nie czują bólu, ponieważ nie krzyczą. Jednak ich układ bólowy jest praktycznie taki sam jak u psów, kotów i ludzi. Żeby zrozumieć, co świąteczna tradycja oznacza dla tych zwierząt, wyobraźmy sobie źle traktowane i poranione psy wystawione na sprzedaż - tłumaczy prof. Andrzej Elżanowski.
Nie wszyscy podzielają opinię obrońców zwierząt. - Nie widzę powodu, dla którego miałbym rezygnować ze świątecznej tradycji. To tylko ryba - oburzała się przed wejściem do metra studentka UKSW Janina Paśnik. Na uczestników happeningu patrzyła jak na kosmitów. Podobnego zdania była licealistka Asia Król. - U nas w rodzinie zawsze jest karp na wigilijnym stole. Wujek łowi go w stawie. To tradycja. Niech lepiej zajmą się obroną ludzi - stwierdziła.
Akcji na rzecz obrony karpi przyglądała się też pani Irena, emerytka: - Widziałam w sklepie, jak się je męczy. Mają ciasno i nie są karmione. Akcja wydaje mi się głupia, ale nie można krzywdzić żywych istot. Można jeść np. warzywa. Minie trochę czasu zanim się tego nauczymy - podsumowała.
Happening wsparła też Natalia Przybysz z zespołu Sistars: - Takie akcje są potrzebne. Trzeba przypomnieć sobie, jak było się dzieckiem i miało czyste serce. Wtedy żadne z nas nie pozwoliłoby zabić zwierzęcia. Nie pozwólmy, żeby działo się tak w święta. Zwalczmy nasze skostniałe przyzwyczajenia - zachęca piosenkarka.
- Happening ma pokazać, że ryby cierpią. Dajmy karpiowi święty spokój. To będzie najlepszy prezent na święta - apeluje Anna Szwapczyńska, wiceprezes fundacji.
Posłuchaj kolędy w obronie kapia:
W okresie przedświątecznym wiele ryb umiera z powodu chorób, ran, szoku termicznego, stresu, uduszenia - w sklepach i w domach. One odczuwają ból tak jak inne zwierzęta. Dowodzą tego badania naukowe przeprowadzone przez Katedrę Zoologii Uniwersytetu Wrocławskiego. - Ludzie uważają, że ryby nie czują bólu, ponieważ nie krzyczą. Jednak ich układ bólowy jest praktycznie taki sam jak u psów, kotów i ludzi. Żeby zrozumieć, co świąteczna tradycja oznacza dla tych zwierząt, wyobraźmy sobie źle traktowane i poranione psy wystawione na sprzedaż - tłumaczy prof. Andrzej Elżanowski.
Nie wszyscy podzielają opinię obrońców zwierząt. - Nie widzę powodu, dla którego miałbym rezygnować ze świątecznej tradycji. To tylko ryba - oburzała się przed wejściem do metra studentka UKSW Janina Paśnik. Na uczestników happeningu patrzyła jak na kosmitów. Podobnego zdania była licealistka Asia Król. - U nas w rodzinie zawsze jest karp na wigilijnym stole. Wujek łowi go w stawie. To tradycja. Niech lepiej zajmą się obroną ludzi - stwierdziła.
Akcji na rzecz obrony karpi przyglądała się też pani Irena, emerytka: - Widziałam w sklepie, jak się je męczy. Mają ciasno i nie są karmione. Akcja wydaje mi się głupia, ale nie można krzywdzić żywych istot. Można jeść np. warzywa. Minie trochę czasu zanim się tego nauczymy - podsumowała.
Happening wsparła też Natalia Przybysz z zespołu Sistars: - Takie akcje są potrzebne. Trzeba przypomnieć sobie, jak było się dzieckiem i miało czyste serce. Wtedy żadne z nas nie pozwoliłoby zabić zwierzęcia. Nie pozwólmy, żeby działo się tak w święta. Zwalczmy nasze skostniałe przyzwyczajenia - zachęca piosenkarka.
Przeczytaj także: Wigilia bez heroiny i na trzeźwo
-
W centrum Warszawy świętowali Dzień Ryby
4g63
21.12.08, 22:01
gwno z artykułu zrozumieliście i z tego o co chodzi obrońcom, jak rekin wpier**ala człowieka to raz dwa, a nie męczy go tygodniami żeby potem usmażyć, chodzi o to żeby traktować rybę z »
-
W centrum Warszawy świętowali Dzień Ryby
kalafior_clone
22.12.08, 00:04
weźmy np. takie lwy. bezwzględnie zarzynają biedne antylopy wbijając ostre kły wjeszcze żyjące ofiary! jutro idę do zoo pod wybieg dla lwów robić happening -może przejdą na wegetarianizm. »
-
W centrum Warszawy świętowali Dzień Ryby
slavko.matejovic
22.12.08, 07:41
A może tak ekoświry by zaprotestowali przeciwko rytualnemu ubojowi halal skoro tak dbają o zwierzęta.»
Najnowsze wiadomości ze Śródmieścia
Najnowsze wiadomości z Warszawy







