Nam Saigon: Kultowy bar ze Stadionu otwarty na Brackiej
30.06.2011
aktualizacja: 2011-06-30 15:31
Gdy działał na Stadionie Dziesięciolecia, Nam Saigon uchodził wśród bywalców za najlepszy wietnamski bar. Pod obecnym adresem również niczego mu nie brakuje, o czym świadczy fakt, że obok klientów z Polski stołują się tu nadal Wietnamczycy. Mało tego, bywa nawet konkurencja!
ZOBACZ TAKŻE
- Little Havana: "Jedzenie jak z chłodni w Biedronce" (29-07-11, 11:40)
- Białe Wino i Owoce w Sopocie (22-07-11, 06:00)
- Wielka wyżerka na torze wyścigów konnych (22-09-11, 14:09)
- Kulinarny relikt PRL-u. Tu podjeżdżały furmanki (15-07-11, 06:00)
- Wyleciał z pracy, bo poczęstował zupą... za 60 groszy (04-07-11, 09:00)
- Otwarcie nowej, wietnamsko-polskiej klubokawiarni na Pradze (20-10-10, 03:00)
- Starzy Wietnamczycy o młodych: Są jak banany (30-06-10, 09:00)
- Wietnamska zupa pho - kandydatka na warszawski specjał (25-08-10, 11:00)
- Wietnamczyk w Warszawie: To moje drugie wybory w życiu (05-07-10, 10:00)
Jedna z tajemnic kuchni nowożytnego Rzymu kryje się w tym, że przez ponad 300 lat rozwijały się w nim równolegle dwie tradycje przygotowywania potraw: chrześcijańska i żydowska. Za czasów panowania papieża Pawła IV rzymscy Żydzi zmuszeni zostali do osiedlenia się w wydzielonym kwartale, który pozwolono im swobodnie opuszczać dopiero w roku 1870. W obrębie getta wykształcił się odrębny sposób gotowania, wynikający zarówno z przepisów kaszrutu, czyli prawa żydowskiego, jak i dostępu lub jego braku do określonych produktów. Zmieszanie się rzymskiej kuchni starozakonnej z przepisami popularnymi w Rzymie chrześcijan stworzyło pod koniec XIX wieku ten wyjątkowy fenomen, który zachwyca wszystkich przybywających do Wiecznego Miasta.
Mam głębokie przekonanie, że w Warszawie jesteśmy właśnie świadkami podobnie historycznego zjawiska: nasze kulinarne imaginarium wzbogaca się właśnie o smaki i aromaty Azji Południowo-Wschodniej. Zamknięcie Bazaru Europa na Stadionie Dziesięciolecia sprawiło, że gotujący w stadionowych garkuchniach szefowie z Indochin ruszyli do centrum miasta. Dotąd karmili głównie rodaków, pracujących na bazarze, w ciągu krótkiego czasu przeorientowali jednak swoje ambicje na zaspokajanie potrzeb głównie polskich klientów. Od prawie roku tryumfy święci na Chmielnej Thoan, który gotuje najlepszą w Warszawie zupę pho, swoich wiernych klientów zdobyły barki Du-Za-Mi-Ha na Widok i Zgody, a od kilku tygodni na Brackiej otworzył nowy lokal Nam z Sajgonu.
Czasy, gdy Nam pracował na Stadionie, przypomina powiększona do rozmiarów fototapety fotografia, przedstawiająca fasadę jego budki. Wtedy Nam Saigon uchodził wśród bywalców za najlepszy.
Pod obecnym adresem również niczego mu nie brakuje, o czym świadczy fakt, że obok wielkonosych klientów z Polski stołują się tu nadal jego skośnoocy rodacy z Wietnamu. Mało tego, bywa nawet konkurencja! Kilka dni temu zaczepiła mnie filigranowa Li, współwłaścicielka Du-Za-Mi-Ha, siedząca przy sąsiednim stoliku wraz z przyjaciółką Mają. Twierdziły, że równie dobrych smażonych sajgonek z krabami (10 zł) oraz makaronu ryżowego z wołowiną i wieprzowiną Hue (15 zł) nie ma nigdzie w Warszawie. Nawet w Du-Za-Mi-Ha. Z wielką radością przyznałem im rację, ale i sam odnalazłem w karcie kilka innych arcydzieł, szczególnie dobrych na czas letniej kanikuły.
Nam pochodzi z południa Wietnamu, więc dobrze wie, jak karmić podczas upałów. Zamówcie koniecznie jego zimne sałaty z makaronu ryżowego i świeżych ziół z wołowiną, kurczakiem lub rybą (każda po 15 zł). Są delikatne, orzeźwiające, aromatyczne, a jednocześnie skutecznie zaspokajają głód. Wyśmienite są także zimne sajgonki z niesmażonego papieru ryżowego, skrywające mięso, grillowaną rybę, krewetki i chrupkie warzywa (każda po 10 zł). Do tego jeszcze zimna i gorzka zielona herbata i można się oddać orientalnej sjeście. W chłodniejsze dni poznajcie kosmos wietnamskich zup, których struktura jest zawsze podobna: makaron, surowe warzywa i zioła, plastry gotowanego lub smażonego mięsa lub owoce morza, a wszystko to zalane esencjonalnym bulionem (14-15 zł).
Potrawy serwowane w Nam Saigon są charakterystyczne dla kultur, które cenią jedzenie na mieście. Ogromne rzesze klientów sprawiają, że nie ma czasu na długie gotowanie. W ekspresowym tempie trzeba zapewnić smaczny, świeży, zdrowy i niedrogi posiłek. Te warunki dania Nama, Thoana i innych mistrzów kuchni wietnamskiej spełniają z nawiązką. Powinniśmy skwapliwie wykorzystać tę lekcję.
Nam Saigon, ul. Bracka 18 (obok Między Nami). Czynne pon.-czw. 9-22, pt.-sob. 9-24, niedz. 10-21, nie można płacić kartą, zamówienia przy barze, toaleta niedostępna dla niepełnosprawnych, tel. 880 633 985
Mam głębokie przekonanie, że w Warszawie jesteśmy właśnie świadkami podobnie historycznego zjawiska: nasze kulinarne imaginarium wzbogaca się właśnie o smaki i aromaty Azji Południowo-Wschodniej. Zamknięcie Bazaru Europa na Stadionie Dziesięciolecia sprawiło, że gotujący w stadionowych garkuchniach szefowie z Indochin ruszyli do centrum miasta. Dotąd karmili głównie rodaków, pracujących na bazarze, w ciągu krótkiego czasu przeorientowali jednak swoje ambicje na zaspokajanie potrzeb głównie polskich klientów. Od prawie roku tryumfy święci na Chmielnej Thoan, który gotuje najlepszą w Warszawie zupę pho, swoich wiernych klientów zdobyły barki Du-Za-Mi-Ha na Widok i Zgody, a od kilku tygodni na Brackiej otworzył nowy lokal Nam z Sajgonu.
Czasy, gdy Nam pracował na Stadionie, przypomina powiększona do rozmiarów fototapety fotografia, przedstawiająca fasadę jego budki. Wtedy Nam Saigon uchodził wśród bywalców za najlepszy.
Pod obecnym adresem również niczego mu nie brakuje, o czym świadczy fakt, że obok wielkonosych klientów z Polski stołują się tu nadal jego skośnoocy rodacy z Wietnamu. Mało tego, bywa nawet konkurencja! Kilka dni temu zaczepiła mnie filigranowa Li, współwłaścicielka Du-Za-Mi-Ha, siedząca przy sąsiednim stoliku wraz z przyjaciółką Mają. Twierdziły, że równie dobrych smażonych sajgonek z krabami (10 zł) oraz makaronu ryżowego z wołowiną i wieprzowiną Hue (15 zł) nie ma nigdzie w Warszawie. Nawet w Du-Za-Mi-Ha. Z wielką radością przyznałem im rację, ale i sam odnalazłem w karcie kilka innych arcydzieł, szczególnie dobrych na czas letniej kanikuły.
Nam pochodzi z południa Wietnamu, więc dobrze wie, jak karmić podczas upałów. Zamówcie koniecznie jego zimne sałaty z makaronu ryżowego i świeżych ziół z wołowiną, kurczakiem lub rybą (każda po 15 zł). Są delikatne, orzeźwiające, aromatyczne, a jednocześnie skutecznie zaspokajają głód. Wyśmienite są także zimne sajgonki z niesmażonego papieru ryżowego, skrywające mięso, grillowaną rybę, krewetki i chrupkie warzywa (każda po 10 zł). Do tego jeszcze zimna i gorzka zielona herbata i można się oddać orientalnej sjeście. W chłodniejsze dni poznajcie kosmos wietnamskich zup, których struktura jest zawsze podobna: makaron, surowe warzywa i zioła, plastry gotowanego lub smażonego mięsa lub owoce morza, a wszystko to zalane esencjonalnym bulionem (14-15 zł).
Potrawy serwowane w Nam Saigon są charakterystyczne dla kultur, które cenią jedzenie na mieście. Ogromne rzesze klientów sprawiają, że nie ma czasu na długie gotowanie. W ekspresowym tempie trzeba zapewnić smaczny, świeży, zdrowy i niedrogi posiłek. Te warunki dania Nama, Thoana i innych mistrzów kuchni wietnamskiej spełniają z nawiązką. Powinniśmy skwapliwie wykorzystać tę lekcję.
Nam Saigon, ul. Bracka 18 (obok Między Nami). Czynne pon.-czw. 9-22, pt.-sob. 9-24, niedz. 10-21, nie można płacić kartą, zamówienia przy barze, toaleta niedostępna dla niepełnosprawnych, tel. 880 633 985
-
Nam Saigon: Kultowy bar ze Stadionu otwarty na ...
mamagra
02.07.11, 13:47
Panie Nowak, trochę mniej zachwytu i entuzjazmu, zwłaszcza tak sztucznego i nieudolnie udawanego. Kultowy, to jest "Rejs" i bary mleczne. Dla hodowanych na hamburgerach, czisburgerach, »
-
Re: Nam Saigon: Kultowy bar ze Stadionu otwarty n
stefaniszyn
03.07.11, 00:48
Się nie znasz na zdjęciach, są całkiem przyzwoite. Jasne, że swoją komórką zrobisz wedle swych wyobrażeń lepsze...»
-
Nam Saigon: Kultowy bar ze Stadionu otwarty na ...
111palant
03.07.11, 07:22
Kultowy to bar bedzie za jakieś 1700 lat, skoro porównujesz go go starożytnego Rzymu. Tymczasem autorze, napisał Pan płatną, natrętną chałturę.»
Najnowsze wiadomości ze Śródmieścia
Najnowsze wiadomości z Warszawy







