Metro wykopało głaz. Sprzedadzą go w przetargu?

Iwona Szpala
26.07.2011 aktualizacja: 2011-07-26 09:39
A A A Drukuj
Pechowy głaz leży schowany w kącie placu budowy metra Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Warszawska ekipa PO ma problem z głazem narzutowym wykopanym na pl. Defilad. Kamień ma wprawdzie chętnego, ale jest polityczny problem: - PiS może nam zarzucić łamanie zasad konkurencji - słyszymy w ratuszu. - Rozważamy przetarg.
Sprawa głazu z pl. Defilad ma rangę centralną: o losach reliktu epoki lodowcowej decydują bowiem współpracownicy prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, a nie dzielnica Śródmieście, na której terenie znajdowało się znalezisko.

- Potwierdzam. W marcu pracownicy, kopiąc, odnaleźli głaz. Fakt zgłosiliśmy naszemu klientowi, czyli spółce Metro Warszawskie. Dokonaliśmy inwentaryzacji, eksponat objęliśmy ochroną - raportuje Mateusz Witczyński, rzecznik konsorcjum budującego drugą linię metra.

- Leży na terenie głównego biura budowy, nieco schowany. Nie mamy wobec tego kamienia żadnych planów. Jest własnością klienta [Metra], dla niego jest przetrzymywany - wyjaśnia rzecznik. I precyzuje rolę konsorcjum w całej historii: - Proszę jeszcze napisać, że w sprawie występujemy jako powiernik głazu narzutowego.

Segregator z dokumentacją głazu od miesięcy krąży między biurami ratusza. W korespondencji autorstwa spółki Metro Warszawskie obok wymiarów reliktu (150/100/80 cm, obwód: 350 cm) jest też prośba o zgodę na przewiezienie kamienia spod centrum informacyjnego II linii metra do chętnego, który zaoferował gotowość opieki nad znaleziskiem. Głazem zainteresowana jest ponoć jedna z partii politycznych. Ale darowizna nie jest przesądzona. W urzędzie miasta po analizach powstała bowiem wątpliwość: czy kamienia z epoki lodowcowej nie chroni prawo.

- Wprawdzie nie jest zbyt okazały, ale może posiadać cechy, które nadają mu unikalną wartość. Sami tego nie przesądzimy, potrzebni są specjaliści i geologiczne ekspertyzy - mówi jeden z samorządowców.

Dlatego w kuluarowych rozmowach pojawił się pomysł "dyskretnego podrzucenia głazu do większej grupy kamieni, zlokalizowanej przy ul. Puławskiej na wysokości Dolnej". To pozwoliłoby uniknąć skomplikowanej procedury. Idea jednak padła. Bowiem fakt transportu z pl. Defilad na Mokotów - zgodnie z regułami, którymi rządzi się administracja - musiałby się znaleźć w segregatorze opisującym los kamienia.

Na ten ślad - jak słyszymy - mógłby wpaść opozycyjny PiS i postawić PO zarzut zbyt swobodnego dysponowania dobrem narodowym.

- Jeśli to pomnik przyrody, a nie budowlany odpad, to rzeczywiście warty jest krocie. Podlega takiej samej ochronie prawnej, co "Dama z łasiczką". Nie możemy głazu po prostu oddać - informuje Marcin Bajko, szef miejskiego biura nieruchomości i obecny gospodarz segregatora pt. "Głaz narzutowy".

I dodaje: - Jako ruchomość od momentu wydobycia spod ziemi stał się częścią składową majątku miasta - tłumaczy dyrektor. - Zgodnie z procedurą jedyna możliwość pozbycia się głazu to przetarg. Poprzedzić musi go wycena. Przed sprawdzeniem rynku, czyli publicznym ogłoszeniem oferty, nie mamy pewności, że chętny, którego znalazła spółka Metro, jest jedynym zainteresowanym - dodaje Bajko.

Sprawa kamienia zaskoczyła działaczy warszawskiego PiS. Tym bardziej że - jak opowiada nam Jarosław Krajewski, radny tej partii - w czerwcu delegacja Rady Warszawy wizytowała budowę metra.

- Prezes spółki Jerzy Lejk i wiceprezydent Jacek Wojciechowicz ukryli przed nami problem z głazem narzutowym, opowiadali o samych sukcesach - mówi radny PiS. - Dziś widzę, że to było celowe.

Krajewski uspokaja obawy w Platformy: - Dobrze wypełniamy opozycyjny mandat, jesteśmy strażnikami prawa w tym mieście, pilnujemy procedur, patrzymy na przetargi - ocenia działalność swojej partii radny PiS.

Przyznaje, że opiniami opozycji ratusz dotąd się nie przejmował. - Ta sprawa to poważny kamień do ogródka pani prezydent, o czym świadczy dotychczasowa dyskrecja - uważa radny. - Urzędnicy po prostu boją się tematu. Dla PiS od głazów epoki lodowcowej, z którymi nie potrafią poradzić sobie Platforma Obywatelska i Hanna Gronkiewicz-Waltz, ważniejsze jest drążenie tuneli metra.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy