Prywatyzacja się opłaca. To koniec kolesiostwa
27.07.2011
aktualizacja: 2011-07-26 20:39
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Prywatyzacja się warszawiakom opłaca. Tylko ona może zakończyć kolesiostwo i nepotyzm. A w kolejce czeka jeszcze wiele komunalnych firm. Komentarz Jana Fusieckiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Największa prywatyzacja w samorządzie. 1,5 mld za SPEC (26-07-11, 08:09)
- SPEC podnosi ceny za ciepło: będzie drożej o 6 proc. (25-07-11, 09:00)
- Nie będzie rekordowej prywatyzacji - będzie referendum? (30-07-11, 07:00)
- Łódź i Poznań już sprawdziły: bez podwyżek i zwolnień (29-07-11, 09:00)
Ceny ciepła gwałtownie rosną, obcy prywatny właściciel zadłuża spółkę ciepłowniczą, przeprowadza wśród pracowników czystki, wypłaca sobie gigantyczne dywidendy. I perwersyjnie rozkoszuje się bogactwem, które należy się warszawiakom. Taki obraz po prywatyzacji SPEC kreślą działacze warszawskiego PiS.
SLD nie oddaje pola. - W biednych szpitalach i szkołach będzie zimno. Sieć przesyłowa jest twoim majątkiem - zabiorą go - czytamy w kolportowanych przez działaczy SLD ulotkach.
Wróg jest więc wspólny, jakiś obcy, który zagarnie najcenniejsze. To prawda, ale pod warunkiem, że pisząc my - obie partie mają na myśli swoich partyjnych kolegów, a nie całą lokalną społeczność.
Bo spółki miejskie to tradycyjne miejsce załatwiania pracy "swoim", czyli kolegom z partii, znajomym, rodzinom. Tak było pod rządami PiS, SLD. Tak też jest - jak wielokrotnie pisaliśmy - obecnie, gdy krajem i Warszawą rządzi Platforma.
Jako dziennikarz opisujący to zjawisko od lat nie mam złudzeń - tylko prywatyzacja może zakończyć kolesiostwo i nepotyzm. Bo doświadczenie pokazuje, że przez rozdawnictwo posad po znajomości firmy państwowe są tylko czasem przyzwoicie zarządzane. Ale niemal nigdy - rozwojowe i rentowne.
Dlatego sprzedaż SPEC warszawiakom się opłaca. Jak pokazują doświadczenia innych, ceny wcale przez prywatyzację nie rosną. A właściciel publiczny wcale nie gwarantuje niskich cen usług, co było widać podczas ostatnich, wysokich podwyżek cen za bilety i wodę. Zapłacimy za nie dużo więcej, mimo że spółki komunikacyjne i wodociągi to własność miejska.
Jednak ratusz nie może mówić o sukcesie. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz prywatyzację zapowiadała już w 2006 r. Gdyby podeszła do tego tematu poważnie, wiele spółek, w tym SPEC, można było sprzedać przed kryzysem, a więc zapewne na korzystniejszych dla miasta warunkach.
Można powiedzieć: lepiej późno niż wcale. Zgoda. Jednak ratusz ma w swych zasobach takie spółki skanseny, jak MPT (inne miasta już dawno sprzedały spółki taksówkowe) czy MPO (temu też dziwią się władze innych miast). Warszawa posiada ma nawet spółkę konkurującą z prywatnymi na rynku organizacji pogrzebów, firmę ogrodniczą oraz zarządzającą nieruchomościami na Ochocie. Żadnej racji ekonomicznej w tym nie ma. Choć dla partii rządzącej to zaplecze miejsc pracy.
Dlatego na prywatyzacji SPEC ratusz nie powinien poprzestać. To da wielki zastrzyk gotówki. Mniejsze firmy wymagają pracy, aby je dobrze sprzedać. Ale naprawdę warto.
SLD nie oddaje pola. - W biednych szpitalach i szkołach będzie zimno. Sieć przesyłowa jest twoim majątkiem - zabiorą go - czytamy w kolportowanych przez działaczy SLD ulotkach.
Wróg jest więc wspólny, jakiś obcy, który zagarnie najcenniejsze. To prawda, ale pod warunkiem, że pisząc my - obie partie mają na myśli swoich partyjnych kolegów, a nie całą lokalną społeczność.
Bo spółki miejskie to tradycyjne miejsce załatwiania pracy "swoim", czyli kolegom z partii, znajomym, rodzinom. Tak było pod rządami PiS, SLD. Tak też jest - jak wielokrotnie pisaliśmy - obecnie, gdy krajem i Warszawą rządzi Platforma.
Jako dziennikarz opisujący to zjawisko od lat nie mam złudzeń - tylko prywatyzacja może zakończyć kolesiostwo i nepotyzm. Bo doświadczenie pokazuje, że przez rozdawnictwo posad po znajomości firmy państwowe są tylko czasem przyzwoicie zarządzane. Ale niemal nigdy - rozwojowe i rentowne.
Dlatego sprzedaż SPEC warszawiakom się opłaca. Jak pokazują doświadczenia innych, ceny wcale przez prywatyzację nie rosną. A właściciel publiczny wcale nie gwarantuje niskich cen usług, co było widać podczas ostatnich, wysokich podwyżek cen za bilety i wodę. Zapłacimy za nie dużo więcej, mimo że spółki komunikacyjne i wodociągi to własność miejska.
Jednak ratusz nie może mówić o sukcesie. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz prywatyzację zapowiadała już w 2006 r. Gdyby podeszła do tego tematu poważnie, wiele spółek, w tym SPEC, można było sprzedać przed kryzysem, a więc zapewne na korzystniejszych dla miasta warunkach.
Można powiedzieć: lepiej późno niż wcale. Zgoda. Jednak ratusz ma w swych zasobach takie spółki skanseny, jak MPT (inne miasta już dawno sprzedały spółki taksówkowe) czy MPO (temu też dziwią się władze innych miast). Warszawa posiada ma nawet spółkę konkurującą z prywatnymi na rynku organizacji pogrzebów, firmę ogrodniczą oraz zarządzającą nieruchomościami na Ochocie. Żadnej racji ekonomicznej w tym nie ma. Choć dla partii rządzącej to zaplecze miejsc pracy.
Dlatego na prywatyzacji SPEC ratusz nie powinien poprzestać. To da wielki zastrzyk gotówki. Mniejsze firmy wymagają pracy, aby je dobrze sprzedać. Ale naprawdę warto.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Koniec Woli i cud na Zachodnim czyli jak to robi PKP
- Rozbiorą bazar. Znikną budy, ale handel pozostanie
- Stop drogom przez grodzone osiedla. Pierwsza próba sił
- Oszukaj złodzieja. Ruszyła akcja znakowania rowerów
- Najnowszy film z lotniska w Modlinie! Amerykański styl
- Ulica Mandelsztama w Warszawie. "Pierwsza na świecie"
- Pokonali trasę z 1942 roku. Uczcili skazanych na śmierć
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Cicha noc na A2
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Zobacz najdroższe mieszkania w W-wie. A jaki widok!


