Do Mongolii przez Warszawę. Hiszpański obieżyświat
29.07.2011
aktualizacja: 2011-07-28 18:18
Podczas podróży zaskakują mnie relikty komunizmu. W Warszawie spodobały mi się stare tramwaje - mówi Ricardo Fité González, uczestnik rajdu z Barcelony do Mongolii.
ZOBACZ TAKŻE
- Studenci przejechali 24-letnim autem przez pół Europy (31-08-11, 11:00)
- Busik z odzysku i kupa entuzjazmu: przepis na podróż (19-07-11, 09:00)
- Wyleciał z pracy, bo poczęstował zupą... za 60 groszy (04-07-11, 09:00)
Motocyklista zapaleniec w zeszłym tygodniu wyruszył 20-letnią Hondą CB 750 w niezwykłą, samotną podróż do Ułan Bator. Wiezie m.in. namiot, śpiwór, butlę gazową, jedzenie i baniaki z wodą. Pod kierownicą trzyma mapę, na którą zerka podczas jazdy. W Warszawie jest pierwszy raz w życiu.
- Nocuję u przyjaciela, który oprowadzi mnie po ulicach dawnego getta. Potem zrobię sobie pamiątkowy tatuaż: kulę ziemską z deskrypcją "Życie jest snem. Ciesz się nim". To motto mojego taty. A w sobotę ruszam do Kijowa - planuje Hiszpan. Przyznaje, że podróż przez Polskę nie jest łatwa. - Drogi są tu strasznie połatane i ciężko się nimi jeździ - utyskuje.
Na co dzień 37-letni Ricardo pracuje w szkole jako nauczyciel pływania i ratownik na basenie. Od 17 lat trenuje judo, wywalczył amatorskie mistrzostwo kraju. Motocyklami zainteresował się 11 lat temu po przeczytaniu kilku wywiadów w gazetach motoryzacyjnych pożyczonych od kolegi. Odtąd na jednośladach przejechał ponad 180 tys. km. Tak zwiedził Europę, Afrykę i Azję. - Jazda motocyklem daje niesamowite poczucie wolności i niezależności. Poza tym pozwala przeżyć wspaniałe przygody i poznać wielu fantastycznych ludzi - wyznał "Gazecie".
Ricardo jedzie do stolicy Mongolii samotnie. Na miejscu spotka jednak kilkuset podobnych do niego podróżników z Europy, Afryki, a nawet Ameryki Północnej i Australii. Wszyscy tam podążają, bo właśnie trwa Mongol Rally 2011, czyli charytatywny rajd bez zwycięzcy. Każdy wyrusza z rodzinnego miasta i przemierza inną trasę, by dotrzeć do Ułan Bator. Nie tylko na motorach, ale też jeepami, ambulansami, wozami strażackimi i innymi, często niestandardowymi pojazdami. Na mecie przekazują je organizatorom rajdu, a ci dochód z ich sprzedaży przeznaczają na cele charytatywne. Każdy wpłaca też po 1,5 tys. euro na konto wybranej organizacji dobroczynnej. Ricardo wesprze dzieci z mongolskich sierocińców.
Po przejechaniu Ukrainy czeka go jeszcze krótka przeprawa przez Rosję i ponad 7,5 tys. km po drogach Kazachstanu. Na mecie powinien się zameldować we wrześniu, a do Barcelony wróci już samolotem.
- Nocuję u przyjaciela, który oprowadzi mnie po ulicach dawnego getta. Potem zrobię sobie pamiątkowy tatuaż: kulę ziemską z deskrypcją "Życie jest snem. Ciesz się nim". To motto mojego taty. A w sobotę ruszam do Kijowa - planuje Hiszpan. Przyznaje, że podróż przez Polskę nie jest łatwa. - Drogi są tu strasznie połatane i ciężko się nimi jeździ - utyskuje.
Na co dzień 37-letni Ricardo pracuje w szkole jako nauczyciel pływania i ratownik na basenie. Od 17 lat trenuje judo, wywalczył amatorskie mistrzostwo kraju. Motocyklami zainteresował się 11 lat temu po przeczytaniu kilku wywiadów w gazetach motoryzacyjnych pożyczonych od kolegi. Odtąd na jednośladach przejechał ponad 180 tys. km. Tak zwiedził Europę, Afrykę i Azję. - Jazda motocyklem daje niesamowite poczucie wolności i niezależności. Poza tym pozwala przeżyć wspaniałe przygody i poznać wielu fantastycznych ludzi - wyznał "Gazecie".
Ricardo jedzie do stolicy Mongolii samotnie. Na miejscu spotka jednak kilkuset podobnych do niego podróżników z Europy, Afryki, a nawet Ameryki Północnej i Australii. Wszyscy tam podążają, bo właśnie trwa Mongol Rally 2011, czyli charytatywny rajd bez zwycięzcy. Każdy wyrusza z rodzinnego miasta i przemierza inną trasę, by dotrzeć do Ułan Bator. Nie tylko na motorach, ale też jeepami, ambulansami, wozami strażackimi i innymi, często niestandardowymi pojazdami. Na mecie przekazują je organizatorom rajdu, a ci dochód z ich sprzedaży przeznaczają na cele charytatywne. Każdy wpłaca też po 1,5 tys. euro na konto wybranej organizacji dobroczynnej. Ricardo wesprze dzieci z mongolskich sierocińców.
Po przejechaniu Ukrainy czeka go jeszcze krótka przeprawa przez Rosję i ponad 7,5 tys. km po drogach Kazachstanu. Na mecie powinien się zameldować we wrześniu, a do Barcelony wróci już samolotem.
-
Do Mongolii przez Warszawę. Hiszpański obieżyśw...
katja
29.07.11, 12:17
Stare tramwaje? jak to ? to chyba nie wie jak wygladaja stare tramwaje w innych krajach ? Np w Szwecji , to dopiero stare dryndy albo w Oslo»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Koniec Woli i cud na Zachodnim czyli jak to robi PKP
- Rozbiorą bazar. Znikną budy, ale handel pozostanie
- Stop drogom przez grodzone osiedla. Pierwsza próba sił
- Oszukaj złodzieja. Ruszyła akcja znakowania rowerów
- Najnowszy film z lotniska w Modlinie! Amerykański styl
- Ulica Mandelsztama w Warszawie. "Pierwsza na świecie"
- Pokonali trasę z 1942 roku. Uczcili skazanych na śmierć
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Cicha noc na A2
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Zobacz najdroższe mieszkania w W-wie. A jaki widok!





