Dziewczyny w kostiumach na plaży. Zdjęcia sprzed wojny
08.08.2011
aktualizacja: 2011-08-07 18:31
Czysty, żółty piasek, tłumy ludzi opalających się na leżakach, pluskających się w wodzie, grających w piłkę, a w tle żaglówki. To nie Jurata ani Jastrzębia Góra, lecz warszawskie plaże przed wojną.
ZOBACZ TAKŻE
- Takiej Warszawy nie znacie: W mini odgarniają śnieg (20-07-11, 08:50)
- Film z płonącej Warszawy. Zbliżenie na zniszczenia (26-01-12, 10:00)
- Niezwykłe zdjęcia warszawiaków: Portrety w pięć sekund (18-08-11, 15:00)
- Handel na Muranowie: przekupnie krzyczeli w jidysz (15-08-11, 12:00)
- Wisła jakiej nie znacie. Od dziś wystawa zdjęć nad rzeką (09-08-11, 12:35)
- Życie na gruzach Starówki: zobacz unikalne zdjęcia (27-07-11, 11:00)
- Czy w architekturze istnieje styl warszawski? (24-07-11, 12:00)
Wystawę wielkoformatowych fotografii "Nad Wisłą" można od jutra oglądać na barce cumującej koło pomnika Syreny na dolnym tarasie Wybrzeża Kościuszkowskiego. - Przed wojną na piaszczystych brzegach w upalne dni lata kwitło życie - mówi Magdalena Dmitruk z Ośrodka Karta, który przygotował ekspozycję.
Nieco starsi warszawiacy zapewne dobrze pamiętają Wisłę z przełomu lat 60. i 70., kiedy to na plażach po prawej stronie rzeki czasem trudno było znaleźć wolne miejsce. Potem, już za Gierka, woda stała się tak brudna, że kąpiel groziła utratą zdrowia. Plaże opustoszały, wreszcie zarosły krzakami.
Przed wojną brzegi Wisły wydawały się być rajem. Do wody można było wejść bez obaw. Zagrożenie stanowiły zdradliwe prądy i wiry, ale na pewno nie płynące nią zanieczyszczenia. Można było stanąć na moście Kierbedzia czy Poniatowskiego i z wysoka obserwować piaszczyste dno rzeki.
Brzegi zapełniały się w gorące dni lata. Szczególnie udany był sezon 1939 r. Plaże były zapchane do tego stopnia, że - jak obliczono - na jednym metrze kwadratowym piasku wylegiwały się co najmniej dwie osoby. "Kurier Warszawski" zaś alarmował, że "lekkomyślni, nieumiejący pływać oddalają się od brzegów i przeciętnie około pięciu osób dziennie topi się i tylko sprawność policji rzecznej i służb wielu z niedoszłych topielców wyciąga z wody i ratuje im życie". - Warszawiacy kąpali się na plażach prywatnych, takich jak Poniatówka czy plaża braci Kozłowskich, a także na ogólnodostępnych, niestrzeżonych - przypomina Magdalena Dmitruk.
Jeszcze wcześniej, w XIX i na przełomie XIX i XX w., kąpano się na specjalnie zbudowanych krypach. Był to rodzaj pływających basenów z odeskowanym dnem, przez które przepływała woda. Kąpiel polegała na przykucach w wodzie, w dodatku w przydługawej bieliźnie. Tak było do lat 20., kiedy odsłanianie ciała uważano za nieprzyzwoite. W latach 30. XX w. obyczaj się zmienił. Opalone na brąz ciała stały się modne.
Popularna Poniatówka miała długi, drewniany budynek przebieralni i restauracji. Największa była jednak plaża braci Kozłowskich - ciągnęła się wzdłuż brzegu Saskiej Kępy, tam gdzie dziś znajdują się baseny przy Wale Miedzeszyńskim. "Nikt nie przejmuje się niewygodą. Młodzież hasa jak spuszczone ze smyczy psiaki. Starsi majestatycznie wypuszczają brzuchy na słońce. Panie zakładają na nosy listki, smarują się tłuszczami, a o ile są piękne i dobrze zbudowane, kładą się na piasku lub trawie bez żadnego zażenowania" - donosiła przedwojenna prasa.
Nad brzegiem stały skocznie. Kojce lub wbite w dno paliki wyznaczały miejsca, gdzie wolno było się kąpać. Kąpiącym się przygrywała muzyka. Nie zabrakło bufetu i restauracji ze stolikami na tarasie.
Wstęp na prywatne plaże był płatny. Nie wszystkich było stać na wejściówki, więc kwitły plaże dzikie. Do najpopularniejszych należała ta na Golędzinowie, jeżdżono też nad Świder.
Wystawie towarzyszy archiwalny fotoreportaż z przedwojennej Warszawy "Bez troski nad Wisłą" w najnowszym 67. numerze kwartalnika historycznego "Karta"
Nieco starsi warszawiacy zapewne dobrze pamiętają Wisłę z przełomu lat 60. i 70., kiedy to na plażach po prawej stronie rzeki czasem trudno było znaleźć wolne miejsce. Potem, już za Gierka, woda stała się tak brudna, że kąpiel groziła utratą zdrowia. Plaże opustoszały, wreszcie zarosły krzakami.
Przed wojną brzegi Wisły wydawały się być rajem. Do wody można było wejść bez obaw. Zagrożenie stanowiły zdradliwe prądy i wiry, ale na pewno nie płynące nią zanieczyszczenia. Można było stanąć na moście Kierbedzia czy Poniatowskiego i z wysoka obserwować piaszczyste dno rzeki.
Brzegi zapełniały się w gorące dni lata. Szczególnie udany był sezon 1939 r. Plaże były zapchane do tego stopnia, że - jak obliczono - na jednym metrze kwadratowym piasku wylegiwały się co najmniej dwie osoby. "Kurier Warszawski" zaś alarmował, że "lekkomyślni, nieumiejący pływać oddalają się od brzegów i przeciętnie około pięciu osób dziennie topi się i tylko sprawność policji rzecznej i służb wielu z niedoszłych topielców wyciąga z wody i ratuje im życie". - Warszawiacy kąpali się na plażach prywatnych, takich jak Poniatówka czy plaża braci Kozłowskich, a także na ogólnodostępnych, niestrzeżonych - przypomina Magdalena Dmitruk.
Jeszcze wcześniej, w XIX i na przełomie XIX i XX w., kąpano się na specjalnie zbudowanych krypach. Był to rodzaj pływających basenów z odeskowanym dnem, przez które przepływała woda. Kąpiel polegała na przykucach w wodzie, w dodatku w przydługawej bieliźnie. Tak było do lat 20., kiedy odsłanianie ciała uważano za nieprzyzwoite. W latach 30. XX w. obyczaj się zmienił. Opalone na brąz ciała stały się modne.
Popularna Poniatówka miała długi, drewniany budynek przebieralni i restauracji. Największa była jednak plaża braci Kozłowskich - ciągnęła się wzdłuż brzegu Saskiej Kępy, tam gdzie dziś znajdują się baseny przy Wale Miedzeszyńskim. "Nikt nie przejmuje się niewygodą. Młodzież hasa jak spuszczone ze smyczy psiaki. Starsi majestatycznie wypuszczają brzuchy na słońce. Panie zakładają na nosy listki, smarują się tłuszczami, a o ile są piękne i dobrze zbudowane, kładą się na piasku lub trawie bez żadnego zażenowania" - donosiła przedwojenna prasa.
Nad brzegiem stały skocznie. Kojce lub wbite w dno paliki wyznaczały miejsca, gdzie wolno było się kąpać. Kąpiącym się przygrywała muzyka. Nie zabrakło bufetu i restauracji ze stolikami na tarasie.
Wstęp na prywatne plaże był płatny. Nie wszystkich było stać na wejściówki, więc kwitły plaże dzikie. Do najpopularniejszych należała ta na Golędzinowie, jeżdżono też nad Świder.
Wystawie towarzyszy archiwalny fotoreportaż z przedwojennej Warszawy "Bez troski nad Wisłą" w najnowszym 67. numerze kwartalnika historycznego "Karta"
-
Dziewczyny w kostiumach na plaży. Zdjęcia sprze...
vomitorium1
08.08.11, 14:26
do dziś mam taki strój kąpielowy (tylko w paski)»
-
Az milo popatrzec
fervex.adult
08.08.11, 23:03
Ciala bez nadwagi, panowie z ladnie wyrzezbionymi miesniami. Godne nasladowania. Cukier i tluszcz we wspolczesnej diecie to nieporozumienie. »
-
Nagie ciało to jest najlepszy kostium - to Natura
troward
08.08.11, 23:48
nie potrzebujemy definicji "kostiumu" kąpielowego, ani nie potrzebujemy wypaczonej definicji boga bozi i innych pustych manipulujących określeń kościółków aby wiedzieć że wszyscy jesteśmy »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Koniec Woli i cud na Zachodnim czyli jak to robi PKP
- Rozbiorą bazar. Znikną budy, ale handel pozostanie
- Stop drogom przez grodzone osiedla. Pierwsza próba sił
- Oszukaj złodzieja. Ruszyła akcja znakowania rowerów
- Najnowszy film z lotniska w Modlinie! Amerykański styl
- Ulica Mandelsztama w Warszawie. "Pierwsza na świecie"
- Pokonali trasę z 1942 roku. Uczcili skazanych na śmierć
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Cicha noc na A2
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Zobacz najdroższe mieszkania w W-wie. A jaki widok!







