Podczas remontu giną żaby. "Wszystko pod kontrolą"

Katarzyna Zielonko
29.08.2011 aktualizacja: 2011-08-29 08:21
A A A Drukuj
Żaba przechodzi przez jezdnię Fot. Adam Wajrak
- Podczas remontu stawów Cietrzewia we Włochach zabijane są płazy i niszczone lęgowiska ptaków. Za chwilę będzie tam betonowa pustynia - alarmują ekolodzy. - Wszystko jest pod kontrolą - uspokajają władze dzielnicy
- Kiedyś może było tu trochę dziko, ale za to wieczorami słuchaliśmy żabich koncertów. Dziś jest cywilizacja, ale nie wiem, czy o to właśnie chodzi. W stolicy mamy już za dużo betonu - żalą się Czesława i Kazimierz Piecuchowie z ul. Solipskiej, którzy codziennie przychodzą nad stawy na spacer ze swoim jamnikiem.

- Zwykle łowiłem tu kilka okonków, płotek czy karasi. Teraz ryb tu prawie nie ma - dodaje Stanisław Delewczyński z ul. Kossutha, który na "połowy" przyjeżdża tu aż z Jelonek.

Stawy Cietrzewia to kompleks glinianek w Starych Włochach między ulicami Cietrzewia, Zbocze, Dukatową. To jeden z ostatnich zielonych terenów tej dzielnicy. Park ze stawami to też ulubione miejsce wypoczynku okolicznych mieszkańców.

- Stawy były zaniedbane. Postanowiliśmy więc je odmienić - tłumaczy Mikołaj Foks, rzecznik Włoch.

Remont rozpoczął się jesienią ub.r. i potrwa jeszcze kilka miesięcy. Na razie odnowiono brzegi zbiorników, na nowo wytyczono ścieżki wokół nich, zbudowano też nowoczesne place zabaw i toalety. Kończy się budowa toalet, remont mostku. Na jednym ze stawów powstanie też fontanna do napowietrzania wody. Koszt remontu to ponad 6 mln zł.

- Dzielnica zamienia naturalne stawy w oczka wodne z fontannami - oburza się Joanna Mazgajska z Towarzystwa Ochrony Herpetofauny oraz Instytutu Zoologii PAN. I dodaje: - Stawy Cietrzewia to ostatnie miejsce w Warszawie, gdzie można spotkać żaby wodne. To doskonałe miejsce do badań nad płazami, dzielnica mogłaby być z tego dumna. A teraz sama niszczy swoje przyrodnicze skarby.

- W żadnym razie nie niszczymy środowiska. Prace stale kontrolują eksperci. Przerywaliśmy remont na czas lęgów ptaków i rozrodu płazów - odbija piłeczkę Mikołaj Foks.

Dzielnica zdobyła wszystkie potrzebne zezwolenia. - Zgodziliśmy się na częściowe niszczenie gniazd, siedlisk i ostoi ośmiu gatunków ptaków i trzech gatunków płazów - potwierdza Agata Antonowicz z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Warszawie.

Jednak w lipcu tego roku Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wszczęła postępowanie w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji RDOŚ.

Sa też inne wątpliwości. Robotnicy chcieli odmulać dno zbiorników wodnych. Jednak eksperci wykryli tam metale ciężkie, które - jeśli dno zostanie naruszone - mogą szkodzić zwierzętom. - Rzeczywiście wykryliśmy stężenia metali ciężkich znacznie przekraczające normę. W tej sprawie należy postępować bardzo ostrożnie - ostrzega Krzysztof Wawer z Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej.

Agata Antonowicz jednak uspokaja: - Z tego, co wiem, na wszelki wypadek zrezygnowano z odmulania dna zbiornika. Nic złego więc nie powinno się stać.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy